logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Dostawcze - Berlingo/Bipper/Caddy/Doblo/Fiorino/Kangoo/Partner - który wybrać?

advent_child 20 Cze 2021 12:05 2964 9
REKLAMA
  • #1 19487015
    advent_child
    Poziom 11  
    Potrzebuję pomocy w wyborze lekkiego dostawczaka, poniżej spiszę założenia.

    Cel: nie stać mnie na dwa auta, a chciałbym mieć wygodne auto wycieczkowe, które służyłoby mi także jako dojazdówka do pracy. Chciałbym mieć takie auto, do którego bez wysiłku ładuję rower, wędki, namiot i jadę na wycieczkę w wygodnej pozycji, a nie, że po 200km zaczynają mnie łupać plecy. Nie chcę robić z niego kampera, ale rozważam lekkie ucamperowienie (szafki, zbiornik na wodę, dodatkowe aku, przetwornica, itp.)

    Jak będzie eksploatowany:
    - na co dzień będzie woził mnie do pracy, dziennie dwa razy po 5km
    - raz lub dwa razy w miesiącu dłuższa trasa 400-800km
    - raz na pół roku dłuższa trasa 1000-3000km

    Na czym mi zależy:
    - wygodna pozycja za kierownicą,
    - dwa miejsca siedzące, a reszta to przestrzeń bagażowa
    - tanie części eksploatacyjne, łatwe w naprawie dla mechaników, popularne

    Wiem, że w tym segmencie królują diesle, jednak ze względu na to, że to auto będzie robiło często krótkie odcinki rozważam bardziej benzynę + LPG.

    Budżet: 10.000zł na auto i 5.000zł na podstawowy serwis po-zakupowy.

    Uwzględniając te założenia, co byście mi polecili? Z góry dziękuję za dobre rady!
    (PS, wskazówki na co zwracać uwagę przy oględzinach lekkiego auta dostawczego również mile widziane)
  • REKLAMA
  • #2 19487031
    vvaldek
    Poziom 28  
    osobiscie fiorino bym nie polecal . mnie osobiscie sie nie podoba . osobiscie wolalbym doblo. jesli masz jezdzic 5 km to instalacja gazowa raczej watpliwa oszczednosc bo i tak pol drogi przejedziesz na benzynie- dopuki sie ne zagrzeje silnik
  • REKLAMA
  • #3 19487045
    advent_child
    Poziom 11  
    vvaldek napisał:
    jesli masz jezdzic 5 km to instalacja gazowa raczej watpliwa oszczednosc bo i tak pol drogi przejedziesz na benzynie- dopuki sie ne zagrzeje silnik


