1. Narzędzia
Jak stwierdził jeden z największych elektronkików/vlogerów na YT "mając dobry sprzęt trudno jest lutować źle". Jest w tym dużo prawdy, choć w przypadku lutowania naprawdę małych i gęsto upakowanych elementów naprawdę trzeba mieć wprawę. Ale tutaj zajmijmy się podstawami więc tą sentencję należy mieć cały czas w głowie podczas zaopatrywania się w akcesoria do lutowania. Jeżeli kupimy dobrze, to szybko złapiemy bakcyla do lutowania i zainteresujemy się elektroniką/elektryką. Jeżeli kupimy źle, to się zniechęcimy i będziemy to traktować jak przykry obowiązek w przypadku naprawiania i majsterkowania lub odrobienia zadań w przypadku szkoły.
1.1 Jaka lutownica?
W zależności od tego co będziemy lutować potrzebna nam jest odpowiednia lutownica. Na rynku można spotkać 3 rodzaje lutownic - transformatorowe, kolbowe i stacje hot air. Ponadto kolbowe można podzielić na grzałkowe (oporowe) i z regulacją temperatury (stacje lutownicze). Ogólnie najważniejsza zasada to taka że wybór lutownicy ma największe przełożenie na komfort lutowania. Jeżeli kupujemy lutownicę w markecie spożywczym czy nawet hipermarkecie budowlanym nie dziwmy się później że długo się nagrzewa, że topi izolację i przegrzewa elementy, że lut nie trzyma się dobrze, że jest szary (utleniony) i brzydki. Nie kupujmy pod wpływem chwili, bo wtedy ta kasa jest już odgórnie stracona.
1.1.1 Transformatorówki
Przyjeło się że lutownice transformatorowe służą głównie do pracy przy pracy dorywczej, kiedy na szybko musimy coś przylutować oraz elementów większych, takich jak samochodowe kable czy urządzeń elektrycznych. Nie musimy czekać na nagrzanie się lutownicy i jest ciut większa oszczędność prądu gdyż włączamy ją tylko kiedy lutujemy, a nie cały czas podczas naszego "majsterkowania". Głównymi wadami lutownic transformatorowych jest ich waga, oraz pole elektromagnetyczne wytwarzane przez grot. Waga transformatora sprawia że trudno nią bardzo precyzyjnie manewrować i podczas długiego lutowania zaczyna boleć nadgarstek. Oczywiście mówimy tu o kilkugodzinnym lutowaniu prawie bez odkładania lutownicy. Silne pole elektromagnetyczne jest natomiast niebezpieczne dla wielu elektronicznych elementów. Kolejnym problemem w porównaniu np. do stacji jest trudność w kontrolowaniu temperatur. Dopiero z doświadczeniem przychodzi umiejętność odpowiedniego "cykania" spustem by nie przegrzać jakichś drobnych elementów. Kolejną istotną tych lutownic jest ich cena. Dobre lutownice kosztują 2-3 razy więcej niż dobre najtańsze lutownice grzałkowe.Ostatnią "niedogodnością" jest krótka żywotność grota w porównaniu do kolb. Cyna zachodzi w reakcję z miedzą i po pewnym czasie grot się przepala. Ale nie jest to dużym problemem gdyż taki grot to po prostu kawałek drutu miedzianego więc koszt jest znikomy.
Czytając powyższy akapit można mieć wrażenie że taka lutownica jest zła. Nic podobnego. Właśnie szybkość nagrzewania, stabilność (wysokiej) temperatury oraz znikomy koszt utrzymania sprawia że jest ona doskonała do lutowania większych elementów oraz tych mniej precyzyjnych (np radiatorów). Nieoceniona też jest możliwość praktycznie dowolnego formowania drutu na grot. Można dzięki temu uzyskać kształt dokładnie dopasowany do danego zadania, czy to szerokie "oko" do podgrzewania kilku elementów na raz (np nóżki) czy precyzyjny szpikulec do lutowania drobnicy.
