Witam Panowie. Jestem z Krakowa, w piatek moje auto zdechlo w Czechach. Juz opisuje sytuacje. Dodam ze po wymianie uszczelki pod glowica zrobiłem 500km. Jechałem w Czechach nagle pod górkę gdy wyjezdzalem poczułem lekkie oslabniecie samochodu po czym zaswiecil mi się na czerwono napis STOP i mrugająca czerwona kontrolka silnika. Zjechalem na bok i zgasilem silnik. Podniosłem maskę, zerknalem i wszystko ok. Odpalilem auto co bylo trudne gdyż dość dlugo silnik krecil. Ujechaem 500m i powtórka z rozrywki z tym ze silnik sam zgasnal. I tak juz zostalo do dzis. Tamtejszy mechanik scholowal mnie na zakład. Podlaczyl komputer i pokazalo mu czujnik położenia walu. Niestety brak części do 3.0 w Czechach spowodowalo ze gdy wróciłem do Krakowa kupiłem owy czujnik, wymieniłem go sam oraz do tego czujnik kola zębatego. Niestety nie pomoglo. Auto kreci i nie odpala. Błędów brak. Jedyna opcja odpalenia auta to na plaku. Odpali jak mu depne gazu to słychać ze chodzi nie równo. Wykrecilismy wtrysku, sprawdziłem w Krakowie i są sprawne. Wyciągnęliśmy filtr paliwa, byly w nim ale to dosłownie 4-7 malutkich opilkow metalu, zbyt malo by określić uszkodzenie pompy wysokiego ciśnienia. Dodam ze filtr paliwa byl wręcz czarny. Mechanik wykrecil również zawór regulujący ciśnienie paliwa. Ma jutro do niego dotrzeć. Proszę o jakies podpowiedzi co można by bylo jeszcze sprawdzić, bo od piątku w Czechach bylem juz 4x a mam dość juz takiej jazdy i tłumaczyć czeskiemu mechanikowi co ma robic bo nie miał z tym sttycznosci.