Uratowałem przed zmieleniem piłę stołową. Człowiek który ją wyrzucał zrobił to dlatego ponieważ, z silnika poszły iskry. Rozkręciłem całość, przedmuchałem. Zobaczyłem że sam komutator jest czarny nalot który starłem papierkiem ściernym o małej gradacji. Powąchałem uzwojenia na wirniku i stojanie. Nie śmierdziały ani nie były upalone czy nawet zwęglone. Szczotki były ukruszone i starte. Wyrównałem je i złożyłem całość. Podłączyłem do prądu, naciskam przycisk i iskry z wlotu powierza. Wyciągnąłem szczotki i komutator był osmolony, a same szczotki lekko ukruszone. W poniedziałek jadę do sklepu po nowe, jak nie będzie to zamówię na allegro. Zrobiłem jeszcze test, zapaliłem palnikiem starą szczotkę i rozbiłem ją o ziemie. Pełno dymu i smród jak przy samym uruchomieniu. Dowiedziałem się że może być upalone uzwojenie, w co wątpię, bo powinny być tego jakieś inne objawy. Burczenie, drgania, zatrzymanie lub martwa strefa. Też że sam komutator może kruszyć szczotki. Jutro sprawdzę uzwojenia omomierzem. Chcę wiedzieć, czy może być taka możliwość, że jest uszkodzony drut lub komutator? Na co zwrócić uwagę?
P.S. NIENAWIDZĘ KONDENSATORÓW!
P.S. NIENAWIDZĘ KONDENSATORÓW!