Drodzy użytkownicy forum. Parę dni temu kupiłem dom z bardzo prostym piecem - ZEBIEC S1WK10. Z pieca gorąca woda wychodzi na pompę (jest tez baypass) a następnie idzie na rozdzielacz. Pompa jest podpięta pod sterownik i załącza się przy temperaturze 35 stopni. Z rozdzielacza na cały dom pociągnięta jest woda rurką pex 15. Mój problem polega na niemożności kontrolowania temperatury. Wczoraj późnym wieczorem (ok.24.00) (zresztą tak było też przedwczoraj i jeszcze dzień wcześniej) przed pójściem spać, zszedłem do kotłowni, temperatura na piecu była 43 stopnie, podrzuciłem 2 szufle, nieduże, bardziej może jak szpadel ta moja szufla wygląda, zamknąłem piec "na głucho" i poszedłem spać. Po godzinie w domu nie było czym oddychać, na piecu 89 stopni! Fakt woda się nie gotowała ale było blisko. Mam bojler, który podłącze (w tej chwili jest zainstalowany tylko z grzałką elektryczną). Mój pomysł, poradzćie jeśli się mylę, jest taki, żeby zainstalować COŚ, co przy temperaturze max 70 stopni otwierałoby zawór i z bojlera do kanalizy wypływała by gorąca woda, bojler wypełniał by się zimną w ten sposób chłodząc układ. Kwestia tego jak zrobić to wspomniane COŚ? Może jest jakiś inny sposób na schładzanie. Pomóżcie proszę bo sytuacja jest bardzo nieprzyjemna. Wspomnę tylko, że o tej 1 w nocy temp. była 89 stopni a rano o 7.00 już tylko 23 stopnie - cały węgiel się spalił. Chcąc, żeby jeszcze rano było ciepło musiałbym chyba wrzucić ze 4 szufle co niewątpliwie zrobiłoby mi "meksyk" z moich pex'owych rurek. Chciałbym móc "wyhamowywać" temperaturę przy ok. 70 stopniach bo dom ma bardzo dobrą izolację termiczną i przy 70 robi już się sauna...
Bardzo dziękuję za czas poświęcony na przeczytanie i ew. pomoc.
Pozdrawiam
Bardzo dziękuję za czas poświęcony na przeczytanie i ew. pomoc.
Pozdrawiam