Witam, mam poważny problem z samochodem, był już 2 razy u mechanika i elektryka i nadal nic. W skrócie samochód gaśnie (odcina mu zasilanie) w losowych momentach, a teraz dłuższa historia. Nawet bardzo długa bo błąd jest tak dziwny i nietypowy więc opiszę całą przygodę aby uniknąć zbędnych pytań, jednak na samym dole będzie w skrócie
Samochodem codziennie pokonuje ponad 100km, głównie autostradami, bywały już sytuacje że, samochód w czasie jazdy zgasł i wyskoczył komunikat Antipollution fault, wystarczyło się zatrzymać i odpalić na nowo samochód i jechał dalej. Dla mnie była to oznaka że czas na wymianę oleju lub że samochód trzeba przytrzymać na wyższych obrotach, co pomagało chyba bo przez kolejnych kilka miesięcy ( czyli kilkanaście tysięcy kilometrów było spokojnie ).
Niestety jakieś 6 tygodni temu samochód mimo wymienionego oleju z filtrem ( ogólnie dbam o wnętrze samochodu, olej z filtrem co 10tyś, reszta filtrów przed zimą co roku, wszelkie usterki na bieżąco naprawiam ) samochód zaczął gasnąć raz dziennie, próbowałem go przegonić na autostradzie obroty ponad 3000, i po około 15/20 km i zgasł znowu, kolejnego dnia zgasł 7 razy, 2 razy nawet przed załączeniem samochodu, gdy czekałem aż na wyświetlaczu wyskoczy mi kontrolka oil ok (która wyskoczyła) na monitorze wyskoczył komunikat antipollution fault i musiałem zgasić i znowu spróbować, odpalił, trochę cofnąłem i zgasł znowu, później w czasie jazdy, znowu przy załączaniu samochodu. Co najważniejsze po włączeniu samochodu nie wyskakuje żaden check nic, samochód działa normalnie. po całej tej serii przejechałem kolejne 50km bez problemu (musiałem dojechać do pracy). Po pracy prosto do mechanika zaufanego i dobrego, po drodze zgasł jeszcze raz,
Oczywiście u mechanika wszystko ok, podpiął komputer wszystko ok. Zostawił tam na kilka dni samochód, koniec końców wyczyścił EGR (bo mówił że to jedyny błąd jaki mu pokazuje ale uznał że to raczej nie z tego) i posłał go do elektryka, który nic nie stwierdził. Samochód jest sprawny ale, nie poddał się i po prostu zaczął "szarpać" kabelkami z nadzieją że któryś może jest luźny. Koniec końców tej naprawy dostałem samochód z powrotem z słowami "nie wiem czy jest naprawione". Ogólnie mechanik jeździł tym samochodem i ani razu mu nie zgasł, zostawił go zapalonego na długi czas i nie zgasł, więc mi go oddał. Wróciłem samochodem do domu (70km ) bez problemu, jechał sprawnie. Po powrocie do domu i chwili odpoczynku pojechałem po żonę do pracy, też bez problemu dojechałem. Gdy chciałem ruszyć znowu to samo samochodu nie można odpalić, zgasiłem odpaliłem znowu, przejechałem może z 3 km i znowu padł na trasie. Wieczorem pojechałem na myjnie i znowu padł. Po umyciu samochodu podpiąłem się do ładowarki i stałem tak z 10min czekając aż znowu padnie co o dziwo nie nastąpiło, pojeździłem samochodem trochę i było ok. Na drugi dzień to samo jeździłem bez problemu wmawiając sobie że może ta ładowarka czyni cuda (o ja naiwny), ale komfort psychiczny był.
Było to przed świętami a żona uparcie chciała jechać do rodziny (300km w jedną stronę), więc się spakowaliśmy i pojechałem 230km bez żadnego problemu, mały postój, 70km do celu znowu bez problemu. powrót do domu znowu bez problemu (po 70km, mały postój i znowu 230km) ogólnie 600km bez jakiegokolwiek gaśnięcia z ciągle podłączoną ładowarka która dawała mi nadzieję i komfort psychiczny. Po powrocie do domu na drugi dzień po odpaleniu samochodu wyskakuje check + 2 razy wyskakuje informacja anti pollution fault ale samochód jedzie, bez problemu, bez szarpania, nie jest słaby, jedzie jak normalny sprawny samochód tyle że świeci check. Zrobiłem zakupy, zawiozłem żone do pracy (ciągle świeci się check ) i podczas powrotu niestety gaśnie. Ale jako że check świeci jadę do rodziców i mechanika bo może teraz coś więcej stwierdzi. Po pokonaniu z świecącym checkiem 70km dojechałem do rodziców po samochód zastępczy i na kawę. Odpalam samochód żeby dowieźć go do mechanika i check zniknął, żadnego komunikatu nic, no ale zostawiłem go znowu u mechanika na kilka dni.
