Jakiś czas temu chciałem zrobić prosto, tanio i dobrze system audio do projektora. Wymyśliłem, że w suficie podwieszanym, zrobionym głównie w tym celu, umieszczę głośniki dwudrożne, wzmacniacz na LM4780 (DIY) i odbiornik bluetooth.
Żródłem sygnału dla projektora jest Raspberry Pi5 z dołożoną kartą audio USB na PCM2705 (też DIY). Dalej sygnał leci przez moduł Bluetooth z bypasem, kiedy nie jest się sparowanym. W momencie kiedy nie oglądam filmu, poprzez Bluetooth mogę słuchać muzyki.
Wszystko byłoby ok, gdyby nie:
a) różne poziomy sygnałów
b) konieczność doregulowania barwy dzwięku
c) przydźwięk, który pojawił się przy próbie poprawy dwóch powyższych...
Tak oto powstał przedwzmacniacz, który jest nie prosty, nie tani, ale za to zgodny z oczekiwaniami
Nie tani, bo zawiera 93 kontaktrony, stąd te dziwnie wyglądające "potencjometry". Ot taka fanaberia. Każda z sześciu płytek zawiera po 15 kontaktronów w torze audio, a 3 dodatkowe kontaktrony służą jako "home" dla silników krokowych, na których ośkach jest ramię z magnesem.
Schemat dla "potencjometru" głośności, jednego kanału. Niskie i wysokie tony mają podobny schemat, z tym, że wszystkie rezystory mają identyczną wartość 680 Ω. Jak można policzyć wypadkowa rezystancja wynosi ok. 9,5 kΩ. "Potencjometr" głośności posiada pseudo logarytmiczną charakterystykę z odczepem loudness i trochę mniejszą rezystancję wypadkową.
Przełączanie jest słyszalne, ale nie zawsze, zależy od wzajemnych nastaw.
Rezystory metalizowane, kondensatory foliowe, stabilizatory napięcia które z założenia mają generować niski poziom szumu.
Wzmacniacz U1A i U1B służy do podniesienia poziomu sygnału z karty PCM2705.
Całość jest sterowana przez ESP32 S2, na filmie wydać moment startu, kiedy jest określana pozycja home dla każdego z 3 potencjometrów.
Do zmiany nastaw użyłem wygodnej aplikacji Virtuino.
Całość prezentuje się tak:
Na zdjęciu brakuje tylko karty audio PCM2705, tak samo nie zrobiłem zdjęcia po zamknięciu obudowy, choć nie ma na co patrzeć, jest nudna. Raz że jest niewidoczna, bo w suficie podwieszanym, a dwa ma tylko 1 jack dla wyjścia sygnału, gniazdo USB i 2 anteny (WiFi dla ESP32 i BL) oraz zasilanie.
Nie będę rozpisywał się o brzmieniu, bo się na tym nie znam. Brzmi jak ma brzmieć jak na "głośniki do projektora"
Czy można bez mikrokontrolera? Można, ale jakoś nie pasowałyby mi te sznurki zwisające z sufitu owinięte wokół pokręteł potencjometrów...
Mam jeszcze kilka popełnionych projektów w zanadżu do wrzucenia, to tak przy okazji wolnego czasu w Święta
Żródłem sygnału dla projektora jest Raspberry Pi5 z dołożoną kartą audio USB na PCM2705 (też DIY). Dalej sygnał leci przez moduł Bluetooth z bypasem, kiedy nie jest się sparowanym. W momencie kiedy nie oglądam filmu, poprzez Bluetooth mogę słuchać muzyki.
Wszystko byłoby ok, gdyby nie:
a) różne poziomy sygnałów
b) konieczność doregulowania barwy dzwięku
c) przydźwięk, który pojawił się przy próbie poprawy dwóch powyższych...
Tak oto powstał przedwzmacniacz, który jest nie prosty, nie tani, ale za to zgodny z oczekiwaniami
Nie tani, bo zawiera 93 kontaktrony, stąd te dziwnie wyglądające "potencjometry". Ot taka fanaberia. Każda z sześciu płytek zawiera po 15 kontaktronów w torze audio, a 3 dodatkowe kontaktrony służą jako "home" dla silników krokowych, na których ośkach jest ramię z magnesem.
Schemat dla "potencjometru" głośności, jednego kanału. Niskie i wysokie tony mają podobny schemat, z tym, że wszystkie rezystory mają identyczną wartość 680 Ω. Jak można policzyć wypadkowa rezystancja wynosi ok. 9,5 kΩ. "Potencjometr" głośności posiada pseudo logarytmiczną charakterystykę z odczepem loudness i trochę mniejszą rezystancję wypadkową.
Przełączanie jest słyszalne, ale nie zawsze, zależy od wzajemnych nastaw.
Rezystory metalizowane, kondensatory foliowe, stabilizatory napięcia które z założenia mają generować niski poziom szumu.
Wzmacniacz U1A i U1B służy do podniesienia poziomu sygnału z karty PCM2705.
Całość jest sterowana przez ESP32 S2, na filmie wydać moment startu, kiedy jest określana pozycja home dla każdego z 3 potencjometrów.
Do zmiany nastaw użyłem wygodnej aplikacji Virtuino.
Całość prezentuje się tak:
Na zdjęciu brakuje tylko karty audio PCM2705, tak samo nie zrobiłem zdjęcia po zamknięciu obudowy, choć nie ma na co patrzeć, jest nudna. Raz że jest niewidoczna, bo w suficie podwieszanym, a dwa ma tylko 1 jack dla wyjścia sygnału, gniazdo USB i 2 anteny (WiFi dla ESP32 i BL) oraz zasilanie.
Nie będę rozpisywał się o brzmieniu, bo się na tym nie znam. Brzmi jak ma brzmieć jak na "głośniki do projektora"
Czy można bez mikrokontrolera? Można, ale jakoś nie pasowałyby mi te sznurki zwisające z sufitu owinięte wokół pokręteł potencjometrów...
Mam jeszcze kilka popełnionych projektów w zanadżu do wrzucenia, to tak przy okazji wolnego czasu w Święta
Fajne? Ranking DIY