Jeśli mamy do czynienia z płytą, która umożliwia programowe odczytanie temperatury
procesora, to nie ma co się wysilać na inne metody - bo i tracimy na dokładności,
mierząc temperaturę _obok_ procesora, a nie w środku, i zbędna robota; są programy,
które potrafią w okienku pokazywać aktualny odczyt temperatury procesora, wystarczy.
Co do termopary: całość układu z termoparą zawiera zamknięty obwód, w którym są co
najmniej dwa różne materiały przewodzące - czyli w najprostzym przypadku mamy dwa
miejsca, w których łączą się ze sobą różne materiały przewodzące; jeśli temperatury
tych złączy są równe, to nie wytwarza się napięcie termoelektryczne, jeśli się różnia,
to powstaje napięcie zależne od tych temperatur - w pierwszym przybliżeniu liniowo
od ich różnicy; charakterystyki termopary opisują wartość napięcia na _jednym_ złączu,
ale nie możemy mieć jednego - musimy mieć dwa, i dostajemy różnicę tych napięć.
Termopary, które można wykonać z łatwo dostępnych materiałów, dają dość małe
napięcie: żelazo-konstantan 50uV/stopień, miedź-konstantan 40uV/stopień, i jest
mocno nieliniowa; chyba lepszą czułość ma para anymon-bizmut, tylko skąd to wziąć?
Pytanie, jakie ma być napięcie (czułość miernika), i jakie temperatury mierzymy;
prawdopodobnie połączyć szeregowo kilka, lub kilkanaście termopar - jakoś tak:
od miernika do punktu odniesienia drut miedziany, dalej żelazny do procesora,
od procesora do punktu odniesienia konstantan, stamtąd znów żelazny do procesora,
i znowu konstantan do punktu odniesienia, i na koniec stamtąd miedziany do
miernika (tak wygląda połączenie w szereg dwóch termopar); oczywiście wszystkie
złącza muszą być od siebie i od elementów komputera odizolowane elektrycznie.
Trzeba się trochę zastanowić, jakiej grubości mają być druty: jeśli będą za grube, to
termopara zajmie dużo miejsca, a drut będzie przewodził ciepło na tyle dobrze, że
jego temperatura będzie mocno różna od temperatury procesora; jeśli za cienkie, to
opór połaczeń może być porównywalny z opornością miernika, i zmierzy on znacznie
niższe napięcie, niż wytwarza termopara. Konstantan w drucie 0.1mm ma 65 om/metr,
żelazo około 13 om/metr - wypada użyć grubszego drutu z konstantanu, niż z żelaza.
Jeśli zamiast pary żelazo-konstantan zechcemy użyć miedź-konstantan, to miedź ma
6 razy mniejszy opór elektryczny, niż żelazo, i kilkakrotnie lepiej przewodzi ciepło -
więc wypada użyć jak najcieńszego drutu miedzianego, na przykład 30 mikronów,
a znacznie grubszego drutu z konstantanu, powiedzmy 0.2mm. Jak będzie kilkanaście
termopar połaczonych szeregowo, to oporność wyjdzie około 100 omow, i uzyskamy
z tego około pół miliwolta na stopień.
Tak że w sumie termopara jest prosta pod względem ideowym, i jeśli mamy
już odpowiednie druty, to materiał będzie tani, nie wymaga zasilania, ale będzie
dość pracochłonna w wykonaniu, i da mniejsze napięcie od diody czy tranzystora
(2-3 mV/stopien), już nie mówiąc o czujniku scalonym (10mV/stopień).