Witam.
Mam dziwny problem z pralką w wynajmowanym mieszkaniu.
Poprzednio gdy się zepsuła (nie grzała) przyszedł "fachman", który niestety trafił na kogoś kto ma pojęcie o elektronice i z chwili na chwilę "robił się co raz mniejszy". Koniec końców stwierdził, że trzeba wymienić "moduł" za ponad 300PLN i że ma taki na warsztacie i jutro przywiezie. W między czasie zaproponował używaną pralkę (o połowę mniejszą), którą miał na pace, w cenie, 300PLN. Ślad po nim zaginął.
Wymontowałem z pralki rzeczony "moduł" naprawiłem spalone styki. tam gdzie się nie dało, wyciąłem węgiel i dolutowałem złączki na grubych kablach, na dużej powierzchni ścieżek. I tak pralka sobie działała kilka miesięcy. Ostatnio pojawił się jednak dziwny problem. Podczas prania kilka razy na pulpicie pojawia się "dyskoteka". Pralka w tym momencie wydaje "chroboczące" dźwięki. Jak na moje ucho brzmi to jakby wał silnika krokowego w programatorze (jeśli to ustrojstwo w ogóle takowy posiada, bo gałka w całym cyklu się nie obraca) przeskakiwał w jarzmie i za którymś razem załapywał.
Dzieje się tak kilka razy w cyklu prania, i występuje na tyle krótko, że ciężko mi było nagrać efekt, bo wyjęcie telefonu i odpalenie aplikacji aparatu, trwało dłużej niż całe zjawisko.
Aż w końcu podczas dłuższego posiedzenia, złapałem ją na gorącym uczynku.
Pomijające te efekty wizualno akustyczne, pralka działa poprawnie.
Pytanie brzmi, czy to jest znany i typowy objaw? Oraz, czy da się no naprawić? Obstawiam zimne luty w programatorze, lub jakiś wyschnięty elektrolit, ale nie dobierałem się jeszcze do "górnej" elektroniki, bo nawet nie wiem jak. Przypominam, że pralka nie należy do mnie.
Pozdrawiam.
CMS
Mam dziwny problem z pralką w wynajmowanym mieszkaniu.
Poprzednio gdy się zepsuła (nie grzała) przyszedł "fachman", który niestety trafił na kogoś kto ma pojęcie o elektronice i z chwili na chwilę "robił się co raz mniejszy". Koniec końców stwierdził, że trzeba wymienić "moduł" za ponad 300PLN i że ma taki na warsztacie i jutro przywiezie. W między czasie zaproponował używaną pralkę (o połowę mniejszą), którą miał na pace, w cenie, 300PLN. Ślad po nim zaginął.
Wymontowałem z pralki rzeczony "moduł" naprawiłem spalone styki. tam gdzie się nie dało, wyciąłem węgiel i dolutowałem złączki na grubych kablach, na dużej powierzchni ścieżek. I tak pralka sobie działała kilka miesięcy. Ostatnio pojawił się jednak dziwny problem. Podczas prania kilka razy na pulpicie pojawia się "dyskoteka". Pralka w tym momencie wydaje "chroboczące" dźwięki. Jak na moje ucho brzmi to jakby wał silnika krokowego w programatorze (jeśli to ustrojstwo w ogóle takowy posiada, bo gałka w całym cyklu się nie obraca) przeskakiwał w jarzmie i za którymś razem załapywał.
Dzieje się tak kilka razy w cyklu prania, i występuje na tyle krótko, że ciężko mi było nagrać efekt, bo wyjęcie telefonu i odpalenie aplikacji aparatu, trwało dłużej niż całe zjawisko.
Aż w końcu podczas dłuższego posiedzenia, złapałem ją na gorącym uczynku.
Pomijające te efekty wizualno akustyczne, pralka działa poprawnie.
Pytanie brzmi, czy to jest znany i typowy objaw? Oraz, czy da się no naprawić? Obstawiam zimne luty w programatorze, lub jakiś wyschnięty elektrolit, ale nie dobierałem się jeszcze do "górnej" elektroniki, bo nawet nie wiem jak. Przypominam, że pralka nie należy do mnie.
Pozdrawiam.
CMS
Będziesz się cieszył, że Ci działa...