Ale trzeba powiedzieć jasno że na pewno nie jest wskazana dla osób od początku ukierunkowanych stricte na elektronikę. Szczerze powiedziawszy dzięki dobrej lutownicy transformatorowej sam się trochę wkręciłem w ten temat i nie wiem czy zamiast jej nie trzeba było od razu kupić jakiejś najtańszej stacji.
Polskie lutownice
Wszyscy zgodnie twierdzą że jeżeli transformatorówka to tylko polskiej firmy. Na rynku jest obecnie kilka sprawdzonych modeli zaczynając od najdroższych ZDZ, Lutola, Tex oraz Extralut. Po więcej info odsyłam <TUTAJ>. Cechą wspólną tych lutownic, która odróżnia je od reszty to 2 złączone ze sobą ale odizolowane miedziane płaskowniki, na końcu których są 2 śrubki i blaszka do mocowania grota w postaci drutu. Reszta lutownic , ma specjalne groty, montowane w 2 uchwytach umieszczonych bezpośrednio w obudowie. Niestety ja osobiście nie spotkałem się z żadnym godnym polecenia modelem tego typu więc dla bezpieczeństwa przestrzegam przed kupowaniem takowych. Szczególnie chodzi tu o egzemplarze kupowane w hipermarketach budowlanych. Sam jestem posiadaczem takiego "ustrojstwa" kupionego w Obi i mogę zapewnić że różnica między nim a najtańszym extralutem jest po prostu porażająca! Dlatego nie dajcie się skusić na jakieś promocje w biedronkach!
Natomiast jeżeli jeżeli już macie taką lutownicę i nieśpieszno wam do wydawania kasy na nową to ostatnią deską ratunku może być wymiana standardowego grubego grota na miedziany drut. Nagrzewać się będzie szybciej i lutowanie będzie sprawniejsze ale takie rozwiązanie można zastosować tylko do elementów małej wielkości.
Dobra rada: Większość ludzi radzi żeby maksymalnie dociskać grot żeby zapewnić jak największą powierzchnię styku. W przypadku polskich lutownic warto pójść o krok dalej i przed montażem lekko "przyklepać" drut młotkiem. Wystarczy położyć ucho grotu na czymś płaskim i twardym, włożyć coś płaskiego i twardego między uszy i uderzyć delikatnie kilka razy uderzyć młotkiem w górne ucho. Dolne ucho też powinno się spłaszczyć. Dzięki temu powierzchnia przylegania jest znacznie większa niż w przypadku zwykłego okrągłego drutu. Ponadto po zamontowaniu , gdy grot jeszcze jest luźno w uchwycie, chwyćmy lutownicę za sam grot, tak żeby zwisała i tak dokręcajmy. Dzięki temu uszy grotu oprą się na śrubach, szyli dochodza nam kolejne punkty styku.
1.1.2 Kolbowe
lutownica nie wytwarza tak wielkiego pola elektromagnetycznego szkodliwego dla niektórych elementów elektronicznych.
1.1.2.a Grzałkowe (oporowe)
Lutownice kolbowe stosuje głównie w przypadku małych i średnich elementów gdzie potrzebna jest precyzja. Są one lekkie więc bardzo łatwo nimi manewrować trzymając je jak długopis. Niestety ceną za to jest czas nagrzewania który jest znacznie dłuższy niż w przypadku lutownic transformatorowych. Dlatego też najbardziej istotną rzeczą w przypadku tego typu lutownic jest ich pojemność cieplna. Czyli ilość ciepła które może zgromadzić w sobie grzałka. Jeżeli jest ona zbyt niska to w przypadku większych elementów grot będzie wytracał zbyt dużo ciepła a grzałka nie nadąży się wystarczająco szybko dogrzać. Skutkiem tego jest przywieranie grota do spoiny. Ale elektronice nie powinniśmy mieć problemów z nagrzewaniem. Najbardziej kuszącą zaletą lutownic kolbowych jest ich cena. Dobrą lutownicę można kupić już za 30-40zł więc jest to dobry wybór dla tych którzy lutują rzadko lub dopiero zaczynają przygodę z lutowaniem. Najistotniejszą wadą na którą należy zwrócić uwagę jest sposób zasilania. Zasilanie sieciowe (230V) jest bardzo niebezpieczne dla ciała ludzkiego. Jeżeli pod wpływem temperatury np powstanie zwarcie w kolbie albo po prostu przez nieuwagę przepalimy grotem przewód lutownicy może być naprawdę groźnie. Należy więc bardzo uważać podczas jej użytkowania oraz nie odkładać jej byle gdzie. To nie transformatorówka że grot straci temperaturę w 5s. Metalowy stojak z jakąś izolacją termiczna od podłoża to rzecz niezbędna dla takiej lutownicy.
