Szanowni Państwo,
od kilku dni borykam się z wyłączającą się różnicówką. Włączenie jej z powrotem możliwe było po odłączeniu wyłącznika nadprądowego "obsługującego" gniazdka w kuchni. Idąc dalej tym tropem postanowiłem odłączać poszczególne urządzenia od gniazdek i sprawdzać co nastąpi. Początkowo wyglądało na to że winny jest piekarnik. Spróbowałem jednak podpiąć lodówkę do gniazdka w pokoju i po wyłączeniu przez różnicówkę dało się ją włączyć jedynie po odłączeniu zabezpieczenia odpowiadającego za pokój. To rzuciło podejrzenie na lodówkę. W wyniku kilkudniowych doświadczeń można jednak dojść do wniosku, że albo wszystko działa bez zarzutów kiedy odłączony jest piekarnik ( a lodówka chodzi), albo odłączona jest lodówka (a piekarnik chodzi). Kiedy zaś oba urządzenia są podpięte, różnicówka w losowych momentach wyłącza. Jestem studentem, a mieszkanie jest tylko wynajmowane, dlatego nie jestem zbytnio w stanie udzielić szerszych informacji na temat instalacji. Wezwany będzie oczywiście elektryk, bo jako laik nie chcę narobić więcej szkód, grzebiąc w tym, ale ciekawi mnie bardzo skąd mogła wziąć się taka przypadłość. Chyba, że przy Waszej pomocy uda się ustalić, że to jakaś prosta do wykonania rzecz. Czy sądzicie, że to któreś z dwóch urządzeń ma przebicie? Czy może urządzenia te mają łącznie mają większy pobór niż przydzielony na mieszkanie (choć mało to realne bo mieszkam tu już 4 lata i skład urządzeń jest cały czas ten sam, a nawet bym powiedział że mniejszy, bo za bojler, którego iskrownik był podpięty do sieci jest teraz przepływowy ogrzewacz z iskrownikiem na baterie)? a może to prądy upływu? Z góry dziękuję za każdą odpowiedź. Podkreślę jeszcze raz, że pytam z ciekawości.
Ps. po rozkręceniu gniazdka, do którego podpięte są lodówka i piekarnik, przy wyłączonym zabezrieczeniu od kuchni, kilka razy po przyłożeniu do kabla PE neonówka się zaświeciła.
od kilku dni borykam się z wyłączającą się różnicówką. Włączenie jej z powrotem możliwe było po odłączeniu wyłącznika nadprądowego "obsługującego" gniazdka w kuchni. Idąc dalej tym tropem postanowiłem odłączać poszczególne urządzenia od gniazdek i sprawdzać co nastąpi. Początkowo wyglądało na to że winny jest piekarnik. Spróbowałem jednak podpiąć lodówkę do gniazdka w pokoju i po wyłączeniu przez różnicówkę dało się ją włączyć jedynie po odłączeniu zabezpieczenia odpowiadającego za pokój. To rzuciło podejrzenie na lodówkę. W wyniku kilkudniowych doświadczeń można jednak dojść do wniosku, że albo wszystko działa bez zarzutów kiedy odłączony jest piekarnik ( a lodówka chodzi), albo odłączona jest lodówka (a piekarnik chodzi). Kiedy zaś oba urządzenia są podpięte, różnicówka w losowych momentach wyłącza. Jestem studentem, a mieszkanie jest tylko wynajmowane, dlatego nie jestem zbytnio w stanie udzielić szerszych informacji na temat instalacji. Wezwany będzie oczywiście elektryk, bo jako laik nie chcę narobić więcej szkód, grzebiąc w tym, ale ciekawi mnie bardzo skąd mogła wziąć się taka przypadłość. Chyba, że przy Waszej pomocy uda się ustalić, że to jakaś prosta do wykonania rzecz. Czy sądzicie, że to któreś z dwóch urządzeń ma przebicie? Czy może urządzenia te mają łącznie mają większy pobór niż przydzielony na mieszkanie (choć mało to realne bo mieszkam tu już 4 lata i skład urządzeń jest cały czas ten sam, a nawet bym powiedział że mniejszy, bo za bojler, którego iskrownik był podpięty do sieci jest teraz przepływowy ogrzewacz z iskrownikiem na baterie)? a może to prądy upływu? Z góry dziękuję za każdą odpowiedź. Podkreślę jeszcze raz, że pytam z ciekawości.
Ps. po rozkręceniu gniazdka, do którego podpięte są lodówka i piekarnik, przy wyłączonym zabezrieczeniu od kuchni, kilka razy po przyłożeniu do kabla PE neonówka się zaświeciła.