Jakiś czas temu padły mi całkowicie kierunki i awaryjne. Wtedy jak walnąłem konkretnie w przycisk awaryjnych to na kilka miesięcy miałem spokój.
Teraz problem powrócił, ale żadne walenie nie pomagało.
Poczytałem i znalazłem, że winne najczęściej są styki przerywaczy/przekaźników.
Wymieniłem oba te elementy no i niestety... nic to nie dało.
Jak to obecnie wygląda?
Jak kierunkowskaz czy to lewy czy to prawy jest włączony za pomocą manetki i RĘCZNIE popchnę tą blaszkę ze stykami to magnes ją przytrzymuje kierunek się zapala i za chwilę puszcza.
Jak ręcznie zetknę styki od awaryjnych to też się zapalają.
Ewidentnie coś powoduje, że ten układ się nie wzbudza.
Doświadczeni koledzy, czy to cały czas wina tego całego ustrojstwa? Czy to możliwe, że te dwa przerywacze które wymieniłem są nieodpowiednie, czy to w ogóle inny element odpowiada za wzbudzanie się tego układu?
A może jest jeszcze gdzieś inny przekaźnik który tym steruje?
Byłem na szrocie aby podmienić to ustrojstwo na jakieś z innego auta, ale wszystkie a4 miały już wyjęte.
Teraz problem powrócił, ale żadne walenie nie pomagało.
Poczytałem i znalazłem, że winne najczęściej są styki przerywaczy/przekaźników.
Wymieniłem oba te elementy no i niestety... nic to nie dało.
Jak to obecnie wygląda?
Jak kierunkowskaz czy to lewy czy to prawy jest włączony za pomocą manetki i RĘCZNIE popchnę tą blaszkę ze stykami to magnes ją przytrzymuje kierunek się zapala i za chwilę puszcza.
Jak ręcznie zetknę styki od awaryjnych to też się zapalają.
Ewidentnie coś powoduje, że ten układ się nie wzbudza.
Doświadczeni koledzy, czy to cały czas wina tego całego ustrojstwa? Czy to możliwe, że te dwa przerywacze które wymieniłem są nieodpowiednie, czy to w ogóle inny element odpowiada za wzbudzanie się tego układu?
A może jest jeszcze gdzieś inny przekaźnik który tym steruje?
Byłem na szrocie aby podmienić to ustrojstwo na jakieś z innego auta, ale wszystkie a4 miały już wyjęte.