To może być komuś potrzebne do prób skonstruowania silnika magnetycznego: układ magnesów po to,
żeby mógł porównać go z tym, który sam planuje, i ocenić stopień trudności takiego układania magnesów;
informację o tym, jak się układa, żeby lepiej sobie z tym poradził - nie jest to tak łatwe, jakby się chciało.
Układ magnesów: biegunami do stalowej taśmy, w poprzek taśmy 4 bieguny na zmianę, wzdłuż taśmy
cały czas tak samo (tu uwaga, wstęga Moebiusa jest "jednostronna" - wzięliśmy 318cm taśmy i końce
połączyliśmy tak, by powstała wstęga Moebiusa - na połączeniu przechodzi się na drugą stronę taśmy
- przy parzystej ilości biegunów magnesy po przeciwnych stronach przyciągają się, przy nieparzystej
by się odpychały i konstrukcja by się rozpadła - dlatego ilość biegunów "wszerz" musi być parzysta).
Magnesy wzdłuż wstęgi odpychają się, ale wszerz przyciągają; kolejne rzędy wzdłuż wstęgi układano
naprzemiennie, tak jak cegły w murze - dzięki temu lepiej się trzymały.
Wskazówki co do układania: dobrze jest mieć jakieś narzędzia, zdecydowanie wskazane jest, żeby
były niemagnetyczne (drewno), proponuję klin (nie miałem, zamiast tego używałem laminowanego
kartonika, pewnie może też być np. stara karta do bankomatu - nie nowa, bo skasuje się zapis), żeby
móc łagodnie spuszczać magnes na wstęgę (inaczej trudno będzie go przyłożyć tak, by nie uderzył,
co może spowodować odskoczenie innego magnesu - jeden mi przez to pękł), oraz klocek, którym
dopychamy magnesy (jak kładziemy, to zostaje szczelina z powodu odpychania, trzeba położyć choć
jeden, może nawet dwa dalsze wzdłuż wstęgi, i wtedy dopchnąć). Zdarza się, że magnes wyskakuje
ze swojego miejsca (od uderzenia z przeciwnej strony, albo od odwrotnego przyłożenia magnesu po
przeciwnej stronie) - trudno jest go włożyć na miejsce, bo sąsiednie magnesy wzdłuż wstęgi, które
są odpychane przez dalsze, przesuwają się w stronę miejsca po tym, który wyskoczył, i nie ma tyle
miejsca, żeby wcisnąć go z powrotem - trzeba przytrzymać te sąsiednie magnesy, używałem do tego
dodatkowych magnesów, które przykładałem na wierzchu, potem je odpychałem.
Magnesy w opakowaniu są poskładane w "słupki" rozdzielone plastykowymi przekładkami, sąsiednie
"słupki" są ustawione w przeciwne strony (bieguny na końcach "słupków" tworzą szachownicę), żeby
się przyciągały (w rezultacie całość się trzyma). Dość łatwo można oderwać od tego "ściankę" tych
"słupków" i rozdzielić ją na pojedyncze "słupki" poprzez obracanie, ale trzeba uważać, bo oderwany
"słupek" może zostać przyciągnięty przez sąsiada tak, że połączą się biegunami, uderzając z dużą
siłą - a wtedy magnesy mogą popękać. Początkowo rozdzielałem "słupek" na pojedyncze magnesy
i łączyłem je bokami ustawiając naprzemiennie - od takiego zestawu dość łatwo było je odrywać,
a jego pole magnetyczne dość szybko malało z odległością, co zmniejszało ryzyko, że przyciągnie
jakiś ferromagnetyczny przedmiot. Potem nauczyłem się odrywać, przez obracanie, kilka magnesów
od "ścianki" - od razu połączone tak, jak mi to było potrzebne. Przy sposobie układania taki zestaw
czterech magnesów od razu pasował do wstęgi - tylko musiałem, trzymając go zamkniętego w ręku,
zbliżyć go do wstęgi, żeby sprawdzić biegunowość (przy poprawnej był przyciągany), uważając, by
mi się nie zgiął, bo wtedy składał się z powrotem w "słupek" (i trudno było rozdzielić magnesy, bo
taki słupek nie miał już przekładek i siła przyciągania magnesów była znacznie większa).
Wygodnie było przygotowywać kilka zestawów magnesów ułożonych do montażu (szybciej mi szło,
niż gdybym po oddzieleniu ze "słupka" jednego zestawu od razu go "montował"), ale musiałem
pilnować, by nie kłaść ich blisko siebie, ani obok ferromagnetycznych przedmiotów.
Co jakiś czas sprawdzałem, ile jeszcze jest miejsca na wstędze - chodziło o to, żeby ją zapełnić bez
odstępu - magnesy można było trochę słabiej dociskać, żeby została szczelina i przez to zajęły nieco
więcej miejsca. Najgorzej z ostatnimi magnesami, nie mogłem magnesów "spuszczać", musiałem je
przykładać z boku wstęgi i przesuwać na środek (czyli najpierw te, które miały być na środku).
Aha, i do tej pracy zostawiałem daleko od stanowiska montażu wszelkie przedmioty wrażliwe na
silne pole magnetyczne (karta do bankomatu, bilet miesięczny, telefon komórkowy, itp.).
Całość układania (1680 magnesów) zajęła nam 8 dni roboczych, z tego 570 magnesów w ostatnim.
Na ponad 800 magnesów, które przeszły przez moje ręce, 4 miały wyraźne szczerby, ale pokryte
niklem - czyli te szczerby powstały w trakcie produkcji - odłożyłem je, bo nie byłem pewien, czy
nie mają uszkodzenia powłoki, przez co mogłyby korodować.