Samo ogniwo może pracować i w zwarciu pytanie tylko czy instalacja to wytrzyma.
Druga sprawa, czy ogniwo jest w stanie wyprodukować tyle prądu żeby uszkodzić instalację (nazwijmy to stroną pierwotną) ? Jeśli tak no to już samo w sobie jest błędem bo mamy straty w instalacji - na grzanie przewodów , czyli wychodzi na to że instalacja jest za słaba. Jeśli się stosuje zabezpieczenia to w szeroko pojętej stronie wtórnej
- za akumulatorami *przed przetwornicą
- za przetwornicami
- między sterownikiem i akumulatorem
Zabezpieczenie obwodu samego ogniwa mija się z celem bo z samego założenia obwód pierwotny musi być o dużych przekrojach (stosunkowo niskie napięcie) więc zabezpieczenie takiego obwodu zgodnie z obowiązującymi normami jest nie możliwe bo ogniwo nie wytworzy takiego natężenia żeby spalić bezpiecznik

a dajmy na to przy przekroju 5mm² trzeba by dać bezpiecznik z 50A (samo z siebie się wyklucza, bo i tak nie zadziała).
Oczywiście jeśli postawimy w ogrodzie ogniwo 100W i chcemy z niego zasilić "radio maryja" to wypada dać przed radiem jakiś bezpiecznik ale taki przypadek nie ma nic wspólnego z "instalacja fotowoltaiczną".