Cinek_as napisał: Ja zaczynałem od transformatorówki i jakoś z nią problemów nie było... Układy działały i to chyba znaczy że lutownica spełniła swoje zadanie i gdyby transformatorówki nie były takie super to by je może wycofali ze sprzedaży... ale to jest kłutnia zupełnie bez sensu!! Transformatorówka czy oporówka??!! Równie dobrze możemy pisać o tym jaki kolor jest ładniejszy i do czego lepiej można go ,,użyć"
Ta i ta jest dobra i juz!!

I ani mru mru!!
Produkują je ale nie z zamysłem że ktoś o zdrowych zmysłach będzie tym lutował układy elektroniczne.Takie lutownice produkuje się z myślą o ELEKTRYKACH , MONTERACH różnych instalacji, ELEKTROMECHANIKACH.Nie sądzisz np. że elektromechanik będzie używał kolby ...po co skoro jemu potrzeba szybko polutować parę przewodów czy jakieś gniazdko ?? albo monter instalacji czy też elektryk który musi zlutować 2 przewody do kupy.Im się przyda taka lutownica i dla takich celów takie lutownice są produkowane .
Może tobie się tak wydaje że obydwie są równie dobre do lutowania podzespołów elektronicznych...ale to bzdura !! Przeczytaj sobie kilka postów wyżej ..pracowałem przez 4 lata jako monter seryjnych urządzeń elektronicznych, i gdybym się męczył transformatorową to dawno bym się powiesił ,a przed tym strzeliły by mi stawy w ręku.Transformatorówka nie zapewnia bdb i POWTARZALNYCH dobrej jakości lutów !! a to bardzo ważne w "prawdziwej pracy" przy montażu podzespołów.To że ty uruchomiłeś parę prostych układów mając transformatorówkę naprawdę o niczym nie świadczy.Ja na szczęście zaczynałem od kolby.gdybyś też zaczął się uczyć lutować kolbą to nie pisałbyś że lut. tr. jest fajna .
Lutownica transformatorowa nie nadaje się do nawet półprofesjonalnego montażu bo:
1)Grzeje ile fabryka dała, ma niestabilną temperaturę - jak masz termometr wytrzymujący taki zakres to sprawdź
2)Jest ciężka i przez to niewygodna
3)Po dłuższej pracy nagrzewa sie znacznie jej obudowa
4) lutowanie małych elementów za jej pomocą to niepotrzebne umartwianie się
5) ma najczęściej nieuziemiony grot tak więc jest możliwość uszkodzenia delikatniejszych półprzewodników
6) Ciągłe wciskanie i czekanie na nagrzanie jest większym marnotrawieniem cennego czasu niż jednorazowe odczekanie 3-4 minut na nagrzanie kolby.
7) Zabawa z grotami , jak lutownica transformatorowa ma juz trochę za sobą zaczynają sie problemy z przewodzeniem między grotem a uzwojeniem , przepala się też przekładka pomiędzy wyprowadzeniami transformatora , do których przykręca się grot.
8) jest w sumie droga porównując ją do dobrej klasy kolby sieciowej, która może nie ma reg. temp ale jej temp jest stabilna.Wystarczy regulator napięcia sieciowego (popularny"sciemniacz") i z sieciówki wyciśniesz temp jaką chcesz wystarczy wyskalować sobie.
Czy wymieniać dalej ??
Ja tego nie piszę żeby się z kimś sprzeczać ale po to żeby ułatwić życie tym osobom które chcą się nauczyć dobrze lutować, a kolbą zawsze wyjdzie to lepiej , i jest większa pewność że nic nie przegrzejesz.Jakość lutów też jest lepsza w przypadku umiejętnego używania kolby.
Tak więc moja szczera rada : Chcesz sie nauczyć dobrze lutować ?? kupuj kolbę i zapomnij o transformatorowych lutownicach !!