Panowie, ratujcie!
Przywiozłem ostatnio z Japonii elektroniczną deskę klozetową (ten sam typ, który tak zachwycił skoczka narciarskiego Piotra Żyłę w Sapporo).
Wszystkie domowe sprzęty w Japonii są na 100 V (oni zdaje się oni tak muszą mieć, ze względu na trzęsienia ziemi). Były tam oczywiście urządzenia na 220 V, produkowane dla odbiorców azjatyckich, głównie Chińczyków, ale kosztowały 4 razy drożej, więc uznałem, że dużo taniej będzie po prostu zastosować transformator. Poza tym bałem się tego chińskiego napięcia 220 V, bo w Europie już od dawna jest 230 V, i mogłoby mi przypalić tyłek. W Najjaśniejszej Rzeczypospolitej kupiłem transformator (zwykły toroid z odpowiednim nadmiarem mocy, przykręciłem go do sufitu), podłączyłem całość i sprzęt ruszył, tzn. jest obecnie w fazie testów. Wszystko działa prawidłowo (choć to jest bardzo prosty model, ma niewiele funkcji i naprawdę niewiele może) ale niepokoi mnie uziemienie. Zgodnie z instrukcją to urządzenie bezwzględnie musi być uziemione - i oczywiście ja je uziemiłem, ale bezpośrednio - tzn. do bolca zwykłego gniazdka 230 V z instalacji domowej. Ja (przyznaję się bez bicia) niezbyt dobrze się znam na zaawansowanych układach elektrycznych. Czy sprzęt zasilany z transformatora 500 W i uziemiony w taki sposób jest w pełni bezpieczny dla użytkownika? W desce są grzałki, pompa, woda, istnieje też (dosyć iluzoryczne) niebezpieczeństwo, że ktoś niezorientowany ...podleje elektonikę i elektrykę (wodą, bo tam umywalka jest obok, albo i czymś innym, bo to przecież różnie bywa). Dlatego proszę wszystkich znających się na rzeczy - czy nie trzeba tego jeszcze jakoś dodatkowo zabezpieczyć?
Będę wdzięczny za wszelkie porady i sugestie. Na wszelki wypadek, żeby ktoś nie uznał, że robię sobie żarty, dołączyłem fotkę, na której widać, że japońska deska niezbyt dobrze pasuje do polskiej porcelany.
Pozdrawiam
Bynieq
Przywiozłem ostatnio z Japonii elektroniczną deskę klozetową (ten sam typ, który tak zachwycił skoczka narciarskiego Piotra Żyłę w Sapporo).
Wszystkie domowe sprzęty w Japonii są na 100 V (oni zdaje się oni tak muszą mieć, ze względu na trzęsienia ziemi). Były tam oczywiście urządzenia na 220 V, produkowane dla odbiorców azjatyckich, głównie Chińczyków, ale kosztowały 4 razy drożej, więc uznałem, że dużo taniej będzie po prostu zastosować transformator. Poza tym bałem się tego chińskiego napięcia 220 V, bo w Europie już od dawna jest 230 V, i mogłoby mi przypalić tyłek. W Najjaśniejszej Rzeczypospolitej kupiłem transformator (zwykły toroid z odpowiednim nadmiarem mocy, przykręciłem go do sufitu), podłączyłem całość i sprzęt ruszył, tzn. jest obecnie w fazie testów. Wszystko działa prawidłowo (choć to jest bardzo prosty model, ma niewiele funkcji i naprawdę niewiele może) ale niepokoi mnie uziemienie. Zgodnie z instrukcją to urządzenie bezwzględnie musi być uziemione - i oczywiście ja je uziemiłem, ale bezpośrednio - tzn. do bolca zwykłego gniazdka 230 V z instalacji domowej. Ja (przyznaję się bez bicia) niezbyt dobrze się znam na zaawansowanych układach elektrycznych. Czy sprzęt zasilany z transformatora 500 W i uziemiony w taki sposób jest w pełni bezpieczny dla użytkownika? W desce są grzałki, pompa, woda, istnieje też (dosyć iluzoryczne) niebezpieczeństwo, że ktoś niezorientowany ...podleje elektonikę i elektrykę (wodą, bo tam umywalka jest obok, albo i czymś innym, bo to przecież różnie bywa). Dlatego proszę wszystkich znających się na rzeczy - czy nie trzeba tego jeszcze jakoś dodatkowo zabezpieczyć?
Będę wdzięczny za wszelkie porady i sugestie. Na wszelki wypadek, żeby ktoś nie uznał, że robię sobie żarty, dołączyłem fotkę, na której widać, że japońska deska niezbyt dobrze pasuje do polskiej porcelany.
Pozdrawiam
Bynieq