Witam. Zanim napiszę co i jak to podkreślam, że użyłem wcześniej przycisku szukaj.
W astrze mojej zony od pewnego czasu święciła się kontrolka ładowania, po jakimś czasie zaczął wariować obrotomierz po czym padł kompletnie, ładowania też oczywiście już wtedy nie było. Mechanicy wszelkiej maści mówili, że to alternator. Wyjąłem więc alternator oddałem to mechanika. Ten wymienił regulator napięcia i oddał jako naprawiony. Po wmontowaniu do auto i odpaleniu obrotomierz się poruszał, ale ładowania kontrolka ładowania wciąż się paliła. Przy 2 odpaleniu auta obrotomierz już odmówił mi posłuszeństwa i ładowania ciągle brak. Pojechałem do tego mechanika od alternatora a ten wymienił mi diody, ale problem cały czas pozostaje ten sam tj. obrotomierz ani drgnie i ładowania też nie ma. Dodam, że z alternatora nie ma prądu na obrotomierz i zapłon (4 piny). Niedługo koleś mnie wykasuje jak za nowy 400 już zostawiłem a problem cały czas jest. Ma ktoś pomysł, czy to cały czas wina alternatora czy problem leży gdzieś indziej?
W astrze mojej zony od pewnego czasu święciła się kontrolka ładowania, po jakimś czasie zaczął wariować obrotomierz po czym padł kompletnie, ładowania też oczywiście już wtedy nie było. Mechanicy wszelkiej maści mówili, że to alternator. Wyjąłem więc alternator oddałem to mechanika. Ten wymienił regulator napięcia i oddał jako naprawiony. Po wmontowaniu do auto i odpaleniu obrotomierz się poruszał, ale ładowania kontrolka ładowania wciąż się paliła. Przy 2 odpaleniu auta obrotomierz już odmówił mi posłuszeństwa i ładowania ciągle brak. Pojechałem do tego mechanika od alternatora a ten wymienił mi diody, ale problem cały czas pozostaje ten sam tj. obrotomierz ani drgnie i ładowania też nie ma. Dodam, że z alternatora nie ma prądu na obrotomierz i zapłon (4 piny). Niedługo koleś mnie wykasuje jak za nowy 400 już zostawiłem a problem cały czas jest. Ma ktoś pomysł, czy to cały czas wina alternatora czy problem leży gdzieś indziej?