Warto nadmienić że lutownice oporowe nie muszą być w kształcie kolby. Zdarzają się też w kształcie pistoletu jak transformatorówki ale przez brak transformatora są od nich znacznie mniejsze i lżejsze.
1.1.2.b Stacje lutownicze
Tutaj mamy rozwiązanie prawie uniwersalne, do małych elementów i do lutowania kabli (ale bez przesady) . Jest to kolba podłączona pod napięcie max 25V, z jakimś układem do sterowania temperaturą. Napięcie jak widać jest znacznie bardziej bezpieczne niż to gniazdkowe dla użytkownika Należy zauważyć że sterowanie temperaturą może być stabilizowane lub nie. Sterowanie bez stabilizacji, stosowane w większości tańszych stacji to zwykły potencjometr sterujący napięciem. Taki układ nie ma czujnika temperatury na końcu grota więc wogóle nie uwzględnia jej wachań przy oddawaniu ciepła przy lutowaniu czy np. schłodzeniu na gąbce. Jednym słowem temp zadana przez pokrętło może znacznie odbiegać od faktycznej na grocie. Dlatego znacznie lepszym rozwiązaniem jest układ ze stabilizacją i czujnikiem temperatury na grocie. Ale tu znów mamy 2 rozwiązania - tańsze i droższe. Pierwsze jest oparte na stabilizacji impulsowej, czyli gdy czujnik wyczuje spadek temperatury od zadanej to włącza napięcie, a jak temperatury się zrównają to wyłącza. Tu też mogą wystąpić różnice temperatur choć na pewno nie tak wielkie jak bez stabilizacji. Drugie rozwiązanie jest oparte na sterowniku który w przypadku spadku temperatury w płynny sposób reguluje napięciem tak by wyrównać temperaturę do zadanej. Taki układ zapewnia najlepszą stabilizację bez istotnych różnic w temperaturze zadanej i na grocie.
W kwestii kupna to nic nie podpowiem bo jest kilka tematów od tego. Warto jednak mieć na uwadzę że kupno gotowej to nie jedyne wyjście. Stację z płynną regulacją można kupić w kicie czyli w elementach do samodzielnego złożenia. Taki montaż to nie w kij dmuchał, może być dość problematyczny dla początkujących (przynajmniej ja osobiście takie mam wrażenie) ale też napewno będzie tańszy od gotowca i prostszy niż zaprojektowanie całości samemu.
1.1.3 Stacje hot-air
<liczę na pomoc kolegów
I na koniec ważna rzecz: W przypadku grotów miedzianych pokrytych srebrną otuliną grota nie wolno czyścić papierem ściernym ani pilnikiem! Otulina ma za zadanie chronić miedź przed szkodliwym działaniem cyny. Po jej spiłowaniu drastycznie skrócimy żywotność grota.
