Kilka dni temu wyleciala mi z kieszeni moja motka. Za pierwszym razem zaczela sie wieszac, po wyjeciu bateri i wloczeniu tela znow sie wieszala, wiec wsadzilem ja juz do innej kieszeni. Po jakims czasie sprawdzam czy dziala i o dziwo sie juz nie wieszala wiec ja chowam do kieszeni ale juz z przyzwyczajenia do tej pierwszej ide kilka krokow i znow tel wypada wlacza sie wiesza az po jakims czasie nie chce sie wlaczac. W domu wlaczam pod ladowarke a tam swieci gorna dioda na klawiaturze (tak jak przy wyjetej bateri). Po kilku dniach sprawdzam napiecie na baterji a tam 0V. Wiec odklejam naklejki i na baterji jest napiecie, a juz za elektronika nie ma wiec ja pogrzalem (grotowa bo nie ma hot aira). Nadal nie dziala ale po kilku razach wsadzania jej do do telefonu zachziala dzialc i juz bylo napiecie, ale tel sie nie wlaczal wiec podlaczam go do ladowarki. Za ktoryms razem zaczela ladowac wiec po jakims czasie ladowania odlaczam i wsadzam karte, a tel sie zawiesza. Znow wyiogam karte i za ktoryms razem telefon laduje i a dalej z karta sie zawiesza wec go umylem denaturatem i wysuszylem. Po podloczeniu do ladowarki zaczela ladowac po ukonczeniu calego ladwoanie wsadzilem karte i wlaczam telefon podloczony do ladowarki i dzialal do puki go nie podnioslem wdety sie wyloczyl pozniej nie chcial sie wloczyc ale jak kilka razy stuknelem nim o reke znow wloczyl sie. I teraz takie pytanie czy moze byc to wina samej bateri?