Po kilku dniach oddaje mi samochód ucieszony że działa, jeździł nim, zostawił go na długi czas odpalony na podwórku i chodził, mój ojciec też nim pojeździł i ok, jak go odebrałem też nim jeździłem po okolicy i wszystko ok. Powiedział że jakaś kostka była luźna coś tam wygięte, ale jest ok naprawione. No to w drogę go domu (70 km) bez problemów, prosto po żonę do pracy. I oczywiście żona wsiada do samochodu, ja chcę odpalić i znowu to samo... nie da się odpalić, komunikat wyskakuje i trzeba od nowa. Wieczorem (gdy nie ma ruchu) pojeździłem nim trochę i niestety znowu padł.
W skrócie
-około 3/4 tyś. przejechane od ostatniej wymiany oleju z filtrem i wymiany rozrządu, w międzyczasie zbieżność była robiona chociaż nie wiem czy to ma znaczenie.
-Samochód gaśnie w czasie jazdy, postoju, przed odpaleniem, na zimnym silniku i ciepłym
-Samochód najpierw gaśnie (wyczuwam że nie mogę dodać gazu i zaczynam się toczyć) a później dopiero wyskakuje komunikat Antipollution
-Samochodem zrobiłem 600km bez problemu, a 2 tygodnie wcześniej 3 razy zgasł mi nim przejechałem 10metrów
-Samochodem nie szarpie, nie słabnie, nie skaczą obroty, po prostu zachowuje się tak jakby odcieło mu zasilanie na ułamek sekundy
Uwielbiam ten samochód, chociaż z zewnątrz wygląda jak wygląda to o wnętrze dbam cały czas i wcisnąłem w niego trochę pieniędzy (po 100tyś jest to pierwsza taka awaria, nie licząc wymiany rzeczy które z czasem po prostu trzeba wymienić) Samochód to Peugeot 207 1.4 HDI 2008
Samochodem codziennie pokonuje ponad 100km, głównie autostradami, bywały już sytuacje że, samochód w czasie jazdy zgasł i wyskoczył komunikat Antipollution fault, wystarczyło się zatrzymać i odpalić na nowo samochód i jechał dalej. Dla mnie była to oznaka że czas na wymianę oleju lub że samochód trzeba przytrzymać na wyższych obrotach, co pomagało chyba bo przez kolejnych kilka miesięcy ( czyli kilkanaście tysięcy kilometrów było spokojnie ).
Niestety jakieś 6 tygodni temu samochód mimo wymienionego oleju z filtrem ( ogólnie dbam o wnętrze samochodu, olej z filtrem co 10tyś, reszta filtrów przed zimą co roku, wszelkie usterki na bieżąco naprawiam ) samochód zaczął gasnąć raz dziennie, próbowałem go przegonić na autostradzie obroty ponad 3000, i po około 15/20 km i zgasł znowu, kolejnego dnia zgasł 7 razy, 2 razy nawet przed załączeniem samochodu, gdy czekałem aż na wyświetlaczu wyskoczy mi kontrolka oil ok (która wyskoczyła) na monitorze wyskoczył komunikat antipollution fault i musiałem zgasić i znowu spróbować, odpalił, trochę cofnąłem i zgasł znowu, później w czasie jazdy, znowu przy załączaniu samochodu. Co najważniejsze po włączeniu samochodu nie wyskakuje żaden check nic, samochód działa normalnie. po całej tej serii przejechałem kolejne 50km bez problemu (musiałem dojechać do pracy). Po pracy prosto do mechanika zaufanego i dobrego, po drodze zgasł jeszcze raz,
Oczywiście u mechanika wszystko ok, podpiął komputer wszystko ok. Zostawił tam na kilka dni samochód, koniec końców wyczyścił EGR (bo mówił że to jedyny błąd jaki mu pokazuje ale uznał że to raczej nie z tego) i posłał go do elektryka, który nic nie stwierdził. Samochód jest sprawny ale, nie poddał się i po prostu zaczął "szarpać" kabelkami z nadzieją że któryś może jest luźny. Koniec końców tej naprawy dostałem samochód z powrotem z słowami "nie wiem czy jest naprawione". Ogólnie mechanik jeździł tym samochodem i ani razu mu nie zgasł, zostawił go zapalonego na długi czas i nie zgasł, więc mi go oddał. Wróciłem samochodem do domu (70km ) bez problemu, jechał sprawnie. Po powrocie do domu i chwili odpoczynku pojechałem po żonę do pracy, też bez problemu dojechałem. Gdy chciałem ruszyć znowu to samo samochodu nie można odpalić, zgasiłem odpaliłem znowu, przejechałem może z 3 km i znowu padł na trasie. Wieczorem pojechałem na myjnie i znowu padł. Po umyciu samochodu podpiąłem się do ładowarki i stałem tak z 10min czekając aż znowu padnie co o dziwo nie nastąpiło, pojeździłem samochodem trochę i było ok. Na drugi dzień to samo jeździłem bez problemu wmawiając sobie że może ta ładowarka czyni cuda (o ja naiwny), ale komfort psychiczny był.