1.2 Cyna lutownicza/lutowie/spoiwo lutownicze/ tinol/drut lutowniczy
Potocznie zwana cyna to tak naprawdę stop Cyny i Ołowiu + dodatki i topniki. Zależność zawartości cyny i ołowiu decyduje o temperaturze topnienia. Jest to bardzo ważny parametr decydujący o zastosowaniu danego drutu. Np. najpopularniejsza cyna lutownicza LC60sw26 kupowana w plastykowej menzurce zawiera ok 60% cyny. ok 40% ołowiu i topnik który do stopu się nie wlicza. Jej punkt topnienia to 183°C - 190°C a temp pracy 320°C - 420°C. Natomiast dla przykładu LC40 czyli z 40% cyny, 60% ołowiu ma punkt topnienia 183°C to 235 i temp pracy 350°C - 450 a stosuje się ją np. do lutowania radiatorów, galwanizowanych i cynkowanych blach itp itd. Dlatego gdy kupimy jakiś zestaw lutowniczy, czy nieszczęsną lutownicę transformatorową z hipermarketu bacznie przyjrzyjmy się jaka cyna jest dodana w komplecie. W moim przypadku gdy kupiłem lutownicę w Obi w standardzie dostałem LC40. Więc nie dość że miałem słabą lutownicę to jeszcze nieodpowiednią cynę i topnik do zgrzewania blach. Lutowanie kabelków od słuchawek to był prawdziwy koszmar a po czasie i tak przestało działać.
Rzecz warta wzmianki to topnik. Gołym okiem tego nie widać ale w przekroju 1mm drucika cyny znajdują się pasma topnika. Topnik to substancja usuwająca tlenki metali z powierzchni. Każdy metal się utlenia i mimo że czasem tego nie widać na powierzchni np. nóżek układów scalonych, drucików rezystorów , kabli i samego drutu lutowniczego po pewnym czasie pojawia się warstwa utleniona. Taka warstwa jest niczym tłuszcz dla powierzchni sklejanych klejem - skutecznie przeszkadza w przyleganiu cyny do elementów. Topniki , jako dodatek do drutu lutowniczego mają za zadanie usuwać te tlenki. Ogólnie można przyjąć że im więcej zastosowanych topników w drucie lutowniczym tym lepiej. Są np. druty które mają ich 5 w 1mm przekroju
Ostatnią rzeczą wartą wspomnienia to grubość drutu. Ogólnie do większości zadań wystarcza 1mm i jeżeli nie lutujemy jakichś wielkich powierzchni (blach itp) to jest to wartość maksymalna. Warto jednak poszukać cieńszych, szczególnie jeżeli mamy zamiar lutować elektronikę, wtedy naprawdę docenimy jego precyzję. Jeżeli zechcemy lutować coś grubszego to zawsze możemy kawałek takiego drutu złożyć na 2 części i ze sobą skręcić.
Recykling cyny
Niektórzy początkujący (w tym ja) mają tendencję do oszczędzania cyny. Zbierają skrawki strząśniętej cyny, tej którą "wypluła" pompka czy innej która spadła z grota. To dobry nawyk ale nie dla nas początkujących! Pamiętajmy że taka zużyta cyna jest pozbawiona topnika który jak pamiętamy usuwa tlenkowe zanieczyszczenia z powierzchni. Wykonane spoiwo może być zimnym lutem (wyjaśnię w sekcji 2). Można się w takim przypadku posłużyć kalafonią ale to wymaga nieco zabawy. W ogólnym rozrachunku póki jesteśmy początkującymi nie warto bawić się w lutowanie zużytą cyną. Cyna nie jest droga, nie żałujmy gotowej w drucie. Nabierajmy wprawy, skupmy się na wykonaniu ładnych spoin a dopiero później, gdy z czasem przyjdzie doświadczenie bierzmy się za zgromadzone skrawki.
1.3 Gadżety - czyli rzeczy dodatkowe ale niezbędne do wygodnego lutowania.
Kalafonia - To substancja na bazie żywicy drzewnej służąca jako dodatkowy topnik. Bardzo przydatna jest do usuwania tlenków z grotu, poprawiania lutów oraz do "recyklingu" zużytej cyny wspomnianym wcześniej. Może być też pomocna przy bardzo utlenionych elementach elektronicznych, choć w ich przypadku najlepiej użyć papieru ściernego o ile jest to możliwe.
Odsysacz cyny
ardzo przydatne narzędzie do odlutowywania elementów. Ponadto jedną z naczelnych zasad lutowania jest nie poprawianie połączeń cyną użytą pierwotnie ale jej usuwanie i zastosowanie nowej. Więc w tym przypadku też odsysacz wydaje się niezbędny. Są różne urządzenia tego typu, nawet całe stacje. Ja jednak na początek polecam najtańszą "pompkę". Wystarczy naciągnąć sprężynę, podgrzać spoinę, przyłożyć szybko otwór pompki i zwolnić sprężynę przyciskiem. Pompka wessie płynną cynę do środka. Naciągając powtórnie sprężynkę jednocześnie wypluwamy wessaną cynę. Tłok pompki zakończony jest drutem który dodatkowo pomaga wypchnąć cynę z dyszy.
