Witam
Wykonałem pierwsze uruchomienie prototypu, i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu zobaczyłem dym i huk i oczywiście poleciały nadprądówki w domu. Po głębszych oględzinach po fakcie zauważyłem że, żaden element elektroniczny nie uległ uszkodzeniu (bardzo dziwne) lecz niestety odparowało parę cm ścieżki na 230VAC i kawałek ścieżki Neutralnej. Z racji że, nie miałem już nic więcej do stracenia podłączyłem z pominięciem lini 230V i wszystko inne chodzi (przetwornica mikrokontroler(choć jeszcze go nie programowałem). Wczoraj cały dzień się głowiłem co się mogło stać sprawdzałem ze schematem i wszystko niby jest ok nic nie jest wlutowane odwrotnie ani nic z tych rzeczy. Przed uruchomieniem sprawdzałem miernikiem zwarcia nie było na zasilaniu 230V, i teraz też go niema miernik pokazuje 2MΩ pomiędzy L a N. Nie ukrywam ale musiałem przeciąć w 3 miejscach ścieżkę na 230 miejsce cięcia zabezpieczyłem roztopioną kalafonia i w tych miejscach nic się nie stało. Musiałem dolutować kabelek też na 230 do rezystora od gniazda do rezystora. Po osmaleniach widać tak jakby zwarcie było na gnieździe 230in do transformatora elektronicznego. Wrzucam schemat i wzór ścieżek z których robiłem płytkę może jest jakiś błąd projektowy może ktoś z was coś zauważy bo boje się drugi raz podłączać pod 230V żeby nie dostać jakimś kondensatorem w twarz

Wykonałem pierwsze uruchomienie prototypu, i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu zobaczyłem dym i huk i oczywiście poleciały nadprądówki w domu. Po głębszych oględzinach po fakcie zauważyłem że, żaden element elektroniczny nie uległ uszkodzeniu (bardzo dziwne) lecz niestety odparowało parę cm ścieżki na 230VAC i kawałek ścieżki Neutralnej. Z racji że, nie miałem już nic więcej do stracenia podłączyłem z pominięciem lini 230V i wszystko inne chodzi (przetwornica mikrokontroler(choć jeszcze go nie programowałem). Wczoraj cały dzień się głowiłem co się mogło stać sprawdzałem ze schematem i wszystko niby jest ok nic nie jest wlutowane odwrotnie ani nic z tych rzeczy. Przed uruchomieniem sprawdzałem miernikiem zwarcia nie było na zasilaniu 230V, i teraz też go niema miernik pokazuje 2MΩ pomiędzy L a N. Nie ukrywam ale musiałem przeciąć w 3 miejscach ścieżkę na 230 miejsce cięcia zabezpieczyłem roztopioną kalafonia i w tych miejscach nic się nie stało. Musiałem dolutować kabelek też na 230 do rezystora od gniazda do rezystora. Po osmaleniach widać tak jakby zwarcie było na gnieździe 230in do transformatora elektronicznego. Wrzucam schemat i wzór ścieżek z których robiłem płytkę może jest jakiś błąd projektowy może ktoś z was coś zauważy bo boje się drugi raz podłączać pod 230V żeby nie dostać jakimś kondensatorem w twarz
