Cześć. Przeczytałam już dużo wątków na temat zalanych telefonów i tylko się denerwuje przy tym kiedy widzę, że komuś cały telefon wpadł do wody i działa a mój miał parę kropel i nie daje znaku życia. Do rzeczy..
Jeżdząc na rowerze złapała mnie ulewa telefon był schowany w plecaku ale plecak cały przemoczony. W domu wyciągnęłam telefon napisałam SMS-a. Nawet nie zauważyłam, że był zalany. Zaczął samoistnie włączać aplikacje, ustawienia . Wariować. Wyłączyłam go więc i wyciągnęłam z gumowego etui. W etui było parę kropel wody. Telefon już nie załączył się do teraz. Wrzuciłam go do ryżu (choć wyczytałam, że to mit - tonący brzytwy się chwyta). Wyciągnęłam kartę SIM i kartę pamięci (były mokre). Leżał tak dwa dni i nic.
Znalazłam na internecie w jaki sposób go otworzyć i tak też zrobiłam. Zauważyłam niewielki biały osad w miejscach oznaczonych na zdjęciu. Wyczyściłam go pędzelkiem nasączonym w izopropanolu i dalej nic.
Jedyna reakcja to po podłączeniu ładowarki miga czerwona dioda i nic więcej. Telefon nie uruchamia się. Komputer go nie wykrywa.
Czy mogę coś jeszcze zrobić poza oddaniem go do serwisu?
Jeżdząc na rowerze złapała mnie ulewa telefon był schowany w plecaku ale plecak cały przemoczony. W domu wyciągnęłam telefon napisałam SMS-a. Nawet nie zauważyłam, że był zalany. Zaczął samoistnie włączać aplikacje, ustawienia . Wariować. Wyłączyłam go więc i wyciągnęłam z gumowego etui. W etui było parę kropel wody. Telefon już nie załączył się do teraz. Wrzuciłam go do ryżu (choć wyczytałam, że to mit - tonący brzytwy się chwyta). Wyciągnęłam kartę SIM i kartę pamięci (były mokre). Leżał tak dwa dni i nic.
Znalazłam na internecie w jaki sposób go otworzyć i tak też zrobiłam. Zauważyłam niewielki biały osad w miejscach oznaczonych na zdjęciu. Wyczyściłam go pędzelkiem nasączonym w izopropanolu i dalej nic.
Jedyna reakcja to po podłączeniu ładowarki miga czerwona dioda i nic więcej. Telefon nie uruchamia się. Komputer go nie wykrywa.
Czy mogę coś jeszcze zrobić poza oddaniem go do serwisu?