Witam, spalił mi się zasilacz w komputerze. Ogólnie zahaczyłem nogą o kabel od myszki a ten był złączony taśmą izolacyjną. Pech chciał, że zrobiło się mocne zwarcie, mówię poważnie, ekran był czarny, diody na komputerze się nie świeciły, ale za to pracowały jeszcze wentylatory, jeden był podłączony od razu do zasilacza, a drugi był od procesora ale nie wiem, czy on też działał, ale chyba tak, bo on był najgłośniejszy i go wyraźnie słyszałem. Ale teraz mam pytanie, czy spaliła się też płyta główna oraz dysk twardy, był on najcichszy, więc nie mogłem sprawdzić, czy działa bo komputer był schowany i żeby zdjąć bok obudowy trzeba odłączyć wszystkie kable. Zacząłem myśleć o co chodzi, lecz po chwili było czuć smród spalenizny. Odłączyłem go od prądu i rozebrałem komputer, najbardziej śmierdziało od zasilacza. Wiedząc, że już go nigdy nie podłącze rozkręciłem go zobaczyłem wylany kondensator. No to mam przyczynę, tylko czy spaliła się płyta główna i dysk? Są to dla mnie najważniejsze elementy. Co ciekawe, myszkę podłączyłem pod laptopa i ten też się wyłączył, ale na szczęście działa dalej. Myszkę już zrobiłem, teraz jest bardzo mocno zaizolowana i działa. Najważniejsze są dwa pytania, czy jak dam inny zasilacz to całość ruszy? Oraz czy da się jakoś (w razie uszkodzenia płyty i dysku, to da się jakoś odzyskać te dane?
Specyfikacja:
Zasilacz (niestety z czarnej listy) CODEGEN 300W, nie wiem, jaki będzie kolejny.
RAM 4GB DDR3
Procesor INTEL Pentium E3400 LGA 775
Dysk HITACHI 500GB
Karta graficzna: ATI Radeon HD5450 oraz zintegrowana INTEL (chyba taki model, nie jestem pewien) GMA975 mam jeszcze w zapasie ASUS EN 7300LE
Płyta główna to ASRock G41M-VS3
Specyfikacja:
Zasilacz (niestety z czarnej listy) CODEGEN 300W, nie wiem, jaki będzie kolejny.
RAM 4GB DDR3
Procesor INTEL Pentium E3400 LGA 775
Dysk HITACHI 500GB
Karta graficzna: ATI Radeon HD5450 oraz zintegrowana INTEL (chyba taki model, nie jestem pewien) GMA975 mam jeszcze w zapasie ASUS EN 7300LE
Płyta główna to ASRock G41M-VS3