Witam,
ostatnio podczas wjeżdżania na podwórze zaczęło coś stukać pod maską. Okazało się że świeca w gnieździe luźno latała. Próbowałem ją wkręcić ale zjechało gwint w głowicy. Dzwoniłem do mechanika i powiedział że założy sprężynę HELI-COLI (bez ściągania głowicy). Dzisiaj jeszcze raz zajrzałem pod maskę i okazuje się, że gdy zdejmę podkładkę ze świecy to można ją wkręcić w gniazdo. Teraz pytanie czy świeca może być bez podkładki (czy kompresja nie ucieknie), a jeśli musi być jakieś uszczelnienie czy można je wykonać np: silikonem żaroodpornym lub czymś innym? A może jedna świeca z troszkę dłuższym gwintem i wtedy podkładka? Czy zostać przy rozwiązaniu zaproponowanym przez mechanika?
ostatnio podczas wjeżdżania na podwórze zaczęło coś stukać pod maską. Okazało się że świeca w gnieździe luźno latała. Próbowałem ją wkręcić ale zjechało gwint w głowicy. Dzwoniłem do mechanika i powiedział że założy sprężynę HELI-COLI (bez ściągania głowicy). Dzisiaj jeszcze raz zajrzałem pod maskę i okazuje się, że gdy zdejmę podkładkę ze świecy to można ją wkręcić w gniazdo. Teraz pytanie czy świeca może być bez podkładki (czy kompresja nie ucieknie), a jeśli musi być jakieś uszczelnienie czy można je wykonać np: silikonem żaroodpornym lub czymś innym? A może jedna świeca z troszkę dłuższym gwintem i wtedy podkładka? Czy zostać przy rozwiązaniu zaproponowanym przez mechanika?