Niemal zawsze po wyłączeniu zasilania przez energetykę i ponownym załączeniu, a także czasem po burzy, czasem bez powodu (w wilgotne dni) zastaję w pokoju zaświeconą lampę sterowaną ściemniaczem RS-6.
Czy jest sposób na zapobieżenie temu? Dzieci źle to znoszą.
Czy np. podwyższenie pojemności kondensatora 220nF na wejściu do sieci dało by coś. Może jakiś filtr... proszę o radę.
To samo zjawisko mam w innym pokoju ze ściemniaczem którego typu nie znam. Ma charakterystyczną regulację: natężenie oświetlenia reguluje się długością czasu dotyku płytki czołowej a nie potencjometrem.
Czy jest sposób na zapobieżenie temu? Dzieci źle to znoszą.
Czy np. podwyższenie pojemności kondensatora 220nF na wejściu do sieci dało by coś. Może jakiś filtr... proszę o radę.
To samo zjawisko mam w innym pokoju ze ściemniaczem którego typu nie znam. Ma charakterystyczną regulację: natężenie oświetlenia reguluje się długością czasu dotyku płytki czołowej a nie potencjometrem.