Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
e-miernikie-mierniki
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Nasze najwieksze wpadki z kupnem samochodu

14 Lis 2004 12:58 59650 91
  • Poziom 17  
    Witam
    Jestem ciekaw czy mieliscie kiedys przypadek, ze kupiliscie autko po atrakcyjnej cenie, a pozniej sie okazalo ze to byl totalny niewypal!!!
    Opowiem swoja historie:

    Rok temu natrafilem na vw golfa III z automatyczna skrzynia biegow, a ze jestem fanem automatow i golfa takiego jeszcze nie widzialem, nie mowiac o jezdzeniu, wiec go kupilem. Cena wydawala mi sie niska jak na golfa, no wiec kupilem:D
    Wymienilem oczyiscie odrazu olej, swiece, pasek, kable WN i dodatkowo rozdzielacz.
    1. Po miesiacu zaczelo sie lac ze skrzyni. Pojechalem do fachowca, naprawil i powymienial jeszcze jakies inne elementy skrzyni, razem 1,7tys zł.
    2. Po dwoch m-cach, uszkodzil sie czujnik temp. w chlodnicy (wlacza wentylator), czego nie zauwazylem, dopiero jak mi wybuchnela nagrzewnica i mialem pelno wody i pary w samochodzie :D. Koszt 500 zł
    3. Pojechalem na przeglad taki "normalny" chcialem wiedziec czym jezdze. Okazalo sie ze: do wymiany amortyzatory kpl. , hamulce przod tarcze i klocki, tyl okladziny i silowniki, koncowki drazkow kier., łożyska kół tył, pekniete dwie sprezyny przod. Zrobilem to stopniowo, koszt 2200zł
    4. Nastepnie, lawinowo:
    - pompa wspomagania-lozysko i uszczelki, zdemontowalem i jezdze bez, weze wodne, zaczely sie robic dziurki no i woda lac, wymienilem
    - termostat 2 szt. wymienione -200 zł z plynem, niestety inaczej sie nie da
    - wentylator chlodnicy zatarl sie, 250 zł (nowy polski)
    - silnik dmuchawy nawiewu (nie polecam jezdzic zima bez :D), 200 zł za uzywany
    - sonda lambda, na razie nie wymienilem
    - akumulator, padl nagle na stacji shella ,a bylem w trasie wiec musialem kupic bosch'a- koszt 430 zł
    - ostatnio pompa paliwa, w tym wypadku moja wina-za malo paliwa w baku - koszt 300 zł
    - centralny zamek, padl kompresor-wiec wymienilem cala z silownikami elektr., ponadto cal elektryke przejrzalem i powymienialem zasniedziale przewody etc.
    - o instalacji gazowej nawet nie wspomne, lovato bez komputera, problemy przez pare miesiecy, nie moglem znalezc dobrego fachowca, ale oczywiscie kasa leciala

