Witam. Kilka dni temu przez własną głupotę ułamałem kondensatorek na swojej karcie graficznej. Mam małą obudowę a karta sięga prawie samych dyskó. Do tego moja nieuwaga i gotowe. W każdym razie uruchomiłem komputer żeby sprawdzić czy ciągle karta ciągle działa.
Okazuje się że działa tylko zamiast liter widoczne są różne "krzaki", do gier też już sie nie nadaje. No nic, poleciałem do sklepu i kupiłem podobny kondensator. Pojemność ta sama tj 470 uF lecz maxymalne napięcie to 16 a nie 6,3 jak to było w oryginale.
Przylutowałem, zgodnie z polaryzacją i... absolutnie żadnej zmiany. Co w takim przypadku powinienem zrobić? Jakieś sugestie? Jeśli nie da się w domu to może ktoś zna jakiś serwis w Łodzi będacy w stanie zając się tym problemem?
Z góry dziękuję za wszystkie rady, odpowiem oczywiście na każde dodatkowe pytanie.
Okazuje się że działa tylko zamiast liter widoczne są różne "krzaki", do gier też już sie nie nadaje. No nic, poleciałem do sklepu i kupiłem podobny kondensator. Pojemność ta sama tj 470 uF lecz maxymalne napięcie to 16 a nie 6,3 jak to było w oryginale.
Przylutowałem, zgodnie z polaryzacją i... absolutnie żadnej zmiany. Co w takim przypadku powinienem zrobić? Jakieś sugestie? Jeśli nie da się w domu to może ktoś zna jakiś serwis w Łodzi będacy w stanie zając się tym problemem?
Z góry dziękuję za wszystkie rady, odpowiem oczywiście na każde dodatkowe pytanie.