"Trzecia ręka"
To stojaczek wyposażony w 2 krokodylki i lupę. Naprawdę przydatne urządzenie, szczególne przy lutowaniu metodą "na pająka" czyli bez płytki krzemowej. Nie jest to element drogi bo kosztuje kilkanaście złotych w różnych sklepach budowlanych, narzędziowych czy elektronicznych a naprawdę zaoszczędzi nam nerwów i bólu (gdy nieuważnie dotkniemy grotem palec podtrzymujący dany element). Nie ma nic bardziej frustrującego podczas lutowania jak obluzowanie się połączenia w kluczowym momencie.
Mokra gąbka
Gąbka służąca do wycierania nadmiaru cyny,sadzy ze spalonych topników czy elementów izolacji z grota. Musi być dobrze mokra żeby gorący grot jej nie spalił. Najlepsza jest gąbka twarda celulozowa, czyli przypominająca wyglądem pumeks (ale nie może być to pumeks!) gdyż ma ona lepszą chropowatość i lepiej ściąga zanieczyszczenia. Można kupić specjalistyczną ale czy warto? Nie wiem. Gąbka to rzecz powszechna przy lutowaniu kolbą ale nie wiedzieć czemu pomijana przy transformatorówkach. Tam grot też przecież się brudzi!
Dobra rada: ponacinajcie gąbkę w wielu miejscach na powierzchni (wzdłuż, wszerz, po bokach). Grot dużo łatwiej się czyści przeciągając go przez te szczeliny niż po prostu przeciągając po powierzchni. Patent nieodzowny przy transformatorówkach.
Pinceta/Pęseta
Jeżeli zaczniemy lutować naprawdę drobne rzeczy lepiej jak najwcześniej się przyzwyczajać do manipulacji nimi pęsętą. Z tego co wiem ludzie bardzo polecają porządne pęsety lekarskie.
Oświetlenie
Górne oświetlenie, jakkolwiek silne jest zawsze niewystarczające. Elementy lutowane muszą być oświetlane osobno. Dzięki temu lepiej się widzi, nie wytężamy tak wzroku i nie rzucamy cienia rąk, ciała, głowy na elementy. Może to być lampka nocna lub nawet ledowa lampka usb jeżeli mamy zasilacz (np taki do telefonów lub mp3) i przedłużacz usb. Świetnym rozwiązaniem jest lampka na czoło na baterie. Równie dobrze taką lampkę możemy zrobić sami. Ledy i rezystory potrzebne do odpowiedniego ustawienia napięcia kosztują grosze. Bierzemy jakiś mały plastikowy słoiczek po tabletkach, odcinamy denko wyściełamy środek folią do bukietów , wkładamy ledy i już mamy profesjonalny klosz
Powiększenie
"Trzecia ręka" ma wbudowaną lupę ale lupa nie uwzględnia widzenia z obu oczu (widzimy przez nią podwójnie) więc większość osób jej nie używa. Przymrużanie jednego oka jest na dłuższą metę nie wygodne. Prawdopodobnie najlepsze będą specjalne okulary.
Wentylatorek
Podczas lutowania topnik się przypala. Gdy się pochylamy nad elementami lutowanymi, powstały z topnika dym nie tylko gryzie w nos i oczy ale ponoć też jest rakotwórczy. Najtańszym rozwiązaniem jest zmontowanie wentylatorka. Wystarczy mały wentylator, małe pudełeczko służące za podstawkę, włącznik i jakiś zasilacz impulsowy. Wszystko można kupić ale warto przeszukać piwnicę, garaż czy strych. Ja wentylator wymontowałem ze starego spalonego zasilacza komputerowego, zasilacz impulsowy miałem od jakieś komórki której dawno się wyzbyłem, pudełko może być np. takie na mydło (jeżeli nie mamy to w sklepach "po 4 zł" są za 1,50-2zł najtańsze) a włącznik kosztuje chyba 1,50. Oczywiście można to zrobić inaczej , np. widziałem jak ludzie wentylator robią z silniczka od starych zabawek lub strzyżarek do ubrań a skrzydła z naciętej w wielu miejscach i odgiętej płyty CD. Inwencja dowolna ale naprawdę warto pochylić się nad zmontowaniem takiego urządzenia.
Ponadto przydatne będą ściągacze do kabli (najlepiej te przypominające kombinerki ze śrubką regulującą w szczękach - są najbardziej uniwersalne i tanie), szczypce do przytrzymywania (z wygiętymi szczękami) w miejscach gdzie "trzecia ręka" nie sięgnie oraz kleszcze do cięcia kabli i docinania elementów na płytce.
2. Lutowanie
2.1 Teoria
Lutowania można się nauczyć tylko i wyłącznie przez praktykę. W zasadzie można przyjąć że teoria jest nie potrzebna bo każdy na własnych błędach prędzej czy później się nauczy. Ale potrwa to długo, a po drodze zmarnujemy mnóstwo materiałów. Poznanie teorii pozwala drastycznie skrócić czas od stadium początkującego do stadium dobrego lutowania. Ponadto wystrzec się częstych błędów, wyrobić dobre nawyki i ewentualnie zweryfikować dlaczego coś nie nam wychodzi tak jak powinno.
Sporo początkujących, nie obeznanych z teorią podchodzi do lutowania jak do klejenia. Czyli że po prostu trzeba nalać spoiwa w miejsce łączenia. Oczywiście uprzednio topią cynę, próbują ją "nabierać" na grot i wtedy przekazują ją w złącze. W Wiki jest to ładnie wytłumaczone ale ja streszczę to do stwierdzenia że lutowanie sprowadza się do podgrzania elementów łączonych do temperatury topnienia spoiwa i przyłożenie spoiwa do nich. Czyli głównym zadaniem lutownicy jest podgrzanie elementów a nie stopienie spoiwa! W prawidłowo przylutowanym złączu cząsteczki cyny przenikają się w miejscu styku z cząsteczkami elementów łączonych. Oczywiście nie zachodzi to na taką skalę jak w spawaniu, lecz głębokościach mikronowych. To jednak wystarczy by powstało połączenie na tyle silne że przy próbie rozerwania go siłą prędzej uszkodzimy elementy łączone niż samo złącze.
I w zasadzie tyle trzeba zapamiętać i tym się kierować podczas lutowania.
2.2 Pobielanie
Zanim zaczniemy lutować należy upewnić się że cyna będzię przylegała do grota więc musi być on nią uprzednio dobrze pokryty. I tu dochodzimy do pierwszego z dwóch jedynych momentów kiedy grot bezpośrednio topi cynę czyli pobielenia grota. Pobielanie grota robimy zawsze po jego wymianie na nowy. Później można od czasu do czasu powtórzyć po wytarciu go w gąbkę żeby go "odświerzyć". Nadmiar cyny strząsamy na mokrą gąbkę lub gdzieś w bezpieczne miejsce.
2.3 Lutowanie większych elementów (nóżki gniazd, włączników, złącza transformatora itp)
Po przeczytaniu teorii, Ktoś zaraz krzyknie "hej ale na filmikach widziałem jak ludzie topią cynę na grocie!". Otóż należy pamiętać że powierzchnia styku grota z elementami łączonymi jest dosyć mała, szczególnie w przypadku transformatorówek z wygiętym drutem. Żeby ułatwić transfer ciepła przy większych powierzchniach (np. blaszki włącznika z kablami) w miejscu styku grota z elementami przykłada się cynę. Grot podgrzewa stopioną cynę a cyna podgrzewa miejsca które otula/oblewa, w tym przypadku elementy łączone. Dzięki temu transfer ciepła przebiega szybciej bo jest większa powierzchnia jego przekazywania. Fachowo nazywa się to mostek termiczny. Zjawisko to najlepiej zaobserwować podczas pokrywania końcówki kabla cyną. Wystarczy wziąć jakiś kabel min 1mm, przyłożyć lutownicę do miedzianych drucików i podtopić trochę cyny między grotem a drucikami, na początku cyna będzie zachowywała się jak kropla wody na tłustej powierzchni ale po chwili wsiąknie w kabelki jak w gąbkę i całkowicie je pokryje. Nie potrzeba w tym przypadku żadnego dociskania grota siłą do elementów jak to czasem robią laicy (w tym ja starą lutownicą ^^).
Drugą zasadą o której trzeba pamiętać że 2 elementy trudniej podgrzać naraz niż każdy z osobna. Posłużmy się przykładem lutowania 2 kabelków. Jeżeli będziemy podgrzewać je naraz i czekać aż cyna przeniknie przez oba, czas podgrzewania może być na tyle długi że lekko podtopimy najbliższą izolację. Czyli paradoksalnie im mniej ciepła przekazujemy w jednostce czasu tym większa szansa na przegrzanie elementu. Najlepiej więc uprzednio pobielić cyną każdą z nich z osobna. Ponieważ powierzchnia jednej końcówki jest 2 razy mniejsza, element szybciej się nagrzewa i zanim gorąco dojdzie do strefy izolacji my już mamy pobieloną końcówkę i uciekamy z lutownicą. Gdy pobielimy obie nie musimy już się przejmować tym żeby podgrzewać elementy bo cyna na nich dobrze "siedzi". Teraz wystarczy tylko złączyć oba i zadbać o temperaturę wystarczającą do stopienia samej cyny co trwa tylko chwilkę w porównaniu do grzania obu elementów.
2.2 Lutowanie elektroniki
Oczywiście w przypadku lutowania drobnej elektroniki (rezystory, kondensatory, diody itp) nie potrzeba stosować żadnych mostków. <dopisać>
2.4 Zimny lut
Jest to nic innego jak lut, wyglądający na poprawny który nie przylega(nie jest przyklejony) do elementów łączonych. Taki lut albo od razu nie łączy albo po pewnym czasie po prostu puszcza. Zimne luty są zazwyczaj spowodowane zanieczyszczeniami na elementach łączonych, niedogrzaniem ich lub użyciem cyny bez topnika na utlenionych elementach.
Tyle teorii. Nie będę krok po kroku pokazywał jak przebiega lutowanie tylko odsyłam na youtube. Jest tam mnóstwo świetnych filmików które wyjaśnią więcej niż mój ewentualny instruktaż krok po kroku.
Jest to narazie zaczątek topiku, jego tzw wersja alfa. Później gdy czas pozwoli będę sukcesywnie wrzucał jakieś zdjęcia i formatował. Narazie wrzucam surowy tekst żeby zobaczyć co o tym myślicie. Jeżeli stwierdzicie że temat jest nie potrzebny, zbyt pobieżnie potraktowany lub w zbyt dużej części błędny żeby go poprawiać to dam sobie spokój z ewentualnymi poprawkami. Jeżeli jednak będziecie widzieli w tym sens to zapraszam do komentowania i wytykania błędów merytorycznych i innych. Jestem zielony jeżeli chodzi o elektronikę więc przyjmę każdą sugestię. Wiem że niektórzy z was będą rugać że po co się brałem za temat skoro jestem żółtodziobem. Ale z tego co widzę nikt przede mną nie podjął tematu więc myślę że to kwestia tzw. pierwszego kroku.
Ponadto udostępniam całość za friko, czyli co za tym idzie każdy kto będzie go potrzebował skopiować niech to robi bez żadnych wyrzutów sumienia. Co najwyżej niech wspomni na innych forach o pierwotnym autorze. Jeżeli tego nie zrobi , tragedii nie będzie, wojny nie będę wszczynał, niech sami użytkownicy którzy to zauważą osądzą ową osobę.
Z uwagi na sugestie użytkowników, temat trzeba uznać za nieprawidłowy i nie należy sugerować się przedstawionymi tutaj poradami. doman18