Witam.
Śledząć kłopoty naszych forumowiczów, a jest zimno.......... i więcej kłopotów z zapaleniem auta, szczególonie diesla, zakładam ten post, aby ludzie którzy mogą pomóc i wpisać coś pożytecznego w tej sprawie, mogli się tutaj wykazać;
Na poczatek podam takie dwa przykłady, miałem kiedyś Merca z silnikiem 220 D i zimą znalazłem bardzo proste rozwiązanie, na odpalenie takiewgo już trochę 'bezszczelnego' silnika.
1. W bloku silnika był dość dużych rozmiarów korek / zaślepka /, więc podebrałem grzałkę 220 V, 500 W, takich rozmiarów aby weszła w blok i zamontowałem ją w tym korku. Po wkręceniu grzała płyn chłodzący bloku i głowicy.
Przed odpaleniem rano na 1- 3 godz. / zaleznie od mrozu / rozwijałem kabel i autko paliło bez / problemu jak latem/.
Kwestia długości kabla, bo czasami nasz rumak, stoi dość daleko od bloku-domu.
Teraz takie grzałki są produkowane przez rzemiosło do róznych typów silników.
2. Koledze w busie , silnik diesel z merca, zamontowałem automat startowy od Robura, może być np od stara 200, który w momencie rozruchu daje na rozrusznik 24 V. Warunek taki, ze musi być miejsce na drugi akumulator.
Autko startuje po takim 'kopie' bardzo dobrze, bez względu na temperaturę na zewnątrz, nie uszkadza rozrusznika /kręci parę sekund/
Ładawanie jest na obydwa akumulatory po 12 V, bo taka jest instalacja samochodu / dobrze podłaczony automat/, grzanie świec 12 V, tylko start na moment rozruchu - 24 V/ tylko rozrusznik /.
Obydwa opisane przypadki sa jakoś pomocne dla włascicieli 'troszkę' starszych samochodów, a jak tutaj widać jest takich sporo, które są garażowane pod chmurką.
Proszę się wpisywać z radani, jakie są jeszcze sposoby, bez lania gorącej wody, aby zastartować w mrozie.
Będą nagrody punktowe.
Możemy komuś pomóc .
Pozdr.
Śledząć kłopoty naszych forumowiczów, a jest zimno.......... i więcej kłopotów z zapaleniem auta, szczególonie diesla, zakładam ten post, aby ludzie którzy mogą pomóc i wpisać coś pożytecznego w tej sprawie, mogli się tutaj wykazać;
Na poczatek podam takie dwa przykłady, miałem kiedyś Merca z silnikiem 220 D i zimą znalazłem bardzo proste rozwiązanie, na odpalenie takiewgo już trochę 'bezszczelnego' silnika.
1. W bloku silnika był dość dużych rozmiarów korek / zaślepka /, więc podebrałem grzałkę 220 V, 500 W, takich rozmiarów aby weszła w blok i zamontowałem ją w tym korku. Po wkręceniu grzała płyn chłodzący bloku i głowicy.
Przed odpaleniem rano na 1- 3 godz. / zaleznie od mrozu / rozwijałem kabel i autko paliło bez / problemu jak latem/.
Kwestia długości kabla, bo czasami nasz rumak, stoi dość daleko od bloku-domu.
Teraz takie grzałki są produkowane przez rzemiosło do róznych typów silników.
2. Koledze w busie , silnik diesel z merca, zamontowałem automat startowy od Robura, może być np od stara 200, który w momencie rozruchu daje na rozrusznik 24 V. Warunek taki, ze musi być miejsce na drugi akumulator.
Autko startuje po takim 'kopie' bardzo dobrze, bez względu na temperaturę na zewnątrz, nie uszkadza rozrusznika /kręci parę sekund/
Ładawanie jest na obydwa akumulatory po 12 V, bo taka jest instalacja samochodu / dobrze podłaczony automat/, grzanie świec 12 V, tylko start na moment rozruchu - 24 V/ tylko rozrusznik /.
Obydwa opisane przypadki sa jakoś pomocne dla włascicieli 'troszkę' starszych samochodów, a jak tutaj widać jest takich sporo, które są garażowane pod chmurką.
Proszę się wpisywać z radani, jakie są jeszcze sposoby, bez lania gorącej wody, aby zastartować w mrozie.
Będą nagrody punktowe.
Możemy komuś pomóc .
Pozdr.