    Po tamtej zimie blacha zaczela sie sypac, palcem moglem w tyle robic dziury, progi zgnite, podloga tyl zgnita. Coz, zrobilem kapitalny remont, lacznie z malowaniem -koszt. 2500zł.
    Jeszcze zostal mi alternator i rozrusznik, jestem ciekaw kiedy padna:D
    Natomiast najlepsze jest to , ze przy silniku nic nie bylo robione i mam nadzieje ze nie bedzie :-)
    Zaznacze ze kupowalem go,razem z kolega mechanikiem ktorego zabralem z soba, poniewaz sie na tym nie znam. Przez rok wydalem na niego jakies 8 tys. zł, chyba nie oplaca sie kupowac okazyjnie, a teraz sprzedac troche zal.
  • e-miernikie-mierniki
  • Poziom 25  
    Ja pare lat temu miałem taki przypadek,ze kontrolka ciśnienia oleju była zmostkowana z kontrolką ładowania akumulatora,tez byłem rozczarowany i załamany jak po przejechaniu około 8tyśKm.trzeba było zrobić remont silnika od tamtej pory kupując uzywany samochód,dogaduje sie z klientem,ze jedziemy na przegląd a potem tranzakcja.
    W dzisiejszych czasach trzeba uważać co sie kupuje:)
    bo można nie żle wtopić:)
  • Poziom 18  
    znajomy kupil golfaII, silnik byl dobry, ale wszystko inne trzeba bylo naprawiac, po pol roku nie wytrzymal i zdecydowal sie sprzedac choc sporo wlozyl w to auto, ryzyko jest duze, w wielu sprawach bylem swiadkiem gdy dobry fachowiec popelnial duze bledy przy ocenie samochodu, pozostaje szczegolowy przeglad w dobrej stacji i najlepiej nie kupowac od handlarzy,pozdrawiam
  • Poziom 25  
    witam
    do blackpower-a
    kupiłeś topielca kolego
    pozdro
    T
  • Poziom 17  
    tomekb, dzieki, ale jeszcze sie nie poddaje :D
  • e-miernikie-mierniki
  • Poziom 21  
    Trzeba bardzo uwazac,zwlaszcza teraz kiedy przywieziono z zachodu wszystko co sie dalo,nawet ze zlomow(wiem cos o tym).
    Najsmieszniejsze jest to ze ludzie rzucaja sie na te padliny,bo z niemiec,nie wytluczone!
    Jakis czas temu przegladalem ogloszenia(chyba na allegro):sprzedam golfa 3,samochodzik sprowadzony,stan igla!opis niesamowity,co to za cudo!ale samochodzik ma tylko troszke ubrudzone lakierem siedzenia.
    Hmm,czyzby ekipa remontowa jezdzila i samochod byl tylko do tyrania?A sprzedawcy juz nie mieli jak i czym wyczyscic tych plam?Cena tez niebianska 8tys.Tylko?jeszcze akcyza,przeglad,rejestracja...
  • Poziom 11  
    Kiedyś byłem świadkiem kupna malucha od jakiegoś rolnika z poznańskiego... Wszystko git, transakcja doszła do skutku. Po jakimś miesiącu okazało się, że opona w kole zapasowym miała wyciętą dziurę wielkości pięści, oczywiście było ono wsadzone tą dziurą do dołu, hihi. Nawet nikomu nie przyszło na myśl żeby lekko nacisnąć na koło zapasowe przy oglądaniu jeszcze nie kupionego pojazdu...
  • Poziom 12  
    Najlepiej mi sie podoba agumentacja "handlarzy" na allegro sprzedajacych samochody (wg shematu) w przypadku prawie kazdego auta wychodzi ze jedzila nim kobieta, stan igla (bez wzgledu na rocznik ) :D , co druga osoba sciagnela samochod dla siebie a teraz musi go sprzedac .... itp., dobre...
  • Poziom 22  
    Co do tego golfa, moze po prostu w końcu trzeba obalić mit ze te auta sa super i bezawaryjne??? Co przegladam forum to widze posty typu : golf III problem..., golf II uszkodzone... itp a do tego cena takiego uzywanego golfa II w stosunku do rocznika po prostu zwala z nóg. To chyba juz taka nasza mentalność polska ze niemieckie to musi być super. Przytocze jeszcze coś co powiedział kiedyś moj znajomy (wlasciel golfa III) "...to sa niemieckie konie, lepsze..." (chodzi o moc) zostawiam bez komentarza... :)
  • Poziom 13  
    Tych tematów jest dlatego tyle bo najwięcej golfów sprowadzono..... Ja sam też sprowadziłem sobie golfika 3 jak narazie jeździ :wink:
  • Poziom 10  
    i najlepiej nie kupowac od handlarzy,pozdrawiam[/quote]
    hmmm a z tym to nie do konca sie zgadzam.handlarz zamraza swoje pieniadze-musi kupic dobre autop zeby je szybko i dobrze sprzedac.jak kupi zlom to moga byc problemy z odzyskaniem tego co zaiwestowal
  • Poziom 17  
    A co powiecie na zakup auta w autokomisie ?
    Teraz nawet widzialem jest jakas siec atokomisow pod nazwa autogepard czy cos takiego.
  • Poziom 13  
    Ja mam własnie z autokomisu, tylko że ja jechałem z tym facetem na pierwszy przegląd w polsce i widziałem że autko przechodzi ten przegląd normalnie, dlatego umów się też na przegląd i wtedy już będziesz mieć jakąś pewność. Co do aut sprowadzanych to facet z komisu nie dosyć że obniżył mi cenę samochodu to jeszcze woził mnie swoim samochodem po tych wszystkich urzędach i pomógł mi to wszystko pozałatwiać. Jak narazie wysypały mi się łożyska na alternatorze a tak autko jeździ :)
  • Poziom 16  
    Panowie z doswiadczenia wiem w niemczech kupujac auto w niemczech nigdy od Turkow Polakow czy Albanczykow itd.Nawet na gieldzie np.Essen jesli w samochdzie siedzi bialy to zobacz czy nie jest podstawiony przez turkow od nich nikt nie chce kupic.Tylko od bezposredniego wlasciciela
    Niemcy nigdy nie cofaja licznikow ,skrupulatnie przechowuja rachunki za naprawe i przeglady .Mow ze jestes z Polski i niemasz za durzo kasy pod tym wzgledem sa wyrozumiali ,nie rub wrarzenia tjunigowca czesto wola nie sprzedac nirz oddac samochod w zle rece
  • Poziom 16  
    blackpower napisał:
    Witam
    Jestem ciekaw czy mieliscie kiedys przypadek, ze kupiliscie autko po atrakcyjnej cenie, a pozniej się okazalo ze to byl totalny niewypal!!!
    Opowiem swoja historie:

