Film jest stary. To fotomontaż, czyli tzw. fake.
Z tego co pamiętam, to jakiś student ponoć robił go jako pracę o tematyce efektów specjalnych na filmach. I nie przedstawia teleportacji, tylko miał przedstawiać superbohatera, który "z prędkością światła" niczym Superman ratuje riksiarza.
Chyba, że mi się pomyliło z innym, tyle tych fake'ów jest...
W rzeczywistości, gdyby poddać tego riksiarza takim przeciążeniom, to by zginął na miejscu.
Jak nagrać taki film?
Koniecznie w nocy, gdy nie ma naturalnego światła, mogącego zdradzać przesunięcia w czasie. Nagrywamy kilka filmów z jednej kamery.
1 - Normalny ruch na skrzyżowaniu.
2 - Ciężarówka przejeżdżająca przez skrzyżowanie i hamująca za nim.
3 - Riksza wjeżdżająca na skrzyżowanie i zatrzymująca się - podchodzi do niej druga osoba.
4 - Kierowca wysiada z ciężarówki i udaje, że szuka trupa pod kołami. Potem jak dureń, patrzy w głąb ulicy.
5 - Riksza z "bohaterem" na skrzyżowaniu, i "końcówka".
Potem tylko montaż filmów, nałożenie "maski" symulującej obraz z kamery przemysłowej i efektów specjalnych.
Błędy w filmie.
Nie ma ich dużo.
1 - Riksiarz wjeżdża wprost pod ciężarówkę, patrząc się na nią i nie hamując. Samobójca?
2 - Kierowca widzi riksiarza ze sporej odległości. Nie próbuje go ominąć, nie hamuje. Bo naprawdę, tam nikogo nie było. Hamuje już po przejechaniu przez pozycję riksiarza. Jeżeli nie był płatnym mordercą i maił zlecenie na riksiarza, to raczej dziwne.
3 - Kamera jest ustawiona tak, że pokazuje tylko jedną ulicę na skrzyżowaniu, bez bocznych. Tak się nie ustawia kamer drogowych. Chyba, że są inne. Ale wtedy mielibyśmy kilka nagrań, a nie jedno.
4 - Kierowca łazi jak dureń, nie podchodzi do niedoszłej ofiary. Nie idzie sprawdzić co się stało. A takie zachowanie nie jest naturalne. Nie próbuje pogadać w stylu "chłopie, co to było". Nie podchodzi do "superbohatera".
Wszystkie te pomyłki są celowe. Ułatwiają montaż filmów, które mają się wspólnie przecinać akcją. Aktorzy omijają strefy, gdzie mają występować inni, żeby nie okazało się, że np. jeden przenika przez drugiego.
Przykro to mówić, ale dziś zdjęcia i filmy nie mogą być poważnym dowodem. Szczególnie, jeżeli nie są podparte innymi. Zbyt łatwo nimi manipulować.
W "Avatarze" wykreowano cały, nieistniejący świat z ekosystemem. Nakręcenie faceta przelatującego przez budynek, albo trzymającego pociąg, jest przy tym banalnym zadaniem dla przeciętnego domowego komputera.
Gdybyś zbadał kod pliku tego "filmu", zobaczyłbyś miejsca cięć i "wklejek".