Witam Wszystkich. Może mój post jest trochę śmieszny i nie pasuje na forum ale ostatnio miałem dość nietypową przygodę a mianowicie: poprosił mnie kolega czy nie mógł by odpalić samochodu od mojego bo mu padł akumulator. Przy podłączaniu kabli rozruchowych źle założył przewody tzn. na swoim akumulatorze założył plus na minus. Posypały się iskry zanim zdążyłem zareagować i zedrzeć kable upłynęło dobrych kilka sekund. Ale po przełożeniu kabli w odpowiedni sposób kolega odpalił. Ja wróciłem do domu sprawdziłem akumulator miernikiem alternator ładuje poprawnie. Pojechałem do znajomego żeby sprawdzić komputer niby wszystko OK. Tylko czujnik temperatury zgłasza błędy ale to pewnie było już wcześniej. Ale pytanie mam takie czy jest jakieś fizyczne zabezpieczenie przed takim właśnie gościem żeby nie spalił samochodu. Czy są jakieś diody które w razie takiej sytuacji chronią przed uszkodzeniem.