Witam Kolegów. Ostatnio wpadł mi do głowy pewien pomysł. Otóż przeczytałem w jakimś artykule, że taka lodówka odpowiada za nawet 25% zużycia energii elektrycznej w przeciętnym gospodarstwie domowym. To dużo. Pomyślałem sobie zatem o takiej modyfikacji lodówki:
Zwykłą chłodziarkę (sprężarkową) wyposażyć w "akumulator chłodu" - izolowane naczynie wypełnione jakąś cieczą zamarzającą w niskiej temperaturze (np. roztwór jakiejś soli) - lodówka byłaby zasilana z paneli PW. System działaby tak:
W dzień panele zasilają lodówkę - sprężarka pracuje cały czas schładzając ciecz w zbiorniku do jak najniższej temperatury. Gdy nadchodzi noc "chłód" do utrzymywania temperatury komory chłodniczej brany byłby z akumulatora chłodu. Przy dobrym dobraniu całego zestawu w czasie wiosny, lata i jesieni system taki mógłby praktycznie nie pobierać energii z sieci. Dałoby to spore oszczędności na energii elektrycznej. Całość to rozważania czysto teoretyczne. Pytam tylko czy takie coś ma sens?
Zwykłą chłodziarkę (sprężarkową) wyposażyć w "akumulator chłodu" - izolowane naczynie wypełnione jakąś cieczą zamarzającą w niskiej temperaturze (np. roztwór jakiejś soli) - lodówka byłaby zasilana z paneli PW. System działaby tak:
W dzień panele zasilają lodówkę - sprężarka pracuje cały czas schładzając ciecz w zbiorniku do jak najniższej temperatury. Gdy nadchodzi noc "chłód" do utrzymywania temperatury komory chłodniczej brany byłby z akumulatora chłodu. Przy dobrym dobraniu całego zestawu w czasie wiosny, lata i jesieni system taki mógłby praktycznie nie pobierać energii z sieci. Dałoby to spore oszczędności na energii elektrycznej. Całość to rozważania czysto teoretyczne. Pytam tylko czy takie coś ma sens?