ad 1: sęk w tym że definicja połączenia galwanicznego zależy od tego kto ją pisze. W elektronice będzie to każde połączenie przez rezystancję, choćby największą, czyli takie przez które może płynąć każdy rodzaj prądu (stały, przemienny, zmienny). W odgromówce będzie to połączenie wyłącznie solidnie skręcone lub spawane. W dziedzinie ochrony przeciwporażeniowej NIE JEST połączeniem galwanicznym połączenie przez kondensator klasy Y (czyli spełniający określone wymagania norm i odpowiednio oznaczony), połączenie przez rezystor bezpieczeństwa, tzn o odpowiednio wielkiej rezystancji (w praktyce to wiele megaomów) i odpowiedniej konstrukcji (w praktyce to rezystor objętościowy), połączenie przez transoptor lub transformator (oba także muszą spełnić wymagania norm, mieć oznaczenia itd). Każde inne połączenie jest lub jest uważane za połączenie galwaniczne, także połączenie przez kondensator, transoptor, transformator nie spełniający wymagań. Wspomniałem już wcześniej o tym w skrócie. I z tym się chyba obydwaj zgadzamy?
ad 2: instalacja antenowa musi być uziemiona: a. indywidualna - przede wszystkim ze względu na ochronę odgromową, dodatkowo ze względu na możliwość wyniesienia niebezpiecznego napięcia poza lokal w przypadku uszkodzenia OTV, b. zbiorcza / kablowa - z tego samego względu z którego powinny być uziemione wszystkie inne metalowe instalacje w budynku - możliwość wyniesienia niebezpiecznego napięcia poza lokal jak i przyniesienia tegoż spoza budynku. Dlatego kablówki przechodzą na łącza światłowodowe - to likwiduje problemy (m. in. podobne jak w pierwszym poście tematu) na odcinku pomiędzy budynkami.
OTV jest urządzeniem klasy II i w związku z tym nie wymaga ochrony dodatkowej (uziemienie, zerowanie czy cokolwiek innego). Koniec, kropka.
Gdyby było prawdą twierdzenie o konieczności uziemiania OTV przez przewód antenowy - konstrukcja wtyku i gniazda musiałaby zapewniać wcześniejsze zetknięcie styków od oplotu kabla / masy niż styków od żyły / wejścia głowicy, a samo gniazdo i wtyk miałyby stosowne oznaczenia znakami bezpieczeństwa. A tak nie jest.
"Kopnięcie" przy wtykaniu anteny W WIĘKSZOŚCI JEST efektem rozładowania elektryczności statycznej człowieka (ewentualnie innych ładunków o tym charakterze, np po rozładowaniu naładowanej powierzchni ekranu przy odłączonej antenie), poza nielicznymi przypadkami zwiększonej wrażliwości osobniczej na prąd - taki użytkownik czuje pojedyncze miliampery.
ad 3: tu się zgadzamy, poza jednym: komputer ZAWSZE WYMAGA ochrony dodatkowej, OTV NIGDY NIE WYMAGA ochrony dodatkowej, wzmacniacz czy inne urządzenie - zależnie od konstrukcji. Zacisk uziemienia na wzmacniaczu NIE JEST zaciskiem uziemienia ochronnego. Może być uziemieniem roboczym np dla odbioru radiowego, lub połączeniem wyrównawczym np dla gramofonu dynamicznego.
Ktoś mający wzmacniacz z wtykiem ze stykiem ochronnym a nie mający pojęcia o elektryce może uznać za odłączenie uziemienia - odłączenie tegoż styku, stąd moja uściślająca uwaga. Różni użytkownicy czytają nasze "dzieła"...
ad 4: tu się zgadzamy. Tylko że przeciętny użytkownik częściej ma problem z powodu uziemionej anteny / kablówki niż z powodu pętli masy w sygnale audio, stąd i w sklepie łatwiej znaleźć separator antenowy niż inny.
ad 5: starsze urządzenia tak miały. Np w drukarce była "signal ground" na kołku wtyku, "protective ground" lub "protective earth" czyli po prostu wszystko co w drukarce metalowe - na kołku wtyku i/lub jego obudowie. I do tego obudowy wtyku / gniazda musiały zetknąć się wcześniej niz kołki. Tak było zanim nie zaczęto robić tychże drukarek w II klasie izolacji. Teraz "SG", "PG" czy "PE" są galwanicznie (omowo) połączone. W urządzeniach audio powszechnego użytku nie spotkałem innego rozwiązania jak "SG" w postaci gwiazdy mas połączona w jednym punkcie z "PG". Przypuszczam że ze względu na przepisy ochrony porażeniowej - stare drukarki nie były sprzętem "powszechnego użytku". A może dlatego że przy urządzeniu II klasy nie powstanie pętla masy na przewodach ochronnych (chyba że przez antenę - co było na początku). To tylko hipotezy.
ad 6: sprzęt powszechnego uzytku (nie audiofilski!!!) z założenia powinien być "idiotoodporny" i wytrzymać takie eksperymenty. Różnie to jednak bywa...
Zerowanie jest tylko tolerowane jeśli już istnieje, w nowych instalacjach nie jest dopuszczalne. Jeśli już zerowanie jest, to idealnie gdy przewód na odcinku instalacja - styk ochronny - styk roboczy nie jest cięty. Niestety, (zero przez które płynie prąd) jest dużo bardziej narażone na "upalenie" niż bezprądowy przewód ochronny. I dlatego według mnie bezpieczniejsze dla użytkownika (sprzętu też) jest lokalne połączenie wyrównawcze połączone z metalowymi (koniecznie metalowymi!!!) instalacjami w mieszkaniu + wyłącznik różnicowo - prądowy niż zerowanie.
Miło się dyskutowało...