    Tak, zdaję sobie z tego sprawę. Chodzi bardziej o to, że diesle słabo znoszą jazdę na tak krótkich odcinkach i mogą pojawiać się problemy z układem napedowym czy akumulatorem.
  • #4 19497794
    user64
    Poziom 33  
    Na takich krótkich odcinkach i w benzynie będziesz miał podobne problemy. Jeszcze latem jako tako, ale zimą nie wróżę braku stresu.
  • #5 19499421
    Martin4
    Poziom 2  
    Na taki dojazd do pracy polecam rower. Miałem partnera 2003 r. 2,0hdi, kupiony przy 200 tys. km, zrobiłem drugie tyle w 7 lat. Spalanie ok. 5-6 l, ale okupione ciągłymi problemami z silnikiem i osprzętem, zero rdzy. Teraz mam Berlingo 1,6 benzyna, rocznik 2002, kupiony przy 250 tys, przejechałem 30 tys km, założyłem instalację LPG (2100 pln, sekwencyjna, zbiornik 42 litry gazu) i zrobiłem 100 tys km w niecałe 4 lata. Silnik bezproblemowy, nie bierze oleju, drobne naprawy typowo eksploatacyjne, problem jest z korozją nadwozia, ale o tym wiedziałem już przy zakupie. Spalanie ok 9l Pb/10 l LPG. Instalacja zimą przełącza się po ok 3-4 km na gaz, latem praktycznie od razu po uruchomieniu. Przy zakupie zwróciłbym przede wszystkim uwagę na tylną belkę, stan nadwozia (korozja). Auto kupione żeby dokończyć budowę, ale teraz jako trzecie w domu służy do wszystkiego, przewiezie wszystko wszędzie, zawsze, jeszcze mnie nie zawiódł a nie ma lekkiego życia. Służbowo jeździłem kangoo 1,2 l Pb, nie polecam, berlingo 1,4 Pb, słabszy niż 1,6 ale za to pali tyle samo, berlingo 1,6 hdi, za krótko żeby się wypowiedzieć, Ford Transit Courier podobnie.
  • REKLAMA
  • #6 19499960
    advent_child
    Poziom 11  
    Pierwszy wartościowy komentarz, dzięki.
  • #8 19619629
    kkknc
    Poziom 43  
    W Fiorino paka jest znacznie mniejsza jak również węższa więc tam raczej się nie prześpisz chyba że w pozycji półsiedzącej i to w poprzek. Berlingo jest oczywiście większe pod tym względem tam już dasz radę chociaż też nie bez problemów. Fiorino wydaje się ciaśniejsze w środku w zasadzie wszędzie masz plastikowe elementy konstrukcyjne ale pozycja za kierownicą jest dość wygodna, dłuższe trasy jedzie się dobrze nie czuję zmęczenia a przede wszystkim jest lepiej wygłuszone akurat mówię o dieslach. Berlingo jest szersze obszerniejsze ale pozycja za kierownicą jest mniej wygodna zawsze mnie w tym samochodzie wkurza to że mimo że mam 175cm regulacja pasa obniżona do samego dołu to i tak mi wchodzi w szyję same fotele też nie rozpieszczają w dalszą trasę jak mam jechać wolę Fiorino jestem nie zmęczony. Berlingo tylna belka fabryczna starczyła na prawie 160 000. A potem starczała na 80 000. Łączniki stabilizatora oryginalne wytrzymywały 70 000 zamienniki spóźni 40 oryginalne wahacze około 90 000 100 wytrzymywały natomiast zamienniki 30-40 000. Fiat ma podobnie może trochę więcej ale ceny są trochę niższe. Oczywiście we Fiacie odpada ci belka z tyłu tam tylko są gumy. Dość trwałe. Promień skrętu Berlingo jest fatalny Fiorino jest mniejszy i bardziej zwrotny.
  • #9 19620476
    michal_rybka
    Poziom 35  
    berlingo=partner, to jest to samo, gnije to strasznie, tylna belka się rozpada, elektryka beznadziejna, jedyne co w nich dobre to silnik 1.9D XUD9/DW8, nic więcej, wiem, bo miałem mk1 przedlift własny i polift służbowy, beznadzieja

    nowe berlingo - nie wiem za co ludzie płacą, zawieszenie wciąż się roztłukuje, diesel 1.6hdi nie jedzie w ogóle i ciężko nim nawet ruszyć żeby nie zgasł, beznadzieja - miałem nieprzyjemność tym jeździć

    Caddy 9k - bardzo dobre samochody, szczególnie 1.9D, 1.9SDI, 1,9TDI, benzynowe te 1.6 takie sobie, jak nie zajechany to będzie dobry, bardzo wygodne do jazdy, gniją znacznie mniej od Berlingo ale też gniją, ale tył porządny na resorach, wiem bo miałem go jako służbówkę

    doblo - gnije przeokropnie, dizle z beznadzieją pompą Lucas Epic - psuje się każdemu, benzyna jeśli na przepustnicy na linkę to OK, jak elektroniczna przepustnica to te przepustnice padają nagminnie oraz kompy silnika też, ceny ich chore, wiem, bo znajomy ma

    fiorino/Bipper/Nemo - diesel 1.3 mimo że common rail to bardzo fajnie to jeździ, ma zaskakująco duży moment (nie tak jak beznadziejny 1.6HDI od PSA) buda też się dobrze trzyma, ale to dość nowe auta więc nie wiem może będzie gnić, ale puki co nie widać, ja polecam tego 1.3 dieselka, mam w pracy, lubię nim jeździć

    kangur - gnije strasznie szczególnie mk1 przedlift, a tak to ponoć niezły, ale nie wiem, nie miałem, nie lubię renówek, ale zwykły diesel na zwykłej pompie na linkę powinien być trwały

    ---

    ja bym do tego dorzucił Eurovana 1 czyli Evasion/806/Jumpy/Expert/Ulysse/Zeta - to są porządnie ocynkowane samochody, najlepsze z dieslem 1.9D/TD DW8/XUD9 takim samym jak w Berlingo, z tym że berlingo gnije i jest beznadziejne, a to jest znacznie lepsze, zawieszenie tylne tez się nie rozpada od patrzenia, ma drzwi przesuwne z obu stron w wersji osobowej, i łatwo wypinane fotele, na prawdę fajny samochód, ale dość mało ich jest, wszystko Ukraińcy kupują i wywożą bo to jest po prostu dobre. w przedliftowych nie polecam benzyny, bo francuska beznadziejna elektryka+wtrysk= same problemy, poliftowe 16v dużo bardziej dopracowane, ale mam wrażenie, że z kolei poliftowe bardziej gniją....