    Rok temu natrafilem na vw golfa III z automatyczna skrzynia biegow, a ze jestem fanem automatow i golfa takiego jeszcze nie widzialem, nie mowiac o jezdzeniu, wiec go kupilem. Cena wydawala mi się niska jak na golfa, no wiec kupilem:D
    Wymienilem oczyiscie odrazu olej, swiece, pasek, kable WN i dodatkowo rozdzielacz.
    1. Po miesiacu zaczelo się lac ze skrzyni. Pojechalem do fachowca, naprawil i powymienial jeszcze jakies inne elementy skrzyni, razem 1,7tys zł.
    2. Po dwoch m-cach, uszkodzil się czujnik temp. w chlodnicy (wlacza wentylator), czego nie zauwazylem, dopiero jak mi wybuchnela nagrzewnica i mialem pelno wody i pary w samochodzie :D. Koszt 500 zł
    3. Pojechalem na przeglad taki "normalny" chcialem wiedziec czym jezdze. Okazalo się ze: do wymiany amortyzatory kpl. , hamulce przod tarcze i klocki, tyl okladziny i silowniki, koncowki drazkow kier., łożyska kół tył, pekniete dwie sprezyny przod. Zrobilem to stopniowo, koszt 2200zł
    4. Nastepnie, lawinowo:
    - pompa wspomagania-lozysko i uszczelki, zdemontowalem i jezdze bez, weze wodne, zaczely się robic dziurki no i woda lac, wymienilem
    - termostat 2 szt. wymienione -200 zł z plynem, niestety inaczej się nie da
    - wentylator chlodnicy zatarl się, 250 zł (nowy polski)
    - silnik dmuchawy nawiewu (nie polecam jezdzic zima bez :D), 200 zł za uzywany
    - sonda lambda, na razie nie wymienilem
    - akumulator, padl nagle na stacji shella ,a bylem w trasie wiec musialem kupic bosch'a- koszt 430 zł
    - ostatnio pompa paliwa, w tym wypadku moja wina-za malo paliwa w baku - koszt 300 zł
    - centralny zamek, padl kompresor-wiec wymienilem cala z silownikami elektr., ponadto cal elektryke przejrzalem i powymienialem zasniedziale przewody etc.
    - o instalacji gazowej nawet nie wspomne, lovato bez komputera, problemy przez pare miesiecy, nie moglem znalezc dobrego fachowca, ale oczywiscie kasa leciala

    Po tamtej zimie blacha zaczela się sypac, palcem moglem w tyle robic dziury, progi zgnite, podloga tyl zgnita. Coz, zrobilem kapitalny remont, lacznie z malowaniem -koszt. 2500zł.
    Jeszcze zostal mi alternator i rozrusznik, jestem ciekaw kiedy padna:D
    Natomiast najlepsze jest to , ze przy silniku nic nie bylo robione i mam nadzieje ze nie bedzie :-)
    Zaznacze ze kupowalem go,razem z kolega mechanikiem ktorego zabralem z soba, poniewaz się na tym nie znam. Przez rok wydalem na niego jakies 8 tys. zł, chyba nie oplaca się kupowac okazyjnie, a teraz sprzedac troche zal.


