Witam
Przepraszam jeśli nie piszę w odpowiednim poście. Uprzedzam że elektryk ze mnie żaden. Ale do sedna. Miejsce akcji -dom wolnostojący, sieć elektryczna z lat 89/90, obwody dwużyłowe bez uziemienia.W ubiegłym tygodniu niespodziewanie, podczas odkurzania silnik zaczął nierównomiernie pracować. Następnie w tunerze sat coś wybuchło. Żarówki po zapaleniu zaczęły strzelać. Lodówka przestała pracować a przedłużacze przeciwprzepięciowe zaczęły śmierdzieć spalenizną. Wyłączyłem prąd i wezwałem Pogotowie Energetyczne. Po przyjeżdzie stwierdzili napięcie w gniazdach 240 v i co za tym idzie rozłączenie przewodu N (gdzieś). Sprawdzili na słupie i przyłączu. W ZK skontrolowali śrubunek na uziemieniu. W rozdzielnicy przy liczniku zaciski sprawdzone. Nawet odchylili tablice z bezpiecznikami. Wszystko ok. Musi być rozłączenie w puszce na mieszkaniu. Mało tego nagle wszystko zrobiło się ok. Mam wezwać elektryka. No to wezwałem. Z tym że elektryk tablicę odciągnął pod napięciem i wtedy zapalone żarówki zaczęły zmieniać jasność świecenia. Wiem tyle, że to mogło być przyczyną. Na nowo poskręcał przewody na śrubę dając pomiędzy podkładki. Puszki pooglądał i stwierdził że nie warto tam szukać, bo jest to prosta instalacja. Straty - lodówka, tuner, przedłużacze, żarówki.
Odpowiedzcie mi proszę dlaczego nie wszystkie przedłużacze p/p się spaliły i jaką wykonać modernizację rozdzielnicy aby zapobiec takim wypadkom.
Przepraszam jeśli nie piszę w odpowiednim poście. Uprzedzam że elektryk ze mnie żaden. Ale do sedna. Miejsce akcji -dom wolnostojący, sieć elektryczna z lat 89/90, obwody dwużyłowe bez uziemienia.W ubiegłym tygodniu niespodziewanie, podczas odkurzania silnik zaczął nierównomiernie pracować. Następnie w tunerze sat coś wybuchło. Żarówki po zapaleniu zaczęły strzelać. Lodówka przestała pracować a przedłużacze przeciwprzepięciowe zaczęły śmierdzieć spalenizną. Wyłączyłem prąd i wezwałem Pogotowie Energetyczne. Po przyjeżdzie stwierdzili napięcie w gniazdach 240 v i co za tym idzie rozłączenie przewodu N (gdzieś). Sprawdzili na słupie i przyłączu. W ZK skontrolowali śrubunek na uziemieniu. W rozdzielnicy przy liczniku zaciski sprawdzone. Nawet odchylili tablice z bezpiecznikami. Wszystko ok. Musi być rozłączenie w puszce na mieszkaniu. Mało tego nagle wszystko zrobiło się ok. Mam wezwać elektryka. No to wezwałem. Z tym że elektryk tablicę odciągnął pod napięciem i wtedy zapalone żarówki zaczęły zmieniać jasność świecenia. Wiem tyle, że to mogło być przyczyną. Na nowo poskręcał przewody na śrubę dając pomiędzy podkładki. Puszki pooglądał i stwierdził że nie warto tam szukać, bo jest to prosta instalacja. Straty - lodówka, tuner, przedłużacze, żarówki.
Odpowiedzcie mi proszę dlaczego nie wszystkie przedłużacze p/p się spaliły i jaką wykonać modernizację rozdzielnicy aby zapobiec takim wypadkom.