Właśnie jestem po wszystkim - operacja się udała i pacjent żyje.
Sposób z kompresorem nie wypalił, bo żarnik był tak zapieczony, że musiałem wbijać go do środka młotkiem, poprzez starą świecę.
Choć nie powiem - po piątej nieskutecznej próbie podjęcia końcówki magnesem ręce zaczynają się trząść, a człowiek myśli "i po co ja to robiłem, jak się nie znam". Na szczęście kilka prób później żarnik wyszedł pięknie przyklejony do magnesu.
Mechanikowi, który powtarzał w kółko "daj pan spokój, to nie może się udać, na forach tylko głupoty piszą" wyszły oczy z orbit.
3 tyś. za zdejmowanie głowicy w kieszeni, dziękuję raz jeszcze za pomoc
