Dzisiaj dostałem od kolesia ostro zjarany zasilacz ATX - wziąłem części na rozbiórkę i spodobały mi się te kondensatory 2 x 330µF/200V. Postanowiłem wmontować je do kitu jabela - J23, wcześniej został zakupiony dławik zamiast rezystora ograniczającego. I tu bez oszustwa. Stroboskop wymiatał, po 5 błyskach palnik był strasznie gorący. Pot z palców na nim parował, chyba kupię nieco większy tzw. świński ogonek. Ludzie, nie katujcie lamp błyskowych. Mam znajomego, który ma serwis profesjonalnych dyskotekowych strobów i nie polecał tych lampek. Prawdą natomiast jest, że lampki z aparatów dają duży błysk, większy od jabelowskiego kitu, ale po mojej przeróbce to mam prawdziwe urządzenie, a nie błyskadełko. Pozdrawiam!
Aha, wiele osób sądzi, że 200V to za mało. Powiem tak, voltomierz na kondensatroach podczas pracy wskazywał 176-210, ale mój miernik to w gniazdku zamiast 230 pokazuje 270

, więc i tak trochę zawyża. Kondesatory nie grzeją się mocno i są tuż przy wiatraku.
A co do dziurek w palcu, to zrobiłem sobie lampę plazmową i zwarłem elektrody tak, jak zalecano. Ale w obudowie wierzchnia część gwintu lekko mi wystawała. Przez nieuwagę palec mi się ześlizgnął na gwincik i wtedy to dopiero mi dziurkę wypaliło. Uważajcie na siebie!