Po "zwykłym" przewróceniu się, mój wzmacniacz gitarowy(a właściwie combo) przestało działać. Gdyby nie wydawał żadnych dźwięków, to bym podejrzewał że niema gdzieś styku, ale on na wejściu "L", tylko szumi, ale reaguje na sygnał, tzn gdy dotykam strun, wzmacniacz szumi "inaczej". Na wejściu "H" wogóle nie gra, raz tylko przez chwile zaczął grać i to z wątpliwą jakością dźwięku. Znajomy, trochę znający się na tym, podejrzewa że podczas lutowania przegrzałem potencjometr(y), ale co to ma wspólnego z upadkiem(przed wszystko ładnie grało przez ponad 2 tygodnie)? Błagam o pomoc!