Podczas przeszukiwania schematów zasilaczy stabilizowanych z regulacją napięcia (LM317) natrafiłem na kilka pomysłów. Były to głównie układy z jednym tranzystorem mocy, jednak gdzieniegdzie przewalało się cóś takiego:
Mam pytanie: czy takie zabezpieczenie przeciwzwarciowe w postaci Q1 jak sugeruje większość stron, działa faktycznie? Jestem ciekaw jak ono działa, czy jak zrobię zwarcie, to ocali mi tranzystor mocy i stabilizator.
W układach tych było jeszcze wiele innych pierdułek, tak jak dodatkowe moduły wyświetlające przepięcie i takie tam. Chodzi mi o sens podłączania tego tranzystora Q1. Bo tak naprawdę to kończę taki zasilacz i boję się że jak zrobię zwarcie to popalę wszystko (to jest raczej oczywiste), mimo iż sugerowane zabezpieczenie jest. Interesuje mnie także wydajność prądowa takiego schematu. Na "zwykłym" układzie, tzn bez Q1 czytałem że jest to około 7,6A. Ja nie mam takiego tranzystora mocy jak na fotce, mam MJ2955, którego Ic=15A.
Mam pytanie: czy takie zabezpieczenie przeciwzwarciowe w postaci Q1 jak sugeruje większość stron, działa faktycznie? Jestem ciekaw jak ono działa, czy jak zrobię zwarcie, to ocali mi tranzystor mocy i stabilizator.
W układach tych było jeszcze wiele innych pierdułek, tak jak dodatkowe moduły wyświetlające przepięcie i takie tam. Chodzi mi o sens podłączania tego tranzystora Q1. Bo tak naprawdę to kończę taki zasilacz i boję się że jak zrobię zwarcie to popalę wszystko (to jest raczej oczywiste), mimo iż sugerowane zabezpieczenie jest. Interesuje mnie także wydajność prądowa takiego schematu. Na "zwykłym" układzie, tzn bez Q1 czytałem że jest to około 7,6A. Ja nie mam takiego tranzystora mocy jak na fotce, mam MJ2955, którego Ic=15A.