Witam,
przeszperałem wiele dyskusji na bardzo obszerny temat owego wzmacniacza, ale obawiam się, że tego jeszcze nie było
Otóż od paru tygodni męczę się z naprawą obu końcówek mocy. Niestety przy kilku podejściach każde kończyło się spaleniem tranzystorów końcowych. Obecnie zdecydowałem wymienić wszystkie półprzewodniki na płytce B6. Zmiany jakie wprowadziłem, to zamiast tranzystora BF457 dałem BD139, BC237 zastąpiłem BC547, BC307 - BC557, wszystkie diody to 1n4148, przy czym diody BAP811 stanowią u mnie dwie powyższe połączone szeregowo. Zrezygnowałem także chwilowo z instalowania "końcówek". I - jak się okazało - słusznie, bo przy późniejszych pomiarach tranzystory te dostałyby na bazy napięcie dodatnie bliskie napięciu zasilania... Obecnie rzeczywisty schemat B6 wraz z kilkoma pomiarami wygląda u mnie tak:
Dodam jeszcze, że do pomiarów układ był zasilany z zasilacza stabilizowanego +/- 30V. Nie podoba mi się, że płytka nie jest zgodna ze schematem, powinno to wyglądać tak:
I tutaj moja wielka prośba i pytanie: gdzie może znajdować się przyczyna niedziałania wzmacniacza? Może te dziwne uproszczenia sprawiają, że układ jest jakiś niestabilny? (z drugiej strony jednak, ten wzmacniacz kiedyś działał, a na płytce nie było widać ingerencji człowieka
) Bardzo proszę o analizę co jest nie tak. Z góry dziękuję za każdą podpowiedź!
Pozdrawiam serdecznie
przeszperałem wiele dyskusji na bardzo obszerny temat owego wzmacniacza, ale obawiam się, że tego jeszcze nie było
Dodam jeszcze, że do pomiarów układ był zasilany z zasilacza stabilizowanego +/- 30V. Nie podoba mi się, że płytka nie jest zgodna ze schematem, powinno to wyglądać tak:
I tutaj moja wielka prośba i pytanie: gdzie może znajdować się przyczyna niedziałania wzmacniacza? Może te dziwne uproszczenia sprawiają, że układ jest jakiś niestabilny? (z drugiej strony jednak, ten wzmacniacz kiedyś działał, a na płytce nie było widać ingerencji człowieka
Pozdrawiam serdecznie