Dużo Koledzy napisali i dobrze. Takie rozwiązanie z małym zasilaczem i akumulatorem miałem na TRX-ach lotniczych już w latach 80. Mały zasilacz z ustawionym U do akumulatora i zwykła dioda może być nawet 1-2 A. Akumulator jako źródło o niskiej oporności wewnętrznej jest podstawą zasilania. Dioda jest tylko po to aby przy wyrównaniu napięć na A/K nie ładowała akumulatora. Taka specyfika półprzewodnika. Tak najprościej. Ograniczenie prądu można realizować elektronicznie (ładowania) , ale można też zainstalować żarówkę o odpowiednim prądzie ( razem z diodą). Żarówka zależy od prądu ładowania i wydajności zasilacza. To jest zwykłe zasilanie buforowe stosowane od lat. Sam mam taki zasilacz na żelówkach i chwilowo mogę szarpnąć 20A tak jak przy nadawaniu. Trzeba tylko zastanowić się nad bilansem ładowania i rozładowania , czy przy długiej pracy ładowanie będzie skuteczne. Żarówka zawsze da tyle prądu na ile pozwolą jej parametry. Prosty przykład teraz już nie do zrealizowania przy nowoczesnych alternatorach w samochodach. Kiedyś było to możliwe , jak walnął regulator to wystarczyło awaryjnie podłączyć żarówkę od migacz 21W prąd około 2 A i ładować akumulator podczas jazdy ( awaryjnie). A co zrobić jak przestaną działać wycieraczki w czasie deszczu wiecie ?