Witam
Tak się trafiło że zdechł mi akumulator (chyba zwarcie bo mój najmądrzejszy na świecie prostownik stwierdził że nie da rady go zreanimować) i po jego wymianie w/w autoalarm (immobiliser?) zaczął się dziwnie zachowywać. Poprzednio żeby otworzyć drzwi / odpalić samochód trzeba było wcisnąć duży przycisk na pilocie, gasła wtedy dioda na desce i można było działać. Po wymianie akumulatora dioda świeciła się cały czas, nie reagowała na przycisk a alarm i tak nie działał, można było normalnie uruchomić auto bez klikania w pilota. Jeździłem tak cały dzień, wstawiłem furkę do garażu na noc a rano nie dało się jej uruchomić, dioda migała, nie dało się rozbroić alarmu i zapalić. Pomyślałem sobie że może padła bateria w pilocie (miała 2,6V ale na wszelki wypadek wymieniłem). Nic to nie pomogło. Ściągnąłem instrukcję obsługi tego alarmu i próbowałem go "zaprogramować" według opisu czyli trzymałem oba przyciski ale dioda na pilocie zamiast wtedy migać świeciła się cały czas. Mogę tak trzymać choćby godzinę i nic się nie dzieje. Gdzieś wyczytałem że w starszych modelach Cobry trzeba było przekręcić kluczyk trzy razy w pozycję "zapłon". Po tym zgasła mi dioda na desce ale oprócz tego nic więcej nie udało się zdziałać, fura dalej martwa. Jest to Camaro 3.8 z 99 roku i na pewno nie jest to fabryczny alarm. Najchętniej wyciąłbym całkowicie ten alarm bo do niczego mi on nie potrzebny ale do elektryka kolejka a jeździć do pracy trzeba. Da się coś z tym zrobić albo chociaż wykombinować jakiś by-pass żeby odpalić auto? Dzięki z góry za pomoc.
Pzdr
Tak się trafiło że zdechł mi akumulator (chyba zwarcie bo mój najmądrzejszy na świecie prostownik stwierdził że nie da rady go zreanimować) i po jego wymianie w/w autoalarm (immobiliser?) zaczął się dziwnie zachowywać. Poprzednio żeby otworzyć drzwi / odpalić samochód trzeba było wcisnąć duży przycisk na pilocie, gasła wtedy dioda na desce i można było działać. Po wymianie akumulatora dioda świeciła się cały czas, nie reagowała na przycisk a alarm i tak nie działał, można było normalnie uruchomić auto bez klikania w pilota. Jeździłem tak cały dzień, wstawiłem furkę do garażu na noc a rano nie dało się jej uruchomić, dioda migała, nie dało się rozbroić alarmu i zapalić. Pomyślałem sobie że może padła bateria w pilocie (miała 2,6V ale na wszelki wypadek wymieniłem). Nic to nie pomogło. Ściągnąłem instrukcję obsługi tego alarmu i próbowałem go "zaprogramować" według opisu czyli trzymałem oba przyciski ale dioda na pilocie zamiast wtedy migać świeciła się cały czas. Mogę tak trzymać choćby godzinę i nic się nie dzieje. Gdzieś wyczytałem że w starszych modelach Cobry trzeba było przekręcić kluczyk trzy razy w pozycję "zapłon". Po tym zgasła mi dioda na desce ale oprócz tego nic więcej nie udało się zdziałać, fura dalej martwa. Jest to Camaro 3.8 z 99 roku i na pewno nie jest to fabryczny alarm. Najchętniej wyciąłbym całkowicie ten alarm bo do niczego mi on nie potrzebny ale do elektryka kolejka a jeździć do pracy trzeba. Da się coś z tym zrobić albo chociaż wykombinować jakiś by-pass żeby odpalić auto? Dzięki z góry za pomoc.
Pzdr