Witam! Mam taki problem, mianowicie ostatnio eksplodowal mi zasilacz, ale nie w kompie, na stole bo go używam jako zasilacza warsztatowego..no i wymienilem tranzystory 2SC2335 na takie same (po tamtyvh tylko blaszka na radiatorze została) i sytuacja jest taka że po włączeniu zasilacz cicho cyka co sekunde....ale niewiem jak to ma dzialać...odpiołem TL494, wylutowałem te małe tranzystorki które są przez niego sterowane ale dalej cyka....wyjołem diody na radiatorze, włączam, dalej cyka a na 12 nóżce TL jest 3,5V!. tzn odlączyłem ją i na ścieżce która doprowadza to napięcie jest tyle...dioda z trafa która robi te napięcie jest raczej ok. Inne elementy też wyglądają ok. Ciekawi mnie jak jest robione napięcie dla TL 28V...widze że leci od trafa tego dużego, a dokładnie z uzwojenia 12V na diode małą, czarną...potem jest kondensator i na nim jest 3,5V...jak to ma działać jeżeli neiejst sterowany ten transfromator...no i z czego wynika to cykanie skoro cały gen. jest odłączony..czy tu jest jakiś układ który ma na początku wzbudzić sie i wywołać napięcie 28V z trafa a potem jak zastartuje generator to przechodzi w trb pracy ciągłej? pierwszy raz spotykam takie rozwiązanie...zdecydowanie łatwiej naprawia się zasilacze ATX bo wiadomo gdzie sprawdzać jak brak 28V na 12 nóżce!. Pozdrawiam! 
