Witam.
Ostatnio spaliłem sobie moją ulubioną kolbę (przetwornica beztransformatorowa + nie uwaga i było po :/).
No i jako że miałem już jakiś czas temu budować stacje (brakowało mi tylko motywacji, która teraz już jest
), postanowiłem sie za to wziąść.
I teraz mam dylemat, jak sterować lutownicą, gdyż mam trafo 30V/ ok 150-200W, i lutownice 12V/40W (jakaś chińszczyzna, ale jak projekt wypali, to kupie nową).
Zastanawiam sie czy włączać ją zwykłem przekaźnikiem przy osiągnięciu temperatury, czy też bawić sie w prostownik sterowany na triaku czy tyrystorze (tranzystory bipolarne chyba nie wchodzą w grę, bo jak testowałem, to grzały sie bardziej niż lutownica
), i płynnie regulować napięcie.
Pytanie brzmi, czy przy włączaniu przekaźnikiem ten shit sie nie spali. Prąd na kolbie to około 4A (szybciutko sie grzeje
).
Ma ktoś jakieś doświadczenia w tej kwestii ?
Ostatnio spaliłem sobie moją ulubioną kolbę (przetwornica beztransformatorowa + nie uwaga i było po :/).
No i jako że miałem już jakiś czas temu budować stacje (brakowało mi tylko motywacji, która teraz już jest
I teraz mam dylemat, jak sterować lutownicą, gdyż mam trafo 30V/ ok 150-200W, i lutownice 12V/40W (jakaś chińszczyzna, ale jak projekt wypali, to kupie nową).
Zastanawiam sie czy włączać ją zwykłem przekaźnikiem przy osiągnięciu temperatury, czy też bawić sie w prostownik sterowany na triaku czy tyrystorze (tranzystory bipolarne chyba nie wchodzą w grę, bo jak testowałem, to grzały sie bardziej niż lutownica
Pytanie brzmi, czy przy włączaniu przekaźnikiem ten shit sie nie spali. Prąd na kolbie to około 4A (szybciutko sie grzeje
Ma ktoś jakieś doświadczenia w tej kwestii ?