    Auto jest po powodzi
  • Poziom 10  
    ja bylem jakies 1,5 mc temu po auto w niemczech z handlarzami i teraz chyba bym nie kupil nigdy auta od takich gości
    oni kupuja auta do pieciu lat a za 200-300 e a w takiej cenie sa tylko auto po porzadnych dzwonach sam widzialem jak kupili polowke po czolowce a droga owinela sie kolo drzew i wygladal jak baban mogla by jezdzic w cyrku dali za te auta po 250 e przywiezli do kraju w jedna wspawali cwiarteke druga wyciagli na plycie i sprzedadza za jakies 15 tys niczego nie swiadomemu kupujacemu a potem problemy ze auto sie zle prowadzi albo po kolei wszystko sie sypie
    takie panowie juz sie auta sprowadza, parkingi i salony pelne pieknych uzywanych aut przynajmniej w niemczech to juz mit

    uwzajacie co kupujecie

    pozdrawiam
  • Poziom 23  
    Jak kupujecie auto to trzeba przed zapłaceniem pojechać do fachowca, on zrobi szybką diagnostykę, zaglądnie pod maskę, przejedzie się kawałek i powie czy za te pieniądze to się opłaca. Lepiej dać takiemu zarobić niż jeździć rozklekotanym "czyrupem" i sypać tysiącami za naprawy.
  • Poziom 17  
    Ta teraz to juz wiem,ze lepiej jest pojechac odrazu z samochodem na diagnostyke. Z tym ze auto jest po powodzi to bardzo prawdopodobne, tez mi cos switalo w glowie, ze to niemozliwe zeby rocznik golfa 92 tak sie posypal.
    Tylko niech mi ktos powie, jak teraz takie auto sprzedac. 3/4 nowe podzespoly i karoseria. Troche szkoda jak wczesniej napisalem.
  • Poziom 39  
    Kupiłem sobie kiedyś mante ( to taki opel) na części . No fachowiec to ja jestem sam i sam ją obejrze i zweryfikuje (ha ha).Fakt z całego auta był mi potrzebny most i pare innych gadzetów czyli fura na klamoty.Do właściciela dotarłem w nocy no i zaczęły się oględziny to że przód po małym dzwonie to wiedziałem wcześniej ale reszta alu 15" lotka i listwy irmschera foteliki też piękne loga no normalnie bajka. Pale cicha (silnik) i wio no wkręca się jak zły wykręcenie do odcięcia na 2 no problem , zawias sztywny trzma się drogi normalnie bajka.Formalności i do domu obwodnicą 140 km.Po 20 padł jeden cylinder w nocy nic nie zrobie no to jedziemy na trzech jeszcze tylko 120 , potem pedał hamulca na dobre zagościł w podłodze i tam pozostał (hi hi) jedziemy dalej no już tylko 10 km. i przednie prawe łożysko zaczyna wydawać dzwięki starej betoniarki no nic myśle sobie dojadę a tu 200m. od bramy d... Silnik się zatrzymał i lipa. Dopchaliśmy ,jutro oględziny. Wnioski wyciągnięte z oględzin :
    -posmarkane (pospawane) dzwigienki zaworowe
    -zaizolowany przewód hamulcowy elastyczny
    -poluzowany korek spustowy oleju (olej poszedł na spacer)
    a o łożysko z zapytaniem zadzwoniłem do byłego właściciela cytuje "ale o co panu chodzi kolega wymienił wałki i miało być ok" szczęście że mostu nie ruszali. Powodzenia.
  • Poziom 13  
    chrisi napisał:
    Panowie z doswiadczenia wiem w niemczech kupujac auto w niemczech nigdy od Turkow Polakow czy Albanczykow

    Ja mam auto od turka.... Ale on nim nie jeździł tylko prowadził autohaus w niemczech.... A o co chodzi z tymi turkami?? Bo jak narazie auto jeździ :) i mechanicy u których byłem na oględzinach nie stwierdzili nic niepokojącego....
  • Poziom 17  
    Manta dobrze ze kupiles go tylko na czesci :D
  • Poziom 14  
    Chrisi, to by pasowało.
    Miesiąc temu kupiłem Vectrę 1,6 16V '95 od niemca - kolegi szwagra. Przed kupnem nie oglądałem - po prostu miałem zaufanie. Wymieniłem jedynie drążki stabilizatora z przodu i przednią szybe. Reszta to igła. Przebieg 165 tyś, cena 1200 e + jakieś 2100 zł opłaty i części ok 400 zł. Nie żałuje. Oby była jeszcze taka okazja!
  • Poziom 23  
    Witam.
    manta napisał:
    Do właściciela dotarłem w nocy no i zaczęły się oględziny ...........

