Witam,
Mam problem z napieciem ladowania w Seacie alhambra 1.9tdi.
Ale moze od poczatku:
Zaczelo sie od tego ze przy diagnostyce vagiem wyrzucilo blad poduszek "za niskie napiecie zasilajace". Ok zaczalem sprawdzac. Znalazlem ze na kablu + od alternatora jest spadek napiecia od 0.3 do 0.6V w zaleznosci od obrotow (co przy pradzie rzedu 100A daje 60W strat na samym polaczeniu). Kiedys pytalem o spadki tutaj na forum to kolega viper500 dal mi rade za zawsze wystepuja na kabeloczkach. No niestety nie zawsze - wymienilem kabeloczka i nic. Zrobilem sekcje zwlok kabla i byl przegrzany. Wymienilem kabel na nowy troszke grubszy 25mm2 - pomoglo. Teraz spadek napiecia rzedu 0.1V. Wszystko cacy tylko jak zmienialem kabel to ta sruba (+ alternatora) uparzyla mnie! Wydaje mi sie ze alternator grzeje sie ponad norme (ni mierzylem termometrem ale jest to grubo powyzej 50*C). Czyli ten kabel mogl byc przegrzany cieplem z alternatora? Poza tym zauwazylem ze jak jade to wskazowka voltomierza (ktory mam na desce rozdzielczej) jakby plywa: sa to wahania rzedu 0.5V nieregularne (raz na kilkadziesiat sekund lub pare minut) rowniez na wolnych obrotach podobnie tak ze to nic zwiazanego z wstrzasami - tak jakby sie cos pradozernego zalaczalo w miedzyczasie. Plywanie napiecia wystepuje nawet bez obciazenia typu dmuchawa swiatla czy el.szyby. Dodatkowo trzecia rzecz: gdy na wolnych obrotach zalacze absolutnie wszystkie odbiorniki (swiatla 2x el. szyby, 2x dmuchawa) to napiecie w instalacji spada do 11.9V! To chyba nie jest dobrze? Na obrotach rzedu 2000 napiecie sie podnosi do wymaganych 14V.
Prosze o porade co sprawdzic (moze regulator napiecia) czy od razu zawiezc alternator do serwisu. Nie ukrywam ze boje sie troche bo jak alternator pier*** w czasie jazdy to moga mnie czekac duze koszty...
Pozdrawiam
PS. uprzedzajac porady ze to pewnie swiece zarowe - to mysle ze nic z tego bo przy starcie widze ewidentnie kiedy sie zalaczaja: napiecie spada do 10V, po chwili pstryka przekaznik i napiecie wraca na 12V.
Mam problem z napieciem ladowania w Seacie alhambra 1.9tdi.
Ale moze od poczatku:
Zaczelo sie od tego ze przy diagnostyce vagiem wyrzucilo blad poduszek "za niskie napiecie zasilajace". Ok zaczalem sprawdzac. Znalazlem ze na kablu + od alternatora jest spadek napiecia od 0.3 do 0.6V w zaleznosci od obrotow (co przy pradzie rzedu 100A daje 60W strat na samym polaczeniu). Kiedys pytalem o spadki tutaj na forum to kolega viper500 dal mi rade za zawsze wystepuja na kabeloczkach. No niestety nie zawsze - wymienilem kabeloczka i nic. Zrobilem sekcje zwlok kabla i byl przegrzany. Wymienilem kabel na nowy troszke grubszy 25mm2 - pomoglo. Teraz spadek napiecia rzedu 0.1V. Wszystko cacy tylko jak zmienialem kabel to ta sruba (+ alternatora) uparzyla mnie! Wydaje mi sie ze alternator grzeje sie ponad norme (ni mierzylem termometrem ale jest to grubo powyzej 50*C). Czyli ten kabel mogl byc przegrzany cieplem z alternatora? Poza tym zauwazylem ze jak jade to wskazowka voltomierza (ktory mam na desce rozdzielczej) jakby plywa: sa to wahania rzedu 0.5V nieregularne (raz na kilkadziesiat sekund lub pare minut) rowniez na wolnych obrotach podobnie tak ze to nic zwiazanego z wstrzasami - tak jakby sie cos pradozernego zalaczalo w miedzyczasie. Plywanie napiecia wystepuje nawet bez obciazenia typu dmuchawa swiatla czy el.szyby. Dodatkowo trzecia rzecz: gdy na wolnych obrotach zalacze absolutnie wszystkie odbiorniki (swiatla 2x el. szyby, 2x dmuchawa) to napiecie w instalacji spada do 11.9V! To chyba nie jest dobrze? Na obrotach rzedu 2000 napiecie sie podnosi do wymaganych 14V.
Prosze o porade co sprawdzic (moze regulator napiecia) czy od razu zawiezc alternator do serwisu. Nie ukrywam ze boje sie troche bo jak alternator pier*** w czasie jazdy to moga mnie czekac duze koszty...
Pozdrawiam
PS. uprzedzajac porady ze to pewnie swiece zarowe - to mysle ze nic z tego bo przy starcie widze ewidentnie kiedy sie zalaczaja: napiecie spada do 10V, po chwili pstryka przekaznik i napiecie wraca na 12V.