Witam serdecznie,
Wprowadziłem się z narzeczoną do mieszkania, w którym jak się okazuje w sezonie grzewczym nie działa kaloryfer łazienkowy. Po pierwsze jest tam zimno a po drugie wilgotno. Kaloryfer łazienkowy należy do osobnego pionu grzewczego a przynajmniej tak mi się wydaje, bo rury idą od kaloryfera w bok do kuchni a w kuchni idą w dół w podłogę, więc stąd to wywnioskowałem, chociaż mogę się mylić.
Zrobiłem co następuje:
-odkręciłem dolot (zwykły zawór regulujący przepływ, marki "bez nazwy", malutkie białe pokrętło przy samym grzejniku)
-odkręciłem odlot (wewnętrzny zawór na klucz imbusowy)
I nic. Otworzyłem odpowietrzenie delikatnie i od razu zaczęła woda się sączyć więc uznałem, że jest odpowietrzony ale dalej nie grzeje.
Zakręciłem zawór dolotowy na grzejniku, zakręciłem zawór dolotowy na rurze w kuchni, odkręciłem rurę przy zaworze grzejnikowym i otworzyłem zawór kuchenny - woda zaczęła płynąć i cała rura się ociepliła (bo sama woda jest ciepła - kolor wody czarny na początku, potem prawie czarny cały czas). Zmontowałem wszystko spowrotem i dalej to samo. Zamknąłem dolot, odkręciłem na maksa zawór na imbus na odlocie i zaczęła woda lecieć pod dużym ciśnieniem, więc szybko zamknąłem bo zacząłem zalewać łazienkę ale dalej nie grzeje.
Czy jest możliwe, że główny zawór na odlocie jest zamknięty w całym pionie i nie ma krążenia wody? Ewentualnie jakieś inne porady? Będę bardzo wdzięczny, pozdrawiam.
PS.
Dodam, że na klatce zawory z kryzami były pozamykane oraz te odlotowe także. Poustawiałem kryzy na 7 i otworzyłem odloty i zaczęło grzać a łazience dupa :/
Wprowadziłem się z narzeczoną do mieszkania, w którym jak się okazuje w sezonie grzewczym nie działa kaloryfer łazienkowy. Po pierwsze jest tam zimno a po drugie wilgotno. Kaloryfer łazienkowy należy do osobnego pionu grzewczego a przynajmniej tak mi się wydaje, bo rury idą od kaloryfera w bok do kuchni a w kuchni idą w dół w podłogę, więc stąd to wywnioskowałem, chociaż mogę się mylić.
Zrobiłem co następuje:
-odkręciłem dolot (zwykły zawór regulujący przepływ, marki "bez nazwy", malutkie białe pokrętło przy samym grzejniku)
-odkręciłem odlot (wewnętrzny zawór na klucz imbusowy)
I nic. Otworzyłem odpowietrzenie delikatnie i od razu zaczęła woda się sączyć więc uznałem, że jest odpowietrzony ale dalej nie grzeje.
Zakręciłem zawór dolotowy na grzejniku, zakręciłem zawór dolotowy na rurze w kuchni, odkręciłem rurę przy zaworze grzejnikowym i otworzyłem zawór kuchenny - woda zaczęła płynąć i cała rura się ociepliła (bo sama woda jest ciepła - kolor wody czarny na początku, potem prawie czarny cały czas). Zmontowałem wszystko spowrotem i dalej to samo. Zamknąłem dolot, odkręciłem na maksa zawór na imbus na odlocie i zaczęła woda lecieć pod dużym ciśnieniem, więc szybko zamknąłem bo zacząłem zalewać łazienkę ale dalej nie grzeje.
Czy jest możliwe, że główny zawór na odlocie jest zamknięty w całym pionie i nie ma krążenia wody? Ewentualnie jakieś inne porady? Będę bardzo wdzięczny, pozdrawiam.
PS.
Dodam, że na klatce zawory z kryzami były pozamykane oraz te odlotowe także. Poustawiałem kryzy na 7 i otworzyłem odloty i zaczęło grzać a łazience dupa :/