Witam,
kocioł po pewnym przeglądzie "specjalisty" zachorował na problemy z odpalaniem 5 P1/ 5 01. 3x poprawiali rwąc z głowy włosy i się w końcu ustabilizowało. Dziś nadszedł ten dzień, powtórka z rozrywki. Stwierdziłem, że otworzę i zajrzę. Trochę w środku było pokapane. Pomyślałem, że znowu niedrożny odpływ i pewnie leci przy elektrodzie. Wyczyściłem palnik, odpływ, przelałem palnik, weryfikując drożność i szczelność. Przy okazji wypłukało syf. Przeczyściłem elektrodę i poskładałem. Odpalił elegancko.
Niestety kapie... Spod palnika... Tylko w czasie pracy.
Przeżarło i na złom czy tam się jakąś uszczelkę wymienia? :)
Będę wdzięczny za wskazówki, czy warto w ogóle wzywać serwis, czy szykować się na wymianę kotła. Dzielnie służy już 8. rok.
kocioł po pewnym przeglądzie "specjalisty" zachorował na problemy z odpalaniem 5 P1/ 5 01. 3x poprawiali rwąc z głowy włosy i się w końcu ustabilizowało. Dziś nadszedł ten dzień, powtórka z rozrywki. Stwierdziłem, że otworzę i zajrzę. Trochę w środku było pokapane. Pomyślałem, że znowu niedrożny odpływ i pewnie leci przy elektrodzie. Wyczyściłem palnik, odpływ, przelałem palnik, weryfikując drożność i szczelność. Przy okazji wypłukało syf. Przeczyściłem elektrodę i poskładałem. Odpalił elegancko.
Niestety kapie... Spod palnika... Tylko w czasie pracy.
Przeżarło i na złom czy tam się jakąś uszczelkę wymienia? :)
Będę wdzięczny za wskazówki, czy warto w ogóle wzywać serwis, czy szykować się na wymianę kotła. Dzielnie służy już 8. rok.