A więc po tym jak sam dokonałem przebudowy blaszaka na kampera i wybrałem się w dziewiczy rejs wszystko było w porządku. Niestety zimą stało się to co się dzieje z takimi tandetnymi pojazdami: odpalałem go co tydzień i pewnego dnia nie odpalił. Świeci się żółta kłódeczka i rozrusznik kręci.
Wyczerpałem na kręcenie chyba 3 akumulatory.
Holowałem przez 10km i też nie odpalił.
Przykładałem kluczyk do cewki na tysiąc sposobów.
Wymontowałem sterownik immo (pod kierownicą) i przeczyściłem styki.
Sprawdziłem też wszystkie bezpieczniki, ale ten samochód ma ich chyba kilkadziesiąt sztuk w piętnastu lokalizacjach, co za koszmar. Może podpowie ktoś, które bezpieczniki mam obejrzeć dokładnie i gdzie one są?
Po tym jak ponownie sprawdzę bezpieczniki i nadal kłódeczka będzie się świecić to może ktoś poleci mi dobrego elektronika (wschodnia część Wawy), któremu będę mógł zawieźć ECU do naprawy czy przeprogramowania.
Po prostu boję się teraz tym samochodem wyruszyć w trasę, bo jak znowu się zesra włoska myśl techniczna na jakiejś pustyni w Maroku czy w górach Albanii, to przecież mogę umrzeć. Chcę, żeby to działało jak mój Land Cruiser: żadnych bajerów i elektroniki: po prostu wkładasz kluczyk i jedziesz.
Pomocy!!! Jak nie odpalę tego samochodu to chyba go siekierą porąbię z frustracji. Już półtora miesiąca stoi bezradnie w miejscu.
Wyczerpałem na kręcenie chyba 3 akumulatory.
Holowałem przez 10km i też nie odpalił.
Przykładałem kluczyk do cewki na tysiąc sposobów.
Wymontowałem sterownik immo (pod kierownicą) i przeczyściłem styki.
Sprawdziłem też wszystkie bezpieczniki, ale ten samochód ma ich chyba kilkadziesiąt sztuk w piętnastu lokalizacjach, co za koszmar. Może podpowie ktoś, które bezpieczniki mam obejrzeć dokładnie i gdzie one są?
Po tym jak ponownie sprawdzę bezpieczniki i nadal kłódeczka będzie się świecić to może ktoś poleci mi dobrego elektronika (wschodnia część Wawy), któremu będę mógł zawieźć ECU do naprawy czy przeprogramowania.
Po prostu boję się teraz tym samochodem wyruszyć w trasę, bo jak znowu się zesra włoska myśl techniczna na jakiejś pustyni w Maroku czy w górach Albanii, to przecież mogę umrzeć. Chcę, żeby to działało jak mój Land Cruiser: żadnych bajerów i elektroniki: po prostu wkładasz kluczyk i jedziesz.
Pomocy!!! Jak nie odpalę tego samochodu to chyba go siekierą porąbię z frustracji. Już półtora miesiąca stoi bezradnie w miejscu.