    Tak to jest jak się kupuje po zmroku :wink:.

    Kolega kiedyś kupił samochód w nocy - taki był śliczny.

    Jak go poszli rano z żoną oglądnąć, to SZOK !!!. Dużo by pisać.

    Przytoczę tylko że miał z tyłu ucięte przewody hamulcowe i zatkane klinami z drewna - HORROR !!!!!!!!!!.

    Dobrze chociaż, że nie był drogi.

    Pozdrawiam :).
  • Poziom 18  
    Czesc opowiem wam o moim zakupie. Miałem kilka samochodów i to prawie same ople .Przedosttnia astre kombi straciłem na tirze z jego winy ledwie wyszlismy z tego z życiem autko bylo cudne 1995r , prawie nic przy nim nie robilem. po tym wypadku kupilem tez astre kombi 1994 16 V 1.8 130KM ogien dosłownie. Jak wracalem z giełdy podobno po 20 km była zaslona dymna. Rozebralem silnik - głowica dostała zaworami kiedys naprawa głowicy 700 zł + paski filtr (zalany byl motodoktorem wagaok 2kg) hehe razem ok 1000zł.
    Okazalo sie że zacząl brac olej. Ponowna rozbiórka glowicy i silnika okazalo sie że 1 tłok w stożku pierszczienie wszystkie zapieczone - wymiana podzespołów ok 1300 zł. Rozleciał sie układ wydechowy i katalizator koplejne 1000zł. Minął miesiąc okazałow sie że grzechotają regulatory hydrauliczne komplet wymiana 800 zł.
    Auto zaczeło normalnie jezdzic poza tym że przy 120 halas od silnika ze głowe chcialo urwać. Minęły 2 lata od kupna tj byl pazdziernik tego roku. oba przeguby do wymiany, sprzegło rechotało, tarcze wiadomo normalna eksploatacja do wymiany obliczyłem kolejne 2000 zł do wyrzucenia a uto warte teraz 10000 zł. Natomias nadwozie cacko idealny lakier brak rdzy wszystko ok. Nie wytrzymałem. Sprzedałem 25 pazdziernika i kupiłem starego passata komi 2.0 1991 roku nie jest wychuchany i wydmuchany ale nie stuka, nie puka , silniczek jak dzwon, i na razie njestem zadowolony. wymienilem tylko klock,pasek i olej, chpodzi jak brzytwa.
    Podsumowując na poprzednią astre wydalem tyle co na wszystkie poprzednie samochody razem wzięte. Teraz kto inny sie pewnie z nim męczy he he he
  • Poziom 14  
    Pamietam mój pierwszy samochód, "pięknego" fiata 125 p. Kupiłem to cudo w 1995r. po długich i solidnych oględzinach (przez fachowca!!!). Na drugi dzień jechałem nim do pracy dumny ze swojego wozu (jakieś 15 km) kiedy nagle buchnęły kłęby pary i białego dymu spod maski. Zatrzymałem sie przerażony żeby stwierdzić, że to z jakiegoś przewodu od chłodnicy odeszła taśma klejąca i woda leje się na silnik. Przez tydzień jakoś nic sie nie działo, co uspokoiło mnie na tyle, żeby pojechać trochę dalej. Skończyło sie to tym, że 50 km. wracałem na 2 biegu, bo żadnego innego nie dało sie nijak wrzucić. W drugim tygodniu stwierdziłem, że samochód spala na 100km tyle benzyny ile mu wleję i tyleż samo oleju, toteż zawsze woziłem ze soba zapasową bańkę jednego i drugiego. W drugim tygodniu urwała mi sie kierownica, na szczęście podczas wyjeżdżania z parkingu pod własnym blokiem. Ustawiłem więc kółeczka ręcznie i wjechałem z powrotem na swoje miejsce. Tylko trochę ciepło mi sie zrobiło, bo dzień wcześniej mknąłem tym cudem coś ponad setkę, ignorując wycie tylnego mostu i wibracje karoserii.
