Przepala się bezpiecznik anodowy, brak ujemnego napięcia na siatkach sterujących 6P3S
Pomiar omomierzem wykazał zwarcie obwodu zasilania anod lamp mocy do masy. Wszystkie kondensatory elektrolityczne wymieniłem, bo po 50 latach mogły być już przebite. Jednak przy nowszych (bo jednak też Elwy) elektrolitach usterka pozostała. Wyjąłem dławik (umieszczony pod chassis) i okazało się, że usunąłem zwarcie. Jednak uzwojenie nie miało przebicia do rdzenia. Założyłem dławik z powrotem- znowu usterka. Jak się okazało, ktoś przykręcił transformator sieciowy blachowkrętem (nie śrubą M4 jak w oryginale), którego czubek wbił się w uzwojenie dławika i zrobił zwarcie do masy. Drugą usterką było zbyt niskie ujemne przedpięcie siatek sterujących lamp 6P3S (sprzężonych stałoprądowo z katodami obu połówek 6N8S, pracującej jako wtórnik katodowy). Na siatkach sterujących obu połówek 6N8S było dość wysokie (kilkadziesiąt woltów) napięcie stałe, a powinien być potencjał masy. Jak się okazało, papierowe kondensatory sprzęgające (kartoflaki) miały upływ- wymieniłem więc nie tylko te dwa, ale wszystkie jakie w urządzeniu były. Poza tym usunałem efekty grzebania- na łączówkach przedwzmacniacza mikrofonowego połączyłem elementy tak, jak było w oryginale. Poprawiłem też nieco prowadzenie masy. Po tych zabiegach wzmacniacz działa bardzo dobrze i w ogóle nie ma przydźwięku.
Pomiar omomierzem wykazał zwarcie obwodu zasilania anod lamp mocy do masy. Wszystkie kondensatory elektrolityczne wymieniłem, bo po 50 latach mogły być już przebite. Jednak przy nowszych (bo jednak też Elwy) elektrolitach usterka pozostała. Wyjąłem dławik (umieszczony pod chassis) i okazało się, że usunąłem zwarcie. Jednak uzwojenie nie miało przebicia do rdzenia. Założyłem dławik z powrotem- znowu usterka. Jak się okazało, ktoś przykręcił transformator sieciowy blachowkrętem (nie śrubą M4 jak w oryginale), którego czubek wbił się w uzwojenie dławika i zrobił zwarcie do masy. Drugą usterką było zbyt niskie ujemne przedpięcie siatek sterujących lamp 6P3S (sprzężonych stałoprądowo z katodami obu połówek 6N8S, pracującej jako wtórnik katodowy). Na siatkach sterujących obu połówek 6N8S było dość wysokie (kilkadziesiąt woltów) napięcie stałe, a powinien być potencjał masy. Jak się okazało, papierowe kondensatory sprzęgające (kartoflaki) miały upływ- wymieniłem więc nie tylko te dwa, ale wszystkie jakie w urządzeniu były. Poza tym usunałem efekty grzebania- na łączówkach przedwzmacniacza mikrofonowego połączyłem elementy tak, jak było w oryginale. Poprawiłem też nieco prowadzenie masy. Po tych zabiegach wzmacniacz działa bardzo dobrze i w ogóle nie ma przydźwięku.