    dorzucę do tego jeszcze Zafirę A - szczególnie poliftowe prawie nie gniją, tylko te silniki... benzynowe ekotki zwykle dymią, bo już mają realnie z 500-600tyś, ale jeśli się trafi nie dymiący to super i brać, a diesle mają problem z pompą VP44 (dość prosty problem bo trzeba czasem wymienić tranzystor w sterowniku pompy i przejrzeć kabelki od tych zaworków, no ale jak ktoś nie wie/nie umie to problem), mam zafirę 1.8B+G i to w automacie (Aisin) i to fajne autko, oczywiście że trochę dymi...

    w ankiecie zagłosowałem na Caddy-laka :)

    polecił bym jeszcze C15, ale i tak nie znajdziesz nie zgnitej, chyba, że we Francji/Hiszpanii - tamte są z fabryki w Vigo, u nas produkowali je w Nysie... z blachy solonej pomalowanej bez żadnego podkładu więc już dawno wszystkie zgniły, choćby nie wiem ile je malować (ja malowałem i konserwowałem co roku, a i tak po zimie były purchle a potem dziury) a szkoda, miałem 3 takie i oprócz polskiej "ujemnej" jakości wykonania, to są to lepsze samochody niż berlingo, przynajmniej belka tylna w c15 jest na sprężynach i można tam pakować ile wlezie
  • REKLAMA
  • #10 19620581
    kkknc
    Poziom 43  
    Berlinga miałem 3 oczywiście wszystkie nowe z salonu jednego mam do tej pory pozostałe po prostu się w wypadkach wykruszyły. Silniki 1,6 HDI nie ma z nimi żadnych problemów pierwszy skończył żywot przy 70 000 drugi przy 243000 mam do tej pory rocznik 2005. Ma najechana 300tyś w tej chwili problemu z nim nie było w tym roku zaczął gnić na łączeniu progów i blachy. Chodzą działają jeżdżą nie jest już taki dynamiczny jak kiedyś, prędkość maksymalną też ma mniejszą. Pierwsze Turbo wymieniłem przy chyba 160 000. Bo oczywiście sitko którego podobno miała już nie być w tym modelu. Drugie Turbo po regeneracji zrobiło chyba 12 000 się rozpadło. 3, chyba zrobiło 6000 też się rozpadło. Więc kupiłem nowe oryginalne i jeździ do tej pory. Oczywiście na tym nowym Turbo zrobiłem wymianę wszystkich innych podzespołów tak jak należy, czyli poszło nowa pompa oleju, smok wszystkie przewody zasilające i powrotne. Fiorino dwie sztuki jedno jeszcze mam no cóż jedno miałem 95konne drugie 75 konne to 95konna niestety ma strasznego laga. Dojeżdżając do skrzyżowania trzeba było się nauczyć wbijać jedynkę bo z dwójki nie pojechało chyba że na półsprzęgle. Słabsza wersja tego problemu nie miała ale to jak pisałem bardziej wolałam jechać Fiorino mimo że mniejszy i jakby ciaśniejsze wnętrzu to jednak siedziało się tam dość wysoko dość fajne, zwrote stabilne, duże lusterka dobra widoczność.

    Jumpy/ Expert. Daj spokój to porażka nie auta. Miałem i po dwóch latach się pozbyłem owszem duże wygodne z przodu trzy miejsca fajnie się tym jeździ chociaż miał ogranicznik prędkości 165 więcej nie pojechało silnik 2.0 HDI. Dość fajna ale reszta to już taka sobie dwumasa to mi się rozpadła przy 18 tysiącach robili na gwarancji. A zawieszenie to istny cud świata wytrzymywał o 25-30tyś Max i było w całości zawsze do wymiany. A tanie nie było bo chyba jeden wahacz jak mnie pamięć nie myli to w tamtych czasach kosztował powyżej 500 zł. Żeby olej do silnika nalać to musiałeś użyć specjalnego lejka, był na wyposażeniu samochodu żeby nie było i składałeś go z powrotem do przestrzeni nad silnikiem miał tam uchwyt oczywiście nigdy się w polu nie dało dobrze go wytrzeć więc jak miałeś dolewkę to i tak później z niego kapało na silnik. Tak więc auto do jazdy fajna ale kosztował, dość drogie wytrzymanie i wymagające niestety ciągłych napraw zawieszenia.
REKLAMA