    Przez jakiś tydzień nic sie nie działo szczególnego, aż do momentu kiedy coś zaczęło stukać w silniku. Zatrzymałem się, podniosłem klapę żeby sprawdzić czy sie nie pomyliłem i pociągnąłem w celach diagnostycznych kilka razy linkę od gazu. Nagle coś huknęło, buchnęły kłęby dymu a silnik zaczął sie tłuc jak młot udarowy. I tu wyczerpał sie zapas mojej cierpliwości. Po wstawieniu tłoka który sie urwał i tulejowaniu, samochód pojechał na giełdę gdzie znalazł nowego, szczęśliwego nabywcę.
    Pozdrawiam
  • Poziom 15  
    Niedawno bo zaledwie 3 miesiące temu też przyprowadziłem auto z niemczech - Astre ,95r. Kupilem ja od Araba wbrew opinni koloegi chrisi !! Auto po 1 wlascicielu wstawione do komisu + full ksiazka servisowa i wszystkie rachunki. Auto po przegladzie w niemczech - bdb., w polsce rowniez wysmienicie! Amory przod -75%, tył 55% sprawnosci. Co sie okazalo do wymiany tylko tulejki przy wachaczach - jakies 50zł z robocizna (znajomy mechanik). Przejechane 100tys. z malymi groszami. Sam zrobilem nim juz 25 tys. i oprocz podstawowych czynnosci nic do niego nie dolozylem! Cena auta nie byla moze zbyt atrakcyjna ale nie przekraczala tez sredniej krajowej (w tym wszystkie oplaty i koszt przyprowadzenia auta, ktory policzylem na 2 samochody bo pojechalem tam swoim starym autem!). Co sie rowniez okazalo po nieprzyjemnym zdarzeniu drogowym ktore mnie spotkalo - auto nigdy wczesniej nie bylo nigdzie uderzone! (pomiar grubosci lakieru przez pracownika firmy ubezp.), jednak fachowiec mechanik uwazal inaczej;) Dodam ze jezdzilem identycznym autem przez 4 lata i wiedzialem gdzie zajzec chociaz nie jestem mechanikiem!! i nie mam tez o tym wielkiego pojecia!!:) Blacha bez grama rdzy,zawieszenie w super stanie silnik tez! Licznik napewno nie byl krecony bo go rozbieralem zaraz po kupnie:) Moze jednak warto kupic auto od Araba?
  • Poziom 39  
    Trochę mocno sugerujecie się poprzednimi wlaścicielami aut,turek handlarz idzie na wszelkie numery byle sprzedać auto , turek właściciel o auto dosyć dba . Co do kwitów, książek serwisowych wszystko można wydrukować.
  • Poziom 15  
    manta jak to sie mowi pierwszy wlasciciel najwazniejszy!!! to od niego w duzej mierze zaleza dalsze losy samochodu... szczegolnie silnika! turek handlarz w moim przypadku okazal sie jak najbardziej w porzadku i nic do niego nie mam! co do ksiazek wiadomo jak jest... jednak ja jestem swoich pewien a najlepiej swiadczy o tym auto;) Pozdrawiam!
  • Poziom 15  
    KOCHANI bo Polakto ma proste myslenie , moze byc trupa ale jak postawi przed domem uuuuuuuuuuuuuu.. to sie sasiad zdziwi , trup ale jak sie wypucuje kompakt zzawiesi na lusterku i puści umc umc , kucze wzystkie wasze, to nic ze kosztował 4000 i zamiast w lewo jdzie w prawo , to nic że go zespawali z 5 kawałków i każda z innego ale jeszce jak ma znaczek BMW uuuuuuuuuu.. cyrk na wsi , ale jak dopiero zrobi wypadek i komuś coś zrobi lub sobie często się zdarza ze zrozumie swoja głupotę i polskie myślenie
    pisze to jako doswiadczony policjant i czasem wydaje mi się ze lepiej kupić poloneza nowego czy coś innego pewnego niż puzzle z niemiec lub inny szajs \
    pozdra
  • Poziom 17  
    Zgadzam sie z tobą, ale co do pewnych marek samochodow, to naprawde lepiej kupic paro letni samochod niemiecki albo japonski i jeszcze dlugo nim jezdzic. Oczywicie pod warunkiem ze sie "wie" co kupuje. Ja tego szczescia niestety nie mialem, ale szczescie w nieszczesciu ze pojechalem na "normalny" przeglad techniczny i wszystko wyszlo odrazu.