Witam
Dziś w jednym z mieszkań trafiła mi sie bardzo bardzo dziwna sytuacja...
Otóż pani włączyła sobie TV, dekoder lodówkę, komputer i nagle wszystko jej zgasło.
Stara instalacja (aluminium) jeden bezpiecznik 16A i zostało działające jedno gniazdo, światło w łazience, kuchni i w przedpokoju.
Rozebrałem puszki w pokojach gdzie nie dochodzi prąd.
I jest jedna puszka w której sie dzieje cos takiego :
1) dochodzą dwa przewody z lewej z innego pokoju
2) schodzą dwa przewody na dół do gniazda
3) odchodzą dwa przewody w prawo do kuchni
ad.1
Na tych dwóch przewodach multimetr sprawdzany kilka razy z ciekawości pokazuje 220-230 V
Gdy zepne do tych przewodów dwa które schodzą na doł do gniazda w gniezdzie tez jest 220-230V na multimetrze ale nie działa nic, żarówka nawet nie zaświeci.
ad.2
Na doł do gniazda schodzi przewód Aluminiowy a w gniezdzie dziwnym trafem pokazuje mi sie miedź i to nie wiem czy ktoś mi uwierzy ale grubość tego to 0.75mm <wow>. Ale mniejsza z tym (bozia ma lokatorów po których inni muszą poprawiać)
ad.3
Gdy do tych dwóch przewodów zapne dwa przewody które dochodza do puszki z lewej strony (te z napięciem) to w kuchni tez multimetr pokazuje napięcie zgodne ale nie uruchomię nic.
Wchodzimy do pokoju który jest po prawej stronie
Nie ma ani jednej puszki, rozbieram gniazda a w gniazdach oczywiście nie wiadomo skąd "miedź" i też grubości takiej że z załamania jakbym chciał się powiesić to by się urwał :p
Porozpinałem wszystkie gniazda, wyłączniki od światła, lampy i dalej się dzieje to samo.
Nie wiem czy ktoś miał podobny przypadek ale dla mnie to jest chore. Jeżeli multimetr pokazuje to ma być. Bardzo proszę o jakieś wnioski z tego wszystkiego
Pozdrawiam
i dzięki za uwagę
Dziś w jednym z mieszkań trafiła mi sie bardzo bardzo dziwna sytuacja...
Otóż pani włączyła sobie TV, dekoder lodówkę, komputer i nagle wszystko jej zgasło.
Stara instalacja (aluminium) jeden bezpiecznik 16A i zostało działające jedno gniazdo, światło w łazience, kuchni i w przedpokoju.
Rozebrałem puszki w pokojach gdzie nie dochodzi prąd.
I jest jedna puszka w której sie dzieje cos takiego :
1) dochodzą dwa przewody z lewej z innego pokoju
2) schodzą dwa przewody na dół do gniazda
3) odchodzą dwa przewody w prawo do kuchni
ad.1
Na tych dwóch przewodach multimetr sprawdzany kilka razy z ciekawości pokazuje 220-230 V
Gdy zepne do tych przewodów dwa które schodzą na doł do gniazda w gniezdzie tez jest 220-230V na multimetrze ale nie działa nic, żarówka nawet nie zaświeci.
ad.2
Na doł do gniazda schodzi przewód Aluminiowy a w gniezdzie dziwnym trafem pokazuje mi sie miedź i to nie wiem czy ktoś mi uwierzy ale grubość tego to 0.75mm <wow>. Ale mniejsza z tym (bozia ma lokatorów po których inni muszą poprawiać)
ad.3
Gdy do tych dwóch przewodów zapne dwa przewody które dochodza do puszki z lewej strony (te z napięciem) to w kuchni tez multimetr pokazuje napięcie zgodne ale nie uruchomię nic.
Wchodzimy do pokoju który jest po prawej stronie
Nie ma ani jednej puszki, rozbieram gniazda a w gniazdach oczywiście nie wiadomo skąd "miedź" i też grubości takiej że z załamania jakbym chciał się powiesić to by się urwał :p
Porozpinałem wszystkie gniazda, wyłączniki od światła, lampy i dalej się dzieje to samo.
Nie wiem czy ktoś miał podobny przypadek ale dla mnie to jest chore. Jeżeli multimetr pokazuje to ma być. Bardzo proszę o jakieś wnioski z tego wszystkiego
Pozdrawiam