Było to przed świętami a żona uparcie chciała jechać do rodziny (300km w jedną stronę), więc się spakowaliśmy i pojechałem 230km bez żadnego problemu, mały postój, 70km do celu znowu bez problemu. powrót do domu znowu bez problemu (po 70km, mały postój i znowu 230km) ogólnie 600km bez jakiegokolwiek gaśnięcia z ciągle podłączoną ładowarka która dawała mi nadzieję i komfort psychiczny. Po powrocie do domu na drugi dzień po odpaleniu samochodu wyskakuje check + 2 razy wyskakuje informacja anti pollution fault ale samochód jedzie, bez problemu, bez szarpania, nie jest słaby, jedzie jak normalny sprawny samochód tyle że świeci check. Zrobiłem zakupy, zawiozłem żone do pracy (ciągle świeci się check ) i podczas powrotu niestety gaśnie. Ale jako że check świeci jadę do rodziców i mechanika bo może teraz coś więcej stwierdzi. Po pokonaniu z świecącym checkiem 70km dojechałem do rodziców po samochód zastępczy i na kawę. Odpalam samochód żeby dowieźć go do mechanika i check zniknął, żadnego komunikatu nic, no ale zostawiłem go znowu u mechanika na kilka dni.
Po kilku dniach oddaje mi samochód ucieszony że działa, jeździł nim, zostawił go na długi czas odpalony na podwórku i chodził, mój ojciec też nim pojeździł i ok, jak go odebrałem też nim jeździłem po okolicy i wszystko ok. Powiedział że jakaś kostka była luźna coś tam wygięte, ale jest ok naprawione. No to w drogę go domu (70 km) bez problemów, prosto po żonę do pracy. I oczywiście żona wsiada do samochodu, ja chcę odpalić i znowu to samo... nie da się odpalić, komunikat wyskakuje i trzeba od nowa. Wieczorem (gdy nie ma ruchu) pojeździłem nim trochę i niestety znowu padł.
W skrócie
-około 3/4 tyś. przejechane od ostatniej wymiany oleju z filtrem i wymiany rozrządu, w międzyczasie zbieżność była robiona chociaż nie wiem czy to ma znaczenie.
-Samochód gaśnie w czasie jazdy, postoju, przed odpaleniem, na zimnym silniku i ciepłym
-Samochód najpierw gaśnie (wyczuwam że nie mogę dodać gazu i zaczynam się toczyć) a później dopiero wyskakuje komunikat Antipollution
-Samochodem zrobiłem 600km bez problemu, a 2 tygodnie wcześniej 3 razy zgasł mi nim przejechałem 10metrów
-Samochodem nie szarpie, nie słabnie, nie skaczą obroty, po prostu zachowuje się tak jakby odcieło mu zasilanie na ułamek sekundy
Uwielbiam ten samochód, chociaż z zewnątrz wygląda jak wygląda to o wnętrze dbam cały czas i wcisnąłem w niego trochę pieniędzy (po 100tyś jest to pierwsza taka awaria, nie licząc wymiany rzeczy które z czasem po prostu trzeba wymienić) Samochód to Peugeot 207 1.4 HDI 2008