Koledzy, co tu za różnica, z czego jest wykonany przewód - skoro nawet miedziany może mieć po prostu małą średnicę.
Powiem szczerze kolegom, że zajmowałem się jakiś czas testowanie przewodów oraz zasilaczy microUSB na potrzeby zasilania Raspberry Pi 3 (pobór prądu max. 2,5 A, alarm o zbyt niskim napięciu przy 4,75 V). Wszystkie przewody USB-microUSB można sobie odpuścić, współdzielą one przestrzeń żył zasilania z żyłami danych., Większość zasilaczy różnych produkcji nie dawała sobie rady z zasileniem RPI z powodu zbyt cienkich przewodów w kablu - do tego stopnia, że któryś z zasilaczy dawał napięcie 5,4 V tylko po to, by mieć "zapas" - tak został skonstruowany, ale to dygresja. Oczywiście, testy spadku napięć prowadziłem na obciążeniu i amperomierzu+woltomierzu.
Jakiekolwiek łączenie zasilacza z przewodem USB (z żyłami danych) kończyło się sporym spadkiem napięcia na kablu. Mówimy tu o kablach max 1.8m,a kolega próbuje z 3-metrowym O.o.
Jedyne dwa rozwiązania, jakie dobrze działały z Raspberry - to zasilacz polskiej firmy, jakiś przypadkowy Extreme z zintegrowanym przewodem (przeciąłem go - no, żyły dwie, piękne, miedziane) i zasilacz wtyczkowy K&M z odłączanymi przewodami microUSB (kabel bez funkcji komunikacji USB, tylko do zasilania).
Kolego, ma kolega trudną sprawę. Podanie jakiejkolwiek firmy jako dobrej nic nie da - bo może po prostu firma ta zainwestowała w filtry ferrytowe, grubszy izolator czy nawet ekranowanie - a mogła odpuścić sobie średnicę żył zasilających.
Jeśli umie kolega lutować - tu poleciłbym się wykazać - zakupić wtyki: USB, microUSB i odpowiednią ilość solidnego kabla dwu-żyłowego o jak najmniejszym AWG (i dobrej elastyczności).
Jeśli koniecznie chce kolega kupić gotowy przewód, to radzę sugerować się grubością zewnętrzną, nie ma pewności, że będzie przekładać się na grubość żył - ale szansa jest. Na pewno nie należy kupować przewodów flat.