Tak się zastanawiam, czy życie w Polsce nie byłoby lepsze gdyby, nie istniały jakiekolwiek abonamenty za telefony, internet i podobne. Chodzi o zupełnie wszystko, od telewizji po komórki i internet a nawet prąd.
Czy, utrzymywanie systemów abonamentowych naprawdę opłaca się?
Przecież, aby podpisać lojalkę (umowę) musimy udać się do salonu, salon ten trzeba obsłużyć, zatrudnić do niego ludzi, podłączyć kibel, prąd i inne. Jest to masa wydatków, które przekładają się później na koszt końcowy usługi.
Po co to komu jeśli mógłby kupić sobie PREPAIDa zdalnie (przez internet) i doładowywać konto na warunkach przedpłaty?
Salony z telefonami komórkowymi już od dawna nie powinny istnieć, nie powinno promować się (dotować) telefonów, których i tak nikt nie szanuje. Ludzie podpisują te lojalki głównie z powodu "chcicy" nowego telefonu, często droższego jak gotówką w markecie.
A gdyby tak nie istniało NC+ na abonament tylko, NC+ na kartę i to samo w Cyfrowym Polsacie, gdyby nie trzeba byłoby utrzymywać tych wszystkich salonów a sprzęt po prostu nabywałoby się w marketach (w usłudze na kartę, za ile doładujesz tyle na ekranie zobaczysz), czy nie byłoby lepiej, przede wszystkim taniej?
Koszt utrzymywania salonów firmowych to przeogromna kasa!
A gdyby prąd w Polsce u wszystkich dostawców był na "kartę"? Zobaczcie jaki jest koszt obsługi tylko i wyłącznie systemu fakturowego (w skali roku!), przecież to są pieniądze wykopane w błoto! Nie lepiej byłoby załadować sobie kartę PREPAID w Biedronce przy kasie za odpowiednią kwotę i po przyjściu do domu wpakować CHIPA w licznik?
A nie fajniej byłoby gdyby prąd można byłoby zabierać ze sobą? Przeprowadzam się ze stancji na stancję, zabieram z licznika swoją kartę, wkładam do innego i mam prąd?
A z dostawą gazu nie powinno być przypadkiem identycznie? Liczniki przystosowane do wstrzymania dostawy gazu w przypadku braku karty??
Czy, utrzymywanie systemów abonamentowych naprawdę opłaca się?
Przecież, aby podpisać lojalkę (umowę) musimy udać się do salonu, salon ten trzeba obsłużyć, zatrudnić do niego ludzi, podłączyć kibel, prąd i inne. Jest to masa wydatków, które przekładają się później na koszt końcowy usługi.
Po co to komu jeśli mógłby kupić sobie PREPAIDa zdalnie (przez internet) i doładowywać konto na warunkach przedpłaty?
Salony z telefonami komórkowymi już od dawna nie powinny istnieć, nie powinno promować się (dotować) telefonów, których i tak nikt nie szanuje. Ludzie podpisują te lojalki głównie z powodu "chcicy" nowego telefonu, często droższego jak gotówką w markecie.
A gdyby tak nie istniało NC+ na abonament tylko, NC+ na kartę i to samo w Cyfrowym Polsacie, gdyby nie trzeba byłoby utrzymywać tych wszystkich salonów a sprzęt po prostu nabywałoby się w marketach (w usłudze na kartę, za ile doładujesz tyle na ekranie zobaczysz), czy nie byłoby lepiej, przede wszystkim taniej?
Koszt utrzymywania salonów firmowych to przeogromna kasa!
A gdyby prąd w Polsce u wszystkich dostawców był na "kartę"? Zobaczcie jaki jest koszt obsługi tylko i wyłącznie systemu fakturowego (w skali roku!), przecież to są pieniądze wykopane w błoto! Nie lepiej byłoby załadować sobie kartę PREPAID w Biedronce przy kasie za odpowiednią kwotę i po przyjściu do domu wpakować CHIPA w licznik?
A nie fajniej byłoby gdyby prąd można byłoby zabierać ze sobą? Przeprowadzam się ze stancji na stancję, zabieram z licznika swoją kartę, wkładam do innego i mam prąd?
A z dostawą gazu nie powinno być przypadkiem identycznie? Liczniki przystosowane do wstrzymania dostawy gazu w przypadku braku karty??