Witam, opowiem o przygodach z Citroenem. Kupiłem C4 2013 1.6 eHDi 84 kW. Wszystko było fajnie do momentu, raz miałem nagłe hamowanie, ruszam i nagle tryb awaryjny, i samochód na 3 gary. Mechanik odkrył, że to BSM pod maską było luźno i przy zahamowaniu plus dotknął masy i poszło zwarcie na cewkę. Wymienił cewkę, wtrysk sprawdzony u pompiarza, działał. No to co, złożył i samochód jeździł tak sobie 3 miesiące, a codziennie robię ok. 80 km.
I nadeszły święta wielkanocne. Wracam do domu rodzinnego 400 km i 50 km od celu jeb, tryb awaryjny, wydzwoniłem lawetę i do mechanika w mieście rodzinnym. Mówi, że miał błąd na 2 cylindrze, wyczyścił i poprostował piny od wtryskiwacza, skasował 2 stówki i samochód jeździł, uprzedzał tylko, że jeżeli to wróci, to może się okazać na przykład wadliwy wtryskiwacz. Dałem radę nim spokojnie wrócić te 400 km po świętach i nawet jeździłem do pracy przez 3 tygodnie.
Potem kolejny wyjazd na majówkę. Ta sama trasa 400 km, tylko że samochód wszedł w tryb awaryjny już po 50-60 km. A do celu kawałek. No to co, laweta i już dojechaliśmy. Ten sam mechanik, mówi, że komputer pokazał, że to wtrysk, wymienił, no i na razie chodzi, ale przede mną trasa, której się już trochę boję. I teraz nasuwa się pytanie.
Czy zwrócić na coś jeszcze uwagę i postawić do jakiegoś elektromechanika, żeby uchronić się przed następną awarią? Czy może naprawdę tylko wymiana tego wtryskiwacza pomogła. Dziwi mnie to, że raz tyle jeździłem i było dobrze, a raz przejechałem to 80 km i samochód powiedział chuj, nie jedziemy.
Proszę o rady, na co zwrócić uwagę, co powiedzieć następnemu mechanikowi.
I nadeszły święta wielkanocne. Wracam do domu rodzinnego 400 km i 50 km od celu jeb, tryb awaryjny, wydzwoniłem lawetę i do mechanika w mieście rodzinnym. Mówi, że miał błąd na 2 cylindrze, wyczyścił i poprostował piny od wtryskiwacza, skasował 2 stówki i samochód jeździł, uprzedzał tylko, że jeżeli to wróci, to może się okazać na przykład wadliwy wtryskiwacz. Dałem radę nim spokojnie wrócić te 400 km po świętach i nawet jeździłem do pracy przez 3 tygodnie.
Potem kolejny wyjazd na majówkę. Ta sama trasa 400 km, tylko że samochód wszedł w tryb awaryjny już po 50-60 km. A do celu kawałek. No to co, laweta i już dojechaliśmy. Ten sam mechanik, mówi, że komputer pokazał, że to wtrysk, wymienił, no i na razie chodzi, ale przede mną trasa, której się już trochę boję. I teraz nasuwa się pytanie.
Czy zwrócić na coś jeszcze uwagę i postawić do jakiegoś elektromechanika, żeby uchronić się przed następną awarią? Czy może naprawdę tylko wymiana tego wtryskiwacza pomogła. Dziwi mnie to, że raz tyle jeździłem i było dobrze, a raz przejechałem to 80 km i samochód powiedział chuj, nie jedziemy.
Proszę o rady, na co zwrócić uwagę, co powiedzieć następnemu mechanikowi.