NewElektro, sprawa jest dosyć prosta. Jeśli chcesz używać mikrokontrolerów po to tylko, żeby zapalały, gasiły diody, wyświetlały coś tam na LCD itp. to BASCOM będzie w sam raz dla Ciebie. Jeśli zaś interesuje Cię działanie i budowa mikrokontrolerów, ucz się assemblera. Jeśli chcesz myśleć jak programista z prawdziwego zdarzenia i nie przemęczać się przy tym niemiłosiernie, ucz się C.
BASCOM dobry jest tylko jeśli potrzeba zrobić coś szybko bez zastanawiania się jak to naprawdę działa i mając na uwadze, że może to działać kiepsko i nie będziesz miał na to wpływu.
Assembler to praktyczne poznanie mikrokontrolera, dzięki niemu będziesz dokładnie wiedział jak on działa, w jaki sposób wykonuje swoje operacje. Będziesz miał też okazję opracowywać własne algorytmy (jeśli chcesz się czegoś nauczyć, to nie korzystaj z gotowców, często więcej z nimi problemów niż z napisaniem tego samego algorytmu samemu od zera), będziesz myślał nad tym co robisz. Ale oczywiście pisanie rozbudowanych algorytmów w assemblerze jest czasochłonne i często dosyć męczące. I tu się sprawdza C. Pisząc w C też w dużej mierze będziesz miał pojęcie jak działa mikrokontroler, ale dzięki temu, że C jest językiem wysokiego poziomu (a przy tym nie jest tak pogmatwany jak Bascom) będziesz łatwiej orientował się w programie, wiele rzeczy, przez które trzeba przejść w assemblerze, będziesz mógł pominąć.
Osobiście od razu radzę zapomnieć o Bascomie. Lepiej poświęcić więcej czasu, nauczyć się najpierw assemblera, a potem C. Połączenie C i wstawek assemblerowych potrafi działać cuda i jak będziesz umiał posługiwać się tymi dwoma językami to będziesz mógł działać cuda na mikrokontrolerach.