Ja miałem taki grzejnik (ale już nie mam, gdyż nie było odprowadzenia spalin i przy kontrolach się czepiali). Te termy nie były złe. W moim termopary nie było, lecz bimetal. Owszem, jak każde urządzenie, te grzejniki też wymagają okresowej konserwacji, która polega głównie na czyszczeniu nagrzewnicy (najlepiej wymyć użebrowania silnym strumieniem wody), czyszczenia (w razie potrzeby) palnika (np. przedmuchać odkurzaczem, ale tylko gdy jest wyjęty z piecyka lub przy zakręconym dopływie gazu zaworem na rurze przed podgrzewaczem), czyszczeniu "świeczki". Po czyszczeniu na ogół dokonuje się pewnej regulacji (by nominalna wydajność ciepła była - przynajmniej w przybliżeniu - taka, jak w danych technicznych). Po czyszczeniu nagrzewnicy i palnika ważny jest BARDZO STARANNY MONTAŻ, by nie dopuścić do ulatniania się gazu (dobrze dobrane uszczelki, dokładne dokręcenie, ale nie "na siłę", sprawdzenie, czy aby nie uchodzi gaz - powinno się to odbywać za pomocą specjalnego przyrządu). Czasem trzeba wyregulować tzw. zawów powolnego zapalania (jeśli zapłon następuje zbyt gwałtownie lub zbyt powoli). Co do świeczki, to powinno się ją tak regulować (dotyczy to także dużych podgrzewaczy łazienkowych PG6 czy G17 i podobnych), by po zapaleniu świeczki było możliwe zapalenie głównego palnika (otrzymanie ciepłej wody) bez oczekiwania dłużej niż jedną minutę (czas konieczny na nagrzanie bimetalu) a jednocześnie, by płomień świeczki nie był zbyt duży (powinien mieć ok. 2 cm. wysokości, góra 2,5 cm. i powinien być niebieski a nie żółty - to też się da wyregulować